22.05.2015

XXXII. "Cześć, Bociuś. Jak tam ma się Twoja sztanga?"

12.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała

Raz, dwa, trzy, ..., dziewięćdziesiąt dziewięć, sto. Uff. I na drugą rączkę. Raz, dwa, trzy, ..., sto. Skończone. Grześ Bociek właśnie zakończył swoje codzienne zmagania ze sztangą. Nikt nie wiedział, dlaczego takową miał w swoim pokoju, ale jego koledzy woleli jednak w to nie wnikać. Nie było to nic normalnego, ale kto w tym towarzystwie był normalny? Próżno było tu szukać takiej osoby, bo każdy miał jakieś dziwne odchyły, zagadkowe zachowania, które rozumiał tylko on sam. Niektóre nawyki poszczególnych siatkarzy były naprawdę trudne do rozszyfrowania. No bo kto wyjaśni, dlaczego Grzegorz Łomacz zawsze bił się skarpetką po twarzy, zanim szedł spać? Skarpetką, którą właśnie ściągnął ze swojej stopy, żeby uściślić jeszcze bardziej to, co nie było w tym normalne... Łomacz bił się śmierdzącą skarpetką po twarzy, a Bociuś pakował kolejne kilogramy. Był to typowy przedstawiciel grupy wyznającej podejście "najpierw masa, potem masa"... Typowy paker, który najpierw ładował ciężary, a potem zastanawiał się, ile może jeszcze, byle by to tylko było bezpieczne dla jego zdrowia. Grzechu jeszcze na szczęście nie miał problemów z kręgosłupem, nie dokuczały mu więc również żadne naciągnięcia mięśni ud. Na razie był zdrowy, lecz co miała przynieść przyszłość? Mogłoby być niewesoło, jeśli sympatyczny atakujący by się w porę nie opamiętał. Trzeba będzie coś z tym zrobić. Ale co? Czyżby to miało być kolejne zadanie dla Anny Chmury? Czy ona byłaby w stanie przemówić do rozumu temu siatkarzowi? Udowodnić mu, że jego waga jest jak najbardziej odpowiednia i nie jest konieczne to, by on jeszcze bardziej ją podwyższał? Przede wszystkim musiałaby powiedzieć mu prawdę, czyli to, że to wcale nie jest takie dobre dla jego zdrowia. Ilu to już było sportowców, którzy cierpieli męki po tym, jak zechcieli przypakować na siłowni? Pierwszy przykład z brzegu? Proszę bardzo, pewien znany piłkarz, ligowiec naszej Ekstraklasy. Naciągnął delikatnie mięsień dwugłowy uda, bo z powodu bólu kręgosłupa odczuwał ucisk na owy mięsień. A skąd ten ból kręgosłupa? A niestety z tego, że zbyt często widywano go na siłowni. Drobny uraz został jednak zlekceważony, zawodnik dalej trenował. Zagrał w jakimś sparingu, po którym zaczął odczuwać już nieco silniejszy ból w tej kontuzjowanej nodze. Lekarz zbagatelizował sprawę i pozwolił mu powrócić do treningów po jakichś dwóch czy trzech dniach. A kolejnego dnia, gdy wraz z drużyną grał w kolejnym meczu, w trzydziestej minucie spotkania został zniesiony na noszach z murawy, gdyż nie był w stanie zejść z niej o własnych siłach. No ale z zerwanym mięśniem dwugłowym trudno się chodzi. Właściwie, to się nie chodzi w ogóle. Niestety, chłopak miał resztę sezonu z głowy, musiał poddać się operacji. A to wszystko przez to, że podrzucał parę kilogramów za często i za dużo... Boćku drogi, czy Ty chcesz, żeby tak samo stało się z Tobą? Jeśli nie, to zaprzestań tak intensywnego katowania się z tą sztangą. To naprawdę nie jest Ci potrzebne do szczęścia, i tak masz już największego bica w kadrze. Prawdopodobnie jesteś już także najcięższy, oraz najsilniejszy. Czego Ty więc jeszcze oczekujesz? 
Grzesiu mógłby swoją ukochaną sztangę przerzucać jeszcze jakieś pół godziny bez przerwy, gdyby nie to, że ktoś raczył zapukać do drzwi jego królestwa. Kto to jest i czego tu szuka? Siatkarz ruszył w kierunku, z którego dobiegał do jego uszu ten dźwięk. Otworzył drzwi. 
Jarski. Ryży. A może lepiej będzie nazwać go Czarnym. 

- Cześć, Bociuś. Jak tam ma się Twoja sztanga? - uraczył go takim oto pytaniem. Bardzo inteligentnym, trzeba przyznać...

- Ma się świetnie. - odpowiedział atakujący z Częstochowy, nieco zaskoczony pytaniem Jarosza. 

- Ale na trening jej nie zabierasz, nie? - zapytał. 

- Ale trening już przecież dzisiaj był. - jęknął zdezorientowany.

- Tak. Poranny. - rzekł Dupa Ryża i uśmiechnął się szeroko. 

- A to jest dzisiaj jeszcze jakiś?! - ryknął zdumiony Bociek. 

- No tak. Przecież jakiś czas temu schlaliśmy się tak, że nikt nie był w stanie nawet przejść paru kroków bez zachwiania się. Stefan to widział, zrozumiał, że w takim stanie nie będziemy w stanie ćwiczyć. No to odwołał wtedy ten trening. No a niedawno wymyślił sobie, że tamten trening będziemy odrabiać. I padło na dzisiejszy dzień. 

- Stefan odwołał jakiś trening?! - wrzasnął. O matko, takich rzeczy nie wiedzieć?...

- No tak... To Ty o tym nie wiesz? Przecież cała drużyna była o tym poinformowana...

- No nic nie wiedziałem. Widocznie musiałem sobie wtedy uciąć drzemkę. - wyszczerzył się do Kuby. 

- Ty to byś tylko spał. Albo przerzucał jak głupi te swoje ciężarki. A żeby Ci, kurwa, ta sztanga kiedyś na łeb spadła. - fuknął na niego. 

- Uroczy jesteś. - syknął. 

- To nie ja, to moja Schauma! - wypalił, a Grzesiek przywalił sobie klasycznego facepalm'a. 

- Jeszcze coś? - spytał największy bic kadry. 

- Nie. To już wszystko. Do zobaczenia na dzisiejszym, popołudniowym treningu. - rzekł i wyszedł z jego pokoju?
To dzisiaj jest drugi trening? Kurde, jak to dobrze, że ten Jarski przyszedł to powiedzieć, bo gdyby tego nie zrobił, to siatkarz jak nic by się na tym treningu nie zjawił. No przecież nie wiedział, że ma być. Mógł więc równie dobrze robić wtedy coś bardzo ciekawego. Na przykład spać. Albo być czymś tak zajętym, że nie mógłby zrobić nic innego. A mógłby być zajęty na przykład spaniem... Albo przerzucaniem sztangi. 

"Nie ogarniam, Jezus Maria,
Nie ogarniam, nie
Zamiast głowy wieża ciśnień
Zamiast jednej głowy – dwie
Nie ogarniam Jezus Maria,
Nie ogarniam, nie
Ściana płaczu, ściana śmiechu
Zamiast jednej ściany – dwie"

- Chłopcze! Dżje jeżd Ruczak?! - grzmiał Stefan na swoich podopiecznych. Antiga nie był zbyt szczęśliwy widząc, że jeden z zawodników nie dotarł na dzisiejszy trening. Co więcej, nikt z pozostałych siatkarzy nie potrafił powiedzieć, gdzie podział się przyjmujący. Nikt nie widział ani jego, ani charakterystycznych rękawków, z którymi Rucek nie rozstawał się na meczach i treningach. Wywnioskowano jednak, że rękawki są tam, gdzie jest Michał. Ale gdzie się podział Sponsor?...

- Nic nie mówił, że go nie będzie. - bąknął Wiśnia. 

- Może zapomniał o tym, że dzisiaj jest trening? - zastanawiał się Gregor.

- A może w ogóle nie wiedział, że jest. - stwierdził Jarosz. - Jednego już dzisiaj musiałem uświadomić, bo nie wiedział. - wymownie spojrzał w stronę Grzegorza Boćka. Część jego kolegów zauważyła to i zaczęli bezlitośnie wyśmiewać atakującego. 

- Cicho bądźcie! Cieszcie się, że w ogóle tu jestem! - prychnął Bociuś. Niestety, jego słowa wywołały efekt odmienny od zamierzonego - teraz naśmiewali się z niego już chyba wszyscy. 

- Wychodżi na to, że żaczniemy beż Ruczak. - rzekł Stefan. - Chłopcze! Gracz! - krzyknął, a siatkarze posłusznie rozpoczęli trening. Trener nie musiał nawet im mówić, by teraz oni biegali, a w innej chwili ćwiczyli ustawianie się do bloku - doskonale wiedzieli, co powinni w danej chwili robić. Wszystkie ćwiczenia pamiętali na pamięć, a można było zacząć się zastanawiać, czy nie pamiętali nawet dokładnej kolejności wykonywania tych zadań. Po wszystkich przebieżkach wokół boiska, tradycyjnym rozciąganiu się, szlifowaniu zagrywki przyszła pora na ćwiczenie ataku. A skoro trenowano atak, to zaczęto tu od atakujących. Popisywać się mógł więc już zaczynać Mario. Piłki na zmianę dorzucali mu wszyscy czterej rozgrywający, dwóch po jednej stronie siatki, i dwóch po drugiej. Mariusz przebiegał więc raz za razem z jednej strony boiska, na drugą. A że każdy z naszych sypaczy preferował nieco inny sposób wystawiania piłek, Wlazły nie mógł narzekać na monotonię. Mógł także pokazać, jak bardzo różnorodnie potrafi zbijać piłki. W celu utrudnienia ćwiczenia, po obu stronach siatki stał dwu lub trzyosobowy blok, a za nimi uwijał się libero i jeden z przyjmujących. Nie było więc tak, że każde uderzenie kończyło się kontaktem piłki z pomarańczowym, a i można było ćwiczyć obicia blok - aut. Można było także zbierać spektakularne czapy od przerośniętych kolegów na środku. I Mariusz parę takich wyłapał. Ostatecznie jednak za ten popis umiejętności Antiga wystawił mu ocenę bardzo dobrą. Z minusem wprawdzie, ale jednak zawsze była to "piątka", a nie "czwórka". Skoro tylko Wlazły skończył, Antiga wywołał do podobnego treningu kolejnego z atakujących, czyli Konana. Okazał się on być świetnym w obijaniu bloku, była to chyba jego ulubiona strategia na zdobycie punktu. Często jednak nadziewał się na blok, a już bardzo chętnie piłka odbijała się od rąk jego klubowego kolegi. No tak, skoro na co dzień z nim trenuje, to doskonale wie, jak on atakuje. A że najczęściej gra na treningach przeciwko niemu, bo w "pierwszym" składzie pewne miejsce ma Schoeps, to doskonale też wie, jak go zablokować. Nic więc dziwnego, że Dawid parę czap od niego zebrał. Konarski otrzymał od Stefana równą "czwórkę". Jako trzeci do boju ruszył Bociek. Preferował on odmienną strategię ataku i od Wlazłego, i od Konarskiego. O ile o Mariuszu można było powiedzieć, że specjalizuje się w ataku z wysokiej piłki, a o Konarze, że najbardziej lubi obijać blok, Bociuś wyznawał zasadę "siła razy ramię". Toteż grał niezwykle siłowo, a blokujących nierzadko bolały dłonie po oberwaniu w nie taką bombą. Grzegorz ręki nie wstrzymywał, przez co po jednym takim piekielnie mocnym uderzeniu udało mu się wyłamać palec Karolowi. Całość jego boiskowych wyczynów została oceniona na "cztery plus". Ostatnim z atakujących, którzy mieli okazję się sprawdzić w tym zadaniu był Kuba Jarosz. Ryży nie był wyspecjalizowany w żadnej z technik zdobywania punktów, bazował raczej na różnorodności zagrań. Dobrze jednak wychodziły mu kiwki i, ogólnie rzecz ujmując, zagrania bardziej techniczne, aniżeli siłowe. Dostał, podobnie jak jego poprzednik, ocenę "cztery plus". 
W tej właśnie chwili wszyscy znajdujący się w tej chwili na hali siatkarze, oraz członkowie sztabu szkoleniowego, usłyszeli pukanie do drzwi. Po chwili uchyliły się one i można było dostrzec zaglądającego do pomieszczenia, nieco zawstydzonego Michała Ruciaka. A raczej jego głowę, bo on jedynie tak "zakukał" do sali. 

- Eeee... Przepraszam, zaspałem. Czy ja jeszcze mogę tu wejść? - bąknął, a część zespołu przywaliła sobie po facepalm'ie. No po cholerę się głupio pyta?... 

- Wchodżi. - odrzekł Antiga, nie spuszczając wzroku z ćwiczących siatkarzy. Na Rucka nawet nie spojrzał. Widać było, że nie jest zbyt zadowolony z tego, że jego zawodnik się spóźnił. Spóźnił się? Nie, on przyszedł w połowie treningu. No ale lepiej późno, niż wcale. Będzie mieć jeszcze szansę, by dzisiaj poćwiczyć. Stefan zauważył, że Rucio od razu chce się zabrać do takiego treningu, jak reszta drużyny, więc gwałtownie zaprotestował. - Ruczek, rożgrzewka. One bycz po rożgrzewka, Ty nie. - powiedział dość chłodnym tonem.  Michał, chcąc nie chcąc, musiał więc najpierw biegać wokół parkietu i rozciągać się. No cóż, kto późno przychodzi, sam sobie szkodzi... 
W międzyczasie podobne, jak przed chwilą atakujący, ćwiczenie, zaczęli wykonywać przyjmujący. Ich zadanie zostało jednak nieco zmodyfikowane. Zanim mogli zaatakować, musieli przyjąć skierowaną w ich stronę zagrywkę. Nikt nie zamierzał odpuszczać, więc kilku siatkarzy zdobyło ładne asy. Wszyscy wiedzieli, że rywalizacja wchodzi w inną fazę. Już wkrótce część chłopaków miała opuścić Spałę i ruszyć na podbój Italii. Nikt nie był jednak do tej pory pewny wyjazdu. Wiadomo było jedynie, że dwa mecze we Włoszech rozegra kadra... wymieszana, składająca się mniej więcej w połowie z zawodników reprezentacji "A" i w połowie z siatkarzy drużyny "B". Jako trener polecieć miał tam już jednak Stefan, a Kowal miał pozostać z resztą kadry "B" i trenować z nimi w kraju, ponadto możliwe było, że Antiga i Blain przekażą mu pod tymczasową opiekę tych zawodników z grupy "A", którzy do Italii nie polecą... Chłopakom wykonywanie ćwiczeń szło różnie. Najlepiej poradził sobie chyba Bartek Kurek, któremu Antiga wystawił mocną "piątkę". Taką samą ocenę, lecz z niewielkim minusem otrzymali Buszek i Mika. Cała trójka po chwili usłyszała, że leci wkrótce do Włoch. No to znamy już trójkę, która będzie mogła się pokazać w Lidze Światowej. A kto do nich dołączy?... Na pewno już nikt z przyjmujących z ekipy ze Spały, ktoś z drużyny Kowala przecież też musiał się w tej grupie znaleźć. 

- Żdeczydowacz, że do Italia leczjecz Boczjek. A drugi atak bendżje z drużyna Kowal. Prosze o pokaż szrodkowe. 
Środkowi radzili sobie bardzo dobrze, byli praktycznie nie do zablokowania. Jedynymi, którzy wyłapali czapy byli Kłos, któremu piłka pod nogi wróciła dwa razy, i Wrona, któremu atak nie wyszedł trzykrotnie. Świetnie radził sobie Kosok, co było małym zaskoczeniem, bo do tej pory był raczej przeciętny. Widocznie uznał, że to jego szansa na zaistnienie w kadrze. Wiśnia, jak zawsze, był bardzo solidny. A i tak miazgę zrobił uroczy Piotruś. Rywale płakali, jak go próbowali blokować, bo ten najczęściej po prostu przepuszczał piłkę nad nimi. Kiedy przyszła pora na wystawienie ocen, jasne było, że pojawi się jedna "szóstka". A tu niespodzianka, były aż dwie. Wprawdzie Kosina dostał z minusem, ale zawsze była to szóstka. Na "pięć plus" zdaniem duetu selekcjonerów, zasłużył Wiśniewski. A środkowi z Bełchatowa dostali po "czwórce". 

- Podjoncz już deczyzja, kto z wy leczi do Włochy. Alee... moment, bo mjecz sms. - rzekł i sprawdził, cóż to za wiadomość otrzymał. Wielki uśmiech wkradł się na jego twarz po jej odczytaniu. Wiadomość brzmiała bowiem następująco:
"Komisja Dyscyplinarna, zgodnie z decyzją podjętą podczas obrad z dnia 11 czerwca 2014 roku, ogłasza, iż zawieszenie zawodnika Piotra Nowakowskiego zostało skrócone z trzech meczów do dwóch spotkań. Decyzja jest ostateczna i nieodwołalna." 

- Pitehh, jedżje do Włochy. Kosza, Ty też. Dwa pozostałe dobracz sze Andżej. 

- Ale przecież Cichy jest zawieszony jeszcze na jeden mecz. - zauważył Gregor. 

- Nie bycz. Komiszja szkruczicz. - odpowiedział.

- Aaaahaaaaaaaaaah! - wrzasnął Siurak i klepnął mocno w plecy swojego przyjaciela. Chyba to jednak nie był dobry pomysł...

- KURWA, DEBILU, BYŚ MI PLECY POŁAMAŁ!
Tak, to zdecydowanie nie był dobry pomysł... 

- Szypacz bedom Gregosz i Ukasz. A libero bendżje Wojtuszjek. 

- Wojtaszek. - prychnął Mały, poirytowany tym, że Stefan nie potrafił poprawnie wymówić jego nazwiska. 

- Tak, on własznie.  

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Maringa, Brazylia

W Marindze, podobnie jak w Spale, trwała ostatnia selekcja. Andrzej Kowal katował swoich zawodników bardzo podobnymi ćwiczeniami, jakie wykonywała drużyna Stefana. Także oni więc szlifowali zagrywkę niemal do upadłego, ponadto musieli popisywać się nieprzeciętną skutecznością w ataku, trzeźwością umysłu w obronie czy refleksem przy stawianiu bloku. Wszystko było oceniane, a wyniki tego "testu" były co najmniej zaskakujące. O ile dobra dyspozycja Romacia czy Dryi nie dziwiła nikogo, bo spisywali się oni nadzwyczaj dobrze podczas całęgo tego zgrupowania, swojej przygody z kadrą, o tyle to, że świetnie pokazali się zawodnicy tacy jak Gawryszewski czy Szalpuk, mogło być czymś niespodziewanym. Można w to nie wierzyć, lecz piękny Bartuś nawet nauczył się na dzisiaj zagrywać!... Rzecz nie do pomyślenia, bo przecież serwis to on od zawsze miał totalnie przechujowy i nikt nawet nie próbował tego kwestionować, bo to był fakt niepodważalny. Złośliwi mówili, że lepiej w tym elemencie spisuje się przeciętny uczeń szkoły podstawowej w Bibicach, czy innej Pipidówie. Może sympatyczny środkowy nie ciskał w polu serwisowym jak z armaty, jednak jego float'y przechodziły na drugą stronę siatki, co już było sporym sukcesem w jego przypadku. A kilka z nich nawet sprawiło, że przyjmujący mieli problem z utrzymaniem piłki w grze. Padł nawet jeden as. Czyżby Andrzeja Kowala, podobnie jak Antigę, można by nazywać cudotwórcą? Francuz nauczył jednego ze swoich zawodników, jak zrobić użytek z zagrywki, sugerując, by jego float był możliwie jak najbardziej wredny i poruszał się z rotacją, a ponadto, by nadana mu została odpowiednia prędkość. Być może w przypadku trenera Asseco Resovii Rzeszów też można mówić o tym, że stworzył potwora. Bo ten Gawryszewski, to mimo wszystko miał problemy chyba tylko z tym nieszczęsnym serwisem. W ataku nie był jakimś cieniasem, piłki zbijał szybko i sprawnie, a jego uderzenia były mocne i trudne do podbicia, o zablokowaniu już nie wspominając. On sam z kolei bardzo dobrze spisywał się w bloku, niejednokrotnie doprowadzając do szału kolegów, którzy grali po przeciwnej stronie boiska niż on. Kowal nie miał innego wyboru, niż pochwalić go za dzisiejsze dokonania, chociaż trzeba przyznać, że taka dyspozycja tego siatkarza, nieco go zaskoczyła. Myślał on bowiem, że Gawryła będzie jednym z pierwszych do "odstrzału", a tu taka sytuacja. Bardzo pozytywnie został zaskoczony dyspozycją kapitana LOTOS'u Trefla Gdańsk. I na tyle został oczarowany tym występem, że w ostatniej chwili zmienił swoje plany. Na wstępnej liście zawodników, którzy polecą do Włoch miał wpisane nazwiska: Dryja, Nowakowski. Dzisiejszy występ Gawryszewski sprawił jednak, że wygryzł on z tej grupy wybrańców Dżonego. No cóż, Włochom się chociaż Nowakowscy nie pomylą. A przecież nie jest wykluczone, że na następne mecze jednak obaj znajdą się w grupie zawodników powołanych na nie.
Opromieniony tym, że do Italii faktycznie poleci, Dryja, czym prędzej wyjął swój telefon i zaczął stukać sms'a do Alessandry. 
Voy a Italia! [Lecę do Włoch] 
Na odpowiedź nie musiał długo czekać. 
¡Fantástico! Ya he comprado un billete de ida y vuelta, así que voy a acompañarte. [Fantastycznie! Ja zakupiłam już bilet w obie strony, więc będę Ci towarzyszyć.]
Nos reunimos hoy? [Możemy się dzisiaj spotkać?]
Bueno, yo sabía que tenía. Pero yo no doy consejos hoy. :( Me siento un poco mal, estoy tumbado en la cama. Quiero ser curado mañana. [No wiem, że mieliśmy. Ale nie dam rady dzisiaj. :( Trochę źle się czuję, leżę w łóżku. Chcę się wyleczyć do jutra.]
O tal vez que vendrío a tú? [A może wpadnę do Ciebie?]
Para mí fue muy agradable. :) [Bardzo by mi było miło. :)]
Voy a ser alrededor de media hora. [Będę za jakieś pół godziny.]
Niemal natychmiast Aleśka wysłała mu swój adres. Leżała w łóżku z wielkim uśmiechem na twarzy, cieszyła się, że Dawid ją odwiedzi. Czy liczyła na coś więcej? Bardzo możliwe, Dryja bardzo jej się podobał i chyba coś do niego czuła. I wydawało jej się, że on do niej także coś czuł. Chciała się dzisiaj dowiedzieć, czy faktycznie między nimi może się narodzić jakieś poważniejsze uczucie... 

"Zawsze z Tobą chciałbym być
Przez całe lato
Zawsze z Tobą chciałbym być
Kochaj mnie za to
Zawsze z Tobą chciałbym być
Tylko we dwoje
Zawsze z tobą chciałbym być 

Zawsze z Tobą chciałbym być
Przez całe lato
Zawsze z Tobą chciałbym być
Kochaj mnie za to
Zawsze z Tobą chciałbym być
Tylko we dwoje
Zawsze z tobą chciałbym być ..."

W trybie niemalże natychmiastowym poleciał do swojego kibelka i rozpoczął długi i żmudny proces pizdrzenia się przed lustrem. Wyciągnął swój grzebień i zaczął starannie układać swoją grzywkę, żeby ta wyglądała idealnie. Przecież Aleśka go nie zechce, kiedy będzie wyglądał jak jakiś Jozin z Bazin. Po dokładnym poprawieniu fryzury, wypsikał się perfumami. Tak, zdecydowanie chciał oczarować dziewczynę. Gdyby nie chciał, nie ubrałby swojej najbardziej wykwintnej koszuli. Wyglądał bardzo elegancko i z pewnością liczył na to, że dzisiaj poderwie śliczną Brazylijkę. I co z tego, że ona źle się czuje i leży w łóżku? To nawet lepiej, bo w łóżku z kobietą przecież się bardzo przyjemnie leży. Dryja zdał sobie sprawę z tego, że do swojego pokoju może na noc nie wrócić. Z resztą nawet nie chciał do niego wracać. Wolał zostać z Alessandrą, zasnąć przy niej, żeby ona, wtulona w jego ciało, czuła się bezpieczna w jego objęciach. Chciał tulić do siebie tą wyjątkową dziewczynę, która chyba zawróciła mu nieco w głowie. Dzisiaj spróbuje ją poderwać, a jeśli to się uda, liczył na to, że we Włoszech będzie mógł rozwijać swój romans. A nuż namówi Aleśkę do tego, żeby ta wróciła z nim do Polski? Ależ by mu wszyscy zazdrościli! Jedzie sobie do Brazylii i przywozi stamtąd uroczą kobietę. Scenariusz jak ze snów, czy jakichś najskrytszych marzeń. Nikt by się czegoś takiego nigdy nie spodziewał.
Stwierdził, że zabierze ze sobą coś słodkiego dla Brazylijki, spakował więc do torby jakiegoś batona i czekoladę. Chciał, żeby zjedli ją razem. Takie słodkości z pewnością rozluźniłyby atmosferę między nimi. Musi mu się udać ten podryw. Nie ma innego wyjścia... Wyszedł, a w sumie to prawie że wybiegł ze swojego pokoju, następnie opuścił hotel, w którym zakwaterowana była kadra "B" reprezentacji Polski w piłce siatkowej mężczyzn i czym prędzej popędził w stronę miejsca, które podała mu Alessandra. Po niecałych dziesięciu minutach był już na miejscu. Otworzył delikatnie drzwi i wszedł do środka. Jego oczom ukazało się mieszkanie niewielkie, ale bardzo ładnie urządzone. Zdecydowanie przy jego wystroju pracowała kobieca ręka, mężczyzna nigdy by tak dokładnie nie wyremontował swojego domu. Skierował się w stronę pokoju, z którego dobiegał jakiś hałas. Zapewne był to dźwięk, który wydawał jakiś program lecący w tej chwili w telewizji. Nacisnął na klamkę i ujrzał uśmiechającą się do niego dziewczynę. Odwzajemnił ten uśmiech i usiadł na łóżku obok niej. Nie spodziewał się jednak, że Santos jest chyba jeszcze bardziej napalona na niego, niż on na nią. Niemal natychmiast pociągnęła go za sobą, przez co Dawidzio był już w pozycji leżącej. Przyciągnęła go do siebie i czule objęła, wtulając się w niego. Dryja nie spodziewał się takiej reakcji, jednak widać było, że bardzo mu się ona spodobała. Przytulił dziewczynę i pozwolił jej, by trwała w niego wtulona. Musnął delikatnie jej policzek swoimi ustami, a ona odwzajemniła ten gest. Dawid próbował powtórzyć tę czynność, jednak Aleśka wyczuła, że to może być szansa na zrobienie pewnego kroku naprzód w ich relacji. W chwili, gdy wargi środkowego znalazły się niebezpiecznie blisko jej lica, odwróciła głowę. Skutkiem tego przyszły Resoviak nie trafił ze swoim pocałunkiem w jej policzek, a w jej usta. Alessandra natychmiast przystąpiła do odwzajemniania buziaka, a i ośmielony jej zachowaniem Dryja, pogłębił całusa. Zaczęli się więc całować namiętnie, zachłannie. Poznawali nawzajem swoje usta, obdarowując się coraz to bardziej śmiałymi buziakami. Zaczęli dotykać nawzajem swoich ciał, podwijając nawzajem swoje bluzki, by po chwili się ich pozbyć... A potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Nie minęło nawet pięć minut, gdy już nic na sobie nie mieli. Jasne było już to, że środkowy na noc do hotelu nie wróci. Podryw udał mu się w stu procentach. Tulił właśnie do siebie nagą Aleśkę, jednocześnie doznając niesamowitych uciech cielesnych. A i jej się to podobało. Jęczeli cichutko i pieścili nawzajem swoje ciała. To była chyba najbardziej wyjątkowa noc w ich życiu. 
Zrobili kolejny krok naprzód w swojej znajomości, lecz czy uda im się na tyle ją rozwinąć, by pomyśleć o tym, żeby zostać parą?... 

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Centralny Ośrodek Sportu, Spała

W Spale tymczasem trwały typowe rozmówki na tematy wszystkie i żadne, czyli o Zatorze i nie tylko. Tym razem omawiano chyba to, kto z kim zajmie pokój na następnym zgrupowaniu kadry. Niestety, niektórzy albo nie wiedzieli o pewnej decyzji, jaka została podjęta przez dwie osoby znajdujące się obecnie w Spale, albo zapomnieli o tejże właśnie decyzji. 

- Kocham Cichego prawie tak bardzo, jak siebie samego. - wypalił Igła i czarująco wyszczerzył się do wszystkich. - I to już jest ustalone, misiaczki, i nic się tutaj nie zmieni. Decyzja została ostatecznie podjęta.

- Jaka decyzja? Mamy się bać? - zapytał nieco zdezorientowany Mika.

- Decyzja o wzięciu wspólnego pokoju na najbliższym zgrupowaniu. - dalej szczerzył się jak głupi.

- Przecież Wy się razem pozabijacie! - zauważył Karollo.

- Wy jesteście jak ogień i woda. - dodał Wrona.

- To jak zderzenie dwóch światów. - stwierdził Zagumny.

- E tam, jak widać, jest trochę racji w tym, że przeciwieństwa się przyciągają. - zaśmiał się Siurak.

- Otóż to. Nie rozumiem, dlaczego dopiero jako stara prukwa odkryłem to, że ten gość jest taki cudowny, taki przezajebisty i w ogóle. - jęknął Krzyś.

- Ojeju, Krzysiu, nie praw mi już tyle tych komplementów, bo zaraz się zarumienię. - Pit się chyba nieco zarumienił.

- Boże, jaki on dzisiaj jest uroczy. - uśmiechnęło się Ptaszysko.

- Nie Boże, tylko Krzysiu - zarechotał rozbawiony Igła. 

- Ej, a "zarumienić się" to pochodzi od rumianku, nie? - wypalił Zator.

- Jezzuuu, Zatorski... - westchnął Winiar.

- Nie. Reaguj. Na. Niego. - wyartykułował dokładnie każde ze słów Zagumny.

- Już się wszyscy podniecili? To ostudzę wasze emocje. Biorę pokój z Anką. Nie z Krzysiem. - uśmiechnął się Pit.

- Wiedziałem, cholero, że mnie nie kochasz. - fuknął Ignaczak i udał, że się na niego obraża.

- Przykro mi, Krzysiu. To chyba normalne, że skoro mogę, to wezmę pokój z moją dziewczyną, prawda? - spytał.

- Prawda. - odrzekł Fabian. - Tylko nie hałasujcie za dużo. Nie lubię, jak ktoś mnie budzi w nocy. 

- A czy my hałasujemy w nocy? - przewrócił oczami.

- Tak. - powiedział niemal natychmiast Buszek.

- Tak. - słowa przyjmującego potwierdził również Wiśnia.

- Tak. - zgodził się z nimi także Ziomek.

- No, tak. - przytaknął Wojtaszek.

- TAK. - jęknął Mario. 

- Ach, wy cholery. Zawsze wam coś przeszkadza. - środkowy udawał, że się smuci. 

- Po prostu nie wrzeszcz tyle w nocy. I Ance też to powiedz. - wtrącił się Dziku.

- Nie zabronicie mi spędzać gorących nocy z kobietą, którą kocham. - prychnął Cichy.

- Nie zabraniamy. Po prostu macie to robić ciszej. - ozwał się Możdżon.

- Ekhem. - chrząknęła. No tak, chłopcy zapomnieli, że Anka siedzi tu z nimi. Chyba nawet Piotrek o tym zapomniał, bo wyglądał na zdziwionego jej obecnością. A przecież siedziała obok niego. 

- Pit, a ona wie? - zagaił Mario.

- Chyba nie. - jęknął. - Aniuu, skarbie, mam dla Ciebie złą informację... - jęknął Pit.

- Tak, kochanie? Co się stało? - spytała i zamrugała oczami. 

- On wraca. - szepnął. 

- Kto? - zapytała, nieco przestraszonym tonem.

- Bartman. - syknął. - Ale nie bój się, przy mnie nic Ci nie grozi... Nie opuszczę Cię na krok... Podobno się ogarnął, ale lepiej dmuchać na zimne... A z resztą... Do Włoch i tak z nami nie leci, więc na razie nie masz czego się bać, skarbie. - rzekł i cmoknął ją w policzek, co wszyscy skwitowali głośnym "uuuuuuu!"... 
To oni jeszcze się do tych widoków nie przyzwyczaili?

___________________________________________________________

/ No, wygląda na to, że faktycznie się nie przyzwyczaili i widok cmokającej się zakochanej parki wciąż jest dla nich czymś nowym. 

Jezu, cały rozdział na "odpieprz się", pisało mi się go tragicznie, weny zero, pomijając to, że inspirację do tego, by go napisać dali mi w końcu dwaj obywatele przyjebani jak plandeka - czytaj, koledzy z roku. Obywatelom F.P. i M.N. dziękuję ślicznie za pokaz debilizmu i nie ogarniania kuwety, jaki odwalili w ostatnich dniach. Nie dość, że poprawiliście mi tym humor, to jeszcze daliście pomysł na pierwszą część tego rozdziału. Jeszcze raz dziękuję. 
Dawidzio dopiął swego i wyrwał Aleśkę. Jak na to zareagują jego koledzy? Jak ogólnie zareaguje cała kadra "B", kiedy zorientują się, że spał poza hotelem? Domyślą się, gdzie mógł pójść? Czy któryś z kolegów wyzna, że środkowy flirtuje ze śliczną Brazylijką? 
Czy ich uczucie będzie dalej kwitnąć? 
I co się wydarzy we Włoszech?

Pewnie co nieco wyjaśni się w następnym rozdziale, ale nie mam pojęcia, kiedy go zamieszczę, bo weny brak i to tak totalnie... 
Dokończyłam ten rozdział bo wolę to, niż uczenie się na zaliczenie na studia, haha. 

A już niedługo rusza Liga Światowa, nasi chłopcy zaczną grać. :D
Jak myślicie, jak będzie wyglądać nasz skład, jaki wystawiony zostanie przeciwko Rosji? 

10 komentarzy:

  1. Pewnie jakiś lamus wyda Dawidzia i Kowal będzie darł ryło...
    Ale co tam! Aleśka ma lecieć z nimi do Włoch i ma być ślicznie, pięknie a znajomość ma kwitnąć <3

    Koledzy z kierunku najlepszym źródłem inspiracji :D

    Baaaaaartuuuuś leci do Włoch <3
    Meh, po co ten Zbychu wraca? Lepiej tam bez niego. Chociaż stop! Dziku będzie miał lepsze ciśnienie, jak jego kolega będzie razem z nim.

    Liczyłam na to, że Igła jednak będzie w pokoju z Piotrkiem :D WSPÓŁLOKATORZY IDEALNI, CZYŻ NIE? :DDDDDD

    Jak na dobre rozpocznie się LŚ to ja już nic nie zrobię w kierunku zaliczeń na studiach -.- I tak oto uciekła mi szansa na trzeci rok na moim lichym kierunku xD

    Lots of kisses xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobaczymy, czy jakiś lamus go wyda. :D
      Znajomość będzie się rozwijać. ;>

      Ba, w końcu to moje miśki nieogarki. Jedyne takie na świecie. :D

      Bartuś leci specjalnie dla Ciebie xd
      A może Zbychu się ogarnął? Nie wiem. :D

      Hahahahah, no rejczel. Igiełka ze swoją nieśmiertelną kamerą i Pituś, który najchętniej by mu tą kamerę przez okno wypierdolił. xdd Para idealna.

      ZDASZ.

      Też Cię kocham. :*

      Usuń
  2. Grzesiu chyba zapomniał, że jest siatkarzem, a nie kulturystą :D
    "To nie ja, to moja Schauma" - to nieśmiertelne hasło reklamowe zawsze mnie śmieszy, nie wiem czemu. A w ustach Jarskiego brzmi całkiem naturalnie, w końcu to on jest tutaj tym, który lubi sobie poeksperymentować z fryzurą :P
    Aleśka i Dryjek jak widać, szybko przeszli do konkretów :P Podoba mi się wątek ich wakacyjnego romansu. Tylko czy ich znajomość przetrwa próbę czasu i kilometrów?
    Pi, zraniłeś krzysiowe uczucia! Jak mogłeś?! Ale na ciebie i tak nie da się zbyt długo gniewać :)
    Wena twórcza to niesamowicie złośliwe cholerstwo. Przychodzi kiedy nie powinna, a kiedy usilnie jej potrzebujemy, wypina na nas swoje cztery litery.
    Już nie mogę się doczekać pierwszego meczu naszej repki! Aczkolwiek nie wiem czy pierwszy mecz z Rosją uda mi się obejrzeć i z tego powodu ubolewam :< Co do składu, to trudno przewidzieć, bo Stefan czasami lubi nas zaskakiwać swoimi wyborami :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *miało być Pit, oczywiście. Nie jestem głodna, a pożeram literki :D

      Usuń
    2. Dobre bicki nie są złe. Byle żeby mu się nie rozrosły do wielkości jego głowy.

      Taak, Aleśka i Dawidzio szybko przeszli do konkretów. :D Czy ich znajomość przetrwa próbę czasu i kilometrów? No cóż, zobaczymy. ;)

      Na Piotrusia nie da się w ogóle gniewać. :P A Krzysiu się długo nie smuci, więc nie ma problemu. :D

      Podobno skład ma być podany jutro. :)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
    3. A literki to ja pożeram ciągle. :P

      Usuń
  3. Myślałam, że skomentowałam. I to dawno... Ale tak to jest jak się czyta w szkole xd
    Jarski to nie dość, że mnie powala swoimi tekstami, zwłaszcza tym z tytułu rozdziału, to jeszcze może się czasem na coś przydać informując o treningu xD
    Strasznie lubię ten wątek Dawida i Aleśki bo nie mam zielonego pojęcia jak by się to mogło dalej potoczyć i mam nadzieję, że szybko się nie skończy ^^
    Bartman wraca. Będzie robił więcej takich spin, czy może się ogarnął?
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, kochany ten Jarski. :D No cóż, za tą całą scenę podziękowania należą się moim kolegom. :D ... Jak można nie wiedzieć, że babka odwołała zajęcia i są przełożone? No jak?

      Wątek Dawida i Aleśki zbyt szybko się nie skończy. :)

      A co do Zbycha, to zobaczymy. ;)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  4. Haha, Boże, test z reklamy "To nie ja, to moja Shauma" xd. Bociuś mógł odpowiedzieć "Ogarnij swoją Schaume" xD.
    O Chryste Panie, ratuj tego człowieka o nazwisku Zatorski, by nie stał się głupszy niż jest teraz. Nie pojawił się facepleam? :C Smutaśnie.
    Jacy oni w tej Brazylii są słodcy *o*
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy rozdział :) Wreszcie się pojawiał :D
    i-gdyby-to-bylo-takie-proste.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatora już nic nie uratuje. :D

      Misie w Brazylii są słodkie? :) To fajnie. :D

      Lecę na Twojego bloga, ogólnie muszę nadrobić zaległości na waszych blogach. :)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń