21.07.2015

XXXV. "Potrzebuję jakiejś motywacji, żeby sobie poradzić z moim problemem!"

14.06.2014, Rzym, Włochy

Słońce wstawało nad Rzymem, gdy siatkarze budzili się do życia po kolejnej nocy. Właściwie, to trudno uznać, żeby się budzili, skoro nie spali już od jakiegoś czasu. Nie mogli spać, bo ktoś zakłócał im tą ciszę. Nietrudno się domyślić, kto to taki. To oczywiście Pit i Anka oddawali się rankiem, typowym dla nich, cielesnym przyjemnościom. Kwiczenie zakochanej pary niestety nie przypadło do gustu pozostałym zawodnikom, którzy zostali powołani na dwa mecze z reprezentacją Włoch. Oni chyba woleli, żeby było spokojniej. A przede wszystkim, żeby mogli się wyspać, bo to przecież było bardzo istotne dla nich. Niewyspany siatkarz zawsze gra gorzej od wypoczętego, to jest znany od dawna fakt, którego nie było nawet sensu podważać. No bo temu zaprzeczyć się po prostu nie dało. Przecież jeśli zawodnik będzie się nadawał tylko do tego, żeby go odesłać do łóżka, żeby się wyspał, to żadnego pożytku z niego nie będzie. Jeszcze zaśnie podczas meczu. Złośliwi ludzie twierdzili, że niektórzy z nich czasami to robili, zwłaszcza wtedy, gdy nie ogarniali na siatce, byli spóźnieni do bloku... Czasem obrywało im się nawet wtedy, gdy tego nie robili. Polacy to przecież naród hejterów, czegokolwiek by się nie zrobiło, oni i tak to skrytykują. Tak naprawdę nie wiadomo, skąd bierze się taki hejt. Jedni hejtują, bo nie wiedzie im się w życiu, a na pewno nie lepiej, niż takim przykładowym siatkarzom. I za winnych uważają oczywiście wszystkich, oprócz siebie samych. Zazdroszczą zawodnikom zarobków, sławy, odniesionego w życiu sukcesu. Sami tymczasem nie potrafią zrobić nic, żeby swoją sytuację poprawić... Jest grupa ludzi, która jednak pała nienawiścią do wszystkich, bo im się nudzi, bo tak im się podoba. I to jest zdecydowanie gorsza grupa, bo o ile tamtym można jeszcze pomóc, oni sami mogą sobie pomóc, to o tyle hejtowanie dla hejtowania jest najprawdopodobniej nieuleczalne. Bo takie osoby tylko napędzają się tym, że ktoś raczy im zwrócić uwagę. Wchodząc z nim w dyskusję, nakręcasz jego nienawiść. Taki troll żyje tylko po to, żeby się z kimś pokłócić, wprowadzić jakieś zamieszanie. Troll karmi się tym, że ktoś zareaguje na jego prowokację. To dlatego właśnie uczy się wszystkich, żeby nie karmić trolli. Bo taki pasożyt, to tylko denerwuje ludzi, i nic poza tym. Wypisuje jakieś głupoty, tworzy jakieś herezje, swoje własne teorie... Wdaje się z innymi w dyskusje, i obraża ich, bo nie jest w stanie przedstawić żadnych sensownych argumentów. A jak trafi na osobę dużo mądrzejszą od siebie, to następuje brutalne zderzenie hejtera ze ścianą. Bo ten z kolei go przytłoczy swoją merytoryczną wiedzą. I wtedy albo można ujadać, i na przykład blokować po kolei wszystkich wyrażających się niepochlebnie na dany temat (metoda często stosowana na Facebook'u), albo jedynie spalić się ze wstydu, i udawać, że nie było tematu...
A tymczasem misie kwikoliły coraz głośniej, zupełnie nie przejmując się tym, że jest bardzo wczesna godzina, a reszta towarzystwa chce jeszcze sobie chociaż ze dwie kolejne pospać. Oni jednak interesowali się tylko sobą nawzajem, tym, żeby to im było dobrze. To oni mieli przyjemny poranek, i to było dla nich najważniejsze. A że innych szlag trafił, no to mówi się trudno. Nie zabronią im przecież kochania się. Nawet, gdyby chcieli. Nie posłuchaliby ich. Jedyna osoba, której słowa mogłyby do nich trafić, to Stefan. A Antiga jest zbyt kochanym człowiekiem, żeby robić awanturę z niczego. Bo to przecież jest, tak naprawdę, zupełnie nieważna sprawa. Może im powiedzieć, żeby byli ciszej, ale takie zwykłe powiedzenie to raczej mało tu da. A wrzeszczeć nie będzie, bo czy ktokolwiek kiedyś słyszał krzyczącego Antigę? Jeśli tak, to niech się zgłosi do jakiegoś poszukiwacza cudów i opowie o tym, jakiego odkrycia dokonał. Stefan to jest prawdopodobnie najspokojniejszy człowiek na świecie. W porównaniu z nim, Nowakowski był rozwrzeszczanym, nieznośnym wariatem. On przecież krzyknąć potrafił. A jak mięsem rzuca! Trudno w to uwierzyć, ale to jest chyba zawodnik, który najczęściej bluzgał, spośród wszystkich kadrowiczów. No, może Bartman przeklinał częściej... Tak, w porównaniu z jego podopiecznymi, trener Antiga był wręcz niemową. Siłą spokoju, która nigdy nie eksplodowała. To już nawet Mika wybuchał częściej od niego. A zobaczyć wkurwionego Mikę, to też jest nie byle jaka sztuka. On jednak czasem się naprawdę denerwował. A Stefciu? A Stefciu wszystko kwitował uśmiechem. Pewnie więc i z taką miną próbowałby wytłumaczyć Pitowi i Ance, żeby albo pieprzyli się ciszej, albo w ogóle tego zaprzestali...
A oni bawili się wybornie.

- Kocham Cię, Piotruś. - rzekła, po czym dała mu buziaka w policzek i zaczęła szybkimi ruchami, przeczesywać jego czuprynę swoimi palcami. Fryzjerka z niej nie była najlepsza, bo to, co robiła na głowie środkowego, przypominało tylko i wyłącznie jakiś artystyczny nieład. O ile on w ogóle był artystyczny. Bo to po prostu była najzwyklejsza w świecie szopa. Nieczęsto w takiej widywało się Cichego, bo on na ogół bardzo dbał o swoją fryzurę. Przecież w każdej chwili, kiedy tylko jest to możliwe, przeczesuje sobie włosy dłonią. Czy to zagrywa jego kolega z drużyny, czy jest przerwa techniczna, bądź na żądanie trenera - to była praktycznie taka jego tradycja. Zawsze to robił... 

- Ja Ciebie też, Ania. - oddał jej buziaka. - Ale nie rób mi aż takiej szopy, bo ja tego potem nie rozczeszę. - zaśmiał się.

- Sugerujesz, że jestem złą fryzjerką? - udała, że się obraża. - Jak śmiesz? To oburzające. Nie doceniasz mojego artystycznego spojrzenia na świat, i na Twoje włosy. 

- Oooj, już doobrze. - pogłaskał ją po głowie.

- Kochanie, po prostu robię Ci fryzurę adekwatną do sytuacji. No wiesz, pójdziesz tak do kolegów, a oni od razu pomyślą, że jesteś po zajebistym seksie. - mrugnęła okiem.

- Przecież ja jestem po zajebistym seksie. - zachichotał i pocałował ją w usta.

- Jesteś, zboczuszku. - pogłębiła całusa.

- Zboczuszkiem nie jestem. - teraz to on udawał, że się na nią fochnął.

- Oj jesteś, jesteś. Mój mały seksoholik. Kto to sprawił, żeś się zrobił taki nieznośny? - nie musiała długo czekać na odpowiedź. Od razu wskazał na nią palcem.

- Kiedyś taki nie byłem. - rzekł i podrapał się po brodzie. - Ale czasy się zmieniają. Ludzie się zmieniają, i jak widać, ja też się zmieniłem. Ostatnimi czasy, bardzo polubiłem seks. Tak mniej więcej, odkąd się kocham z Tobą. Bo z Tobą, to aż chce się kochać, bo jesteś taka cudowna. - zarumieniła się po usłyszeniu tych słów. Piotruś, to jest chyba jeden z najmilszych komplementów, jakie może usłyszeć kobieta... 

- Czyli to ja wychowałam Cię na takiego erotomana? - westchnęła. Nowakowski pokiwał twierdząco głowę. - Ech. Znowu będzie na mnie, że stworzyłam jakiegoś potwora. 

- Oj tam, oj tam. - cmoknął ją w policzek. - Przy Tobie w końcu dorosłem. - zaskoczył ją tym stwierdzeniem. - Bo kiedyś, to ja byłem... no, prawie że taką ciotą, jak Zatorski. 

- To znaczy, że... bałeś się seksu? Brzydziłeś się nim? - spytała. Ona doskonale wiedziała, jakie zdanie na temat miłosnych uniesień do niedawna miał Zator...

- Aż tak źle to ze mną nie było. - zaśmiał się. - Bałem się eksperymentów. I zachowywałem się raczej jak kłoda. No wiesz, co to znaczy. Wiesz, jak zachowuje się kłoda. Leży w jednej pozycji i się praktycznie nie rusza. 

- Ty kiedyś byłeś kłodą? - głośno parsknęła. - Trudno w to uwierzyć. 

- A jednak. - przewrócił oczami. 

- No proszę, proszę... - chichotała. - Kiedyś kłoda, a teraz... trudno będzie znaleźć drugiego tak jurnego ogiera w Rzeszowie. 

- Moja była, jak ode mnie odeszła, powiedziała mi, że w tych sprawach jestem fatalny. - jęknął. 

- Nie słuchaj takich debilek, Piotruś. W łóżku jesteś zajebisty. Uwierz w to, kochanie. - dała mu czułego buziaka. - A, że tak spytam... co się konkretnie stało, że zacząłeś to robić inaczej? 

- Wiesz, jak wtedy byliśmy spici i mieliśmy swój pierwszy raz, to... widziałem, że byłaś niezbyt zachwycona na początku. Nie, to złe słowo. Ty w ogóle nie byłaś zadowolona. A ja się tak cholernie podjarałem na Ciebie, że uparłem się, że zrobię wszystko, żeby Ci było dobrze. To stwierdziłem, że zaryzykuję, i nieco... no, podostrzę moje pieszczoty. Wypaliło. I przy okazji mi się to spodobało. 

- Warto było, prawda, Piotruś? - wtuliła się w niego. 

- Oj taaak. - wyszczerzył się, jak głupi do sera. - Zdecydowanie było warto. 
Anka chyba stwierdziła, że po typowej rozmowie zakochanych, czyli rozważaniu o tym, jak to dobrze im w łóżku ze sobą, należy pozostać w temacie. Wpiła się w usta blondyna, a dłonią zaczęła przeczesywać mu włosy. 

- Pobrykałabym sobie z moją ulubioną kłodą, wiesz? - szepnęła.

- Jeszcze Ci mało? - zaczął odwzajemniać jej pocałunki. 

- Mhm. - mruknęła.
Dwa razy nie trzeba było mu powtarzać. Ponownie zaczęli świntuszyć, doprowadzając pozostałych siatkarzy, oraz sztab szkoleniowy, do rozpaczy. 

"I wanna be your vacuum cleaner
Breathing in your dust
I wanna be your Ford Cortina
I will never rust

If you like your coffee hot
Let me be your coffee pot
You call the shots babe
I just wanna be yours

Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours
I wanna be yours, I wanna be yours

Let me be your leccy meter 
And I'll never run out
And let me be the portable heater 
That you'll get cold without

I wanna be your setting lotion
Hold your hair in deep devotion
At least as deep as the Pacific Ocean
I wanna be yours"

Gdy już po wszystkim, leżeli wtuleni w siebie i patrzyli sobie w oczy, racząc się nawzajem kolejnymi pocałunkami, usłyszeli nagle pukanie do drzwi. Kto to mógł być?

- Proszę. - szepnęła Chmura. Drzwi się otworzyły, a do pokoju weszła Falęcka. Z aparatem fotograficznym zawieszonym na szyi. - O, cześć, Kamilka. - uśmiechnęła się na jej widok. Nie znały się zbyt długo, bo zaledwie parę dni. Mimo to, zdołała już polubić panią fotograf. 

- Cześć, Ania. - odwzajemniła uśmiech. - Cześć, Pit. - uśmiechnęła się także do środkowego. - Tak sobie myślałam, czy by Cię nie wyciągnąć przed hotel na jedną z sesji zdjęciowych, bo ogarnęłam fajne miejsce. A i odpowiednie ciuchy, i inne takie tam bajery, też się znalazły. - powiedziała. - Ale widzę, że chyba nie da rady. Nie będę wam przeszkadzać. - szepnęła. 

- Nie przeszkadzasz. - przerwała jej psycholożka. 

- To się cieszę. Ale teraz, to ja chyba byłabym w stanie zrobić tylko TO zdjęcie. - zachichotała. - Ale... możemy chyba spróbować, nie? - spytała.

- Jasne. - odpowiedziała. - To ja na chwilkę stanę gdzieś z boku i poczekam. 

- Nie, nie, nie musisz. Wprawdzie miałam trochę inny pomysł na to zdjęcie, ale tak chyba będzie lepiej. Ręcznik w wiadomym miejscu nie byłby dzięki temu potrzebny. - podrapała się po głowie. 

- Co wymyśliłaś? - dopytywał siatkarz. 

- Twoja poza pozostałaby bez zmian. Pamiętasz, co miałeś robić? - zapytała. 

- Tak. - odrzekł, po czym zrobił to, co ustalili parę dni temu. Wygrzebał się spod kołderki, strasząc przy okazji psycholożkę swoim, całkiem pokaźnych rozmiarów, przyrodzeniem. No i jeszcze ta klata na wolności. Falęcka miała problem z opanowaniem podniecenia. Ale musiała to zrobić, bo Chmura nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, widząc, jak jakaś inna kobieta wpatruje się w jej ukochanego. A Kamilka gapiła się na niego, jak Reksio na szynkę. Ogarnęła się jednak, gdy usłyszała głośny pomruk swojej przyjaciółki... Pit usiadł na brzegu łóżka, w lekkim rozkroku, po czym nieco się pochylił, delikatnie spuścił głowę, przekręcając ją przy tym odrobinę w bok. Jakby patrzył na coś w oddali...
Anka wiedziała, jak wyglądają takie zdjęcia. Usiadła za nim, lekko wychylając się zza niego. Nie na tyle, by było jej widać to, co niekoniecznie miało być pokazane. Jedną rękę położyła tam, gdzie zdarzało jej się już ją kłaść. Drugą objęła Cichego, układając ją na jego klatce piersiowej. Zorientowała się jednak, że pewnym prostym trikiem może uzyskać jeszcze lepszy efekt. Wyciągnęła więc jedną rękę w kierunku stojącego przy łóżku stoliczka i chwyciła nią swoją czerwoną szminkę. Na ogół jej nie używała, ale teraz, do takiego zdjęcia, wydawała się ona elementem wręcz niezbędnym.. Szybko wymalowała usta, ponownie ułożyła dłoń na jego klacie, po czym wpiła się w szyję swojego partnera niczym pijawka, tworząc na niej bardzo wyraźny ślad. 
Gdy Falęcka strzelała zdjęcie, Chmura składała kolejny pocałunek, zaledwie parę milimetrów od poprzedniego. Zdjęcie wyszło więc idealnie. 

- I jak? I jak?! - dopytywał się Nowakowski.

- Pięknie, yts bjutiful! - zachichotała. A z resztą, sam sobie zobacz. - to rzekłszy, pokazała mu podgląd zdjęcia na jej aparacie fotograficznym. - Wydaje mi się, że wyszło naprawdę nieźle. 

- Podoba mi się. - uśmiechnął się. A i moja Anusia się wczuła w rolę. - zrobił typową dla siebie debilną minę, której nie szło nazwać ani banankiem, ani niczym innym. To był po prostu typowy wyszczerz Cichego Pita. 

- Mi również się podoba. - także na twarz Anki wpełznął niewinny smajl. - Dobra robota, Kamka. 

- Dziękuję, dziękuję. Cieszę się, że się podoba. - odpowiedziała. - To ja już będę lecieć. - stwierdziła. - I jeszcze raz przepraszam, że przeszkodziłam wam w amorach. - zachichotała, po czym wyszła z pokoju.

- Nie przeszkodziłaś. - szepnął, do wychodzącej z pokoju fotografki, Piter.

- Przeszkodziła. - odpowiedziała Anka.
Misie tego ranka były wyjątkowo nienasycone, toteż po raz trzeci pogrążyły się w miłości. Były jednak zbyt leniwe, żeby ponownie wleźć pod kołderkę, toteż kochali się na niej. Długo, i głośno, czyli tak, jak oni lubili najbardziej. I sprawiali wrażenie, jakby mogli tak spędzić cały dzień. Kiedyś te zboczuchy będą musiały jednak z łóżka wyjść. Piotrek w końcu musiałby kiedyś pójść na trening...
Gdy w końcu byli już na tyle zmęczeni, że nie mieli siły na kolejne figle, znowu się zaczęli przytulać. Nie wiedzieli, że reszta czeka już na nich na stołówce. A tamci czekali, i czekali, wiedzieli, że w końcu, prędzej czy później, zakochańce pojawią się na wspólnym śniadaniu. Ale nikt tak naprawdę nie wiedział, kiedy to nastąpi...

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Centralny Ośrodek Sportu, Spała

Grupa, która trenowała w Spale, przygotowując się do kolejnych meczów Ligi Światowej, w których być może zagrają, nie miała pojęcia, jak świetnie zabawiali się co poniektórzy członkowie reprezentacji. Oni skupieni byli na tym, by wypadać jak najlepiej na treningach. Nie wszystkim to się udało. Niektórzy wręcz spisywali się bardzo, bardzo słabo. Fatalne dni notował rozgrywający MKS'u Banimex'u Będzin, Tomasz Kowalski. Nie wychodziło mu zupełnie nic. W bloku był dziurą większą od Woickiego, każda jego kiwka była podbijana... A jakby tego było mało, na dwóch treningach nie potrafił wykonać poprawnie ani jednej zagrywki. Zaliczył dramatyczny zjazd formy, odkąd wrócił z Brazylii, w której przecież spisywał się całkiem nieźle. Co chwilę zdarzały mu się błędne odbicia, a czasem nawet mijał się z piłką, po tym jak kierowali ją do niego przyjmujący... Nie zachwycał, od dawna z resztą, Andrzej Wrona, bez formy zdawali się być także Muzaj i Woicki. Dobra dyspozycja uleciała także z kolejnych dwóch siatkarzy, którzy jeszcze parę dni temu walczyli o punkty dla Polski w Marindze, a więc Wierzbowskiego i Żalińskiego. Kaleczył w końcu również i jeszcze jeden z nich - Olenderek. Prawdę powiedziawszy, wszyscy wyżej wymienieni powinni zostać wypieprzeni z kadry. A czy zostaną? Pożyjemy, zobaczymy...
Kowal wszedł do hali, w której zebrali się wszyscy zawodnicy. Razem z nim wmaszerowali Olek Bielecki, Jarząbek i Mentalista za dwa trzysta. Czego oni mogli chcieć? Czy chcieli przeprowadzić jakiś dziwaczny trening?... Niektórzy z siatkarzy zaczęli się bać. Takie tryumfalne wejście sztabu szkoleniowego, nie oznaczało nic dobrego... 

- Chłopaki, za dużo tu was. Nikt normalny nie będzie pracował z taką bandą, bo nie dałby rady poświęcać wszystkim tyle czasu, ile oni by tego potrzebowali. Dlatego... niestety, ale w porozumieniu z trenerem Antigą, zdecydowałem się na pierwsze cięcia w kadrze. Obie kadry, zarówno ta pierwsza, jak i druga, czy jak to tam wolicie nazywać, A i B, zostaną poważnie przebudowane. Tak naprawdę, w tej chwili jesteście jedną reprezentacją. Reprezentacją Polski w piłce siatkowej mężczyzn. A ja teraz, oczywiście w porozumieniu ze Stefanem, dokonam podziału na tą "pierwszą" reprezentację, oraz zaplecze, które będzie musiało być w pogotowiu, gdyby kogoś trzeba było zastąpić. Nie jest powiedziane, że między tymi dwiema grupami nie będzie dochodzić do kolejnych rotacji. Zależy nam na tym, by w danej chwili grali zawodnicy, którzy są najlepsi na swoich pozycjach. Czasami będziemy zapraszać cały szeroki skład na wspólne treningi, ale, rozumiecie, to będą tylko jednodniowe incydenty. Bo dłużej niż jeden dzień, nie da się pracować z tak liczną zgrają. - powiedział Kowal. - A teraz będę po kolei czytać wasze nazwiska, a bezlitosne jury, oraz moja skromna osoba, wyrażą swoją opinię na temat każdego z was. W skład jury wejdą: mistrz wszechświata w wyciskaniu kołków na głowach niepokornych siatkarzy, Aleksander "Olo" Bielecki... - Andrzejkowi chyba zebrało się na żarty. - ... wicemistrz wszecholimpijski w odczytywaniu zaszyfrowanych informacji na ścianach, Oskar "Jarząbek" Kaczmarczyk...

- A mnie jak przedstawisz? - zaśmiał się trzeci, ostatni członek jury, czyli Mentalista za dwa trzysta.

- Oraz mistrz własnego podwórka w pierdzeniu w stołek, Jakub Bączek. - uśmiechnął się. No to mu pojechał.

- Obrażam się. - fuknął trener mentalny. Andrzej tylko przewrócił oczami.

- To ja zacznę czytać listę. Jeśli ktoś jest nieobecny, proszę mówić. Wiem, kto jest aktualnie we Włoszech, ale ich też wyczytam. - stwierdził. - Dobrze, zaczynamy... Bartman Zbigniew.

- Nie ma go - szybko odpowiedział Winiar.

- Ma kontuzję. - dodał Mariusz.

- Nie kontuzję, tylko ten idiota go pobił. - warknął Kubiak. 

- Nieważne. Nie ma go. - przerwał szkoleniowiec Resovii. - Co zarządzi jury? 

- Nie spisywał się dobrze na treningach. Jestem na nie. - zaczął Łysy Terrorysta. 

- Miał słabe statystyki. Moim zdaniem, nie pogodził się z tym, że nie będzie grać głównej roli w tej kadrze. Takich nam nie potrzeba. - dodał Oskar.

- A ja dałbym mu szansę, gdyż jest to bardzo ciekawa osobowość, bardzo barwna, która może dużo wnieść do zespołu. Krótko mówiąc, jestem za. - jako ostatni wypowiedział się mentalista. 

- Kadra B. - bąknął Endrju. - O ile wróci do zdrowia, oczywiście, bo na razie, to wiadomo, że nie będzie grał. - Bociek Grzegorz. - wyczytał kolejne nazwisko. 

- On jest we Włoszech. - podrapał się po głowie Ruciak.

- Nie jestem zbytnio zadowolony z pracy z tymże konkretnym siatkarzem. - wyraził swą opinię Bączek. - Jest trochę mało inteligentny. Ale nie skreślałbym go, bo jest niesamowicie pogodny. Urodzony optymista. Szkoda by go było "odstrzelić". Wierzę, że nasza współpraca będzie układać się lepiej. 

- Średnio przykładał się do treningów, i ma swoje przyzwyczajenia, które nie są zbyt korzystne dla zespołu. Czyli walenie na siłę w blok. - rzekł Jarząbek. 

- Jest bardzo silny. A siła jest bardzo ważna w dzisiejszej siatkówce. Ja jestem na tak. - zakończył Olo. 

- W takim razie, gdy tylko powróci do kraju, zobaczymy, jak się będzie spisywał, po czym przydzielimy go do któregoś zespołu. Na razie balansuje między ścisłą kadrą, a zapleczem. No to następny... Bołądź Bartłomiej. - Bołi lekko się wzdrygnął, gdy usłyszał swoje nazwisko. 

- Muszę przyznać, że ten młody człowiek jest bardzo inteligentny. Potrafi wyciągać wnioski ze swoich nieudanych akcji. - po raz kolejny, jako pierwszy wypowiedział się Bączek. 

- Bardzo ambitny chłopak, a do tego ma niemałe możliwości i umiejętności. - uśmiechnął się Terrorysta. 

- Nie popełnia zbyt wielu błędów, a te, które mu się zdarzają, nie należą raczej do tych z gatunku "głupie". Dałbym mu szansę. - dodał Kaczmarczyk. 

- Tak więc, Bartłomieju, witaj w kadrze A. - uścisnął rękę młodego atakującego, który chyba wciąż nie wierzył w to, co usłyszał. - Ech. - westchnął po chwili.

- Co jest, Andrzej? - spytał Bielecki.

- Ja nie potrafię ich podzielić na dwie grupy. Nie, ja nie będę ich dzielić. Powiecie, co chcecie, na temat konkretnych zawodników, po czym ja zdecyduję po prostu, czy zostają w kadrze, czy mogą się pakować. Jak wróci Stefan, to ich podzielimy. No dobrze, następne nazwisko. Buszek Rafał. 

- Jest we Włoszech. - zauważył Włodi. 

- Ambitny, pracowity... - zaczął wyliczać Oskar.

- Przydałoby się go wysłać do logopedy, poza tym nie mam zastrzeżeń. - uśmiechnął się mentalista. 

- Przykłada się do treningów, poza tym jest teraz w dobrej formie. Trzeba to wykorzystać. - dodał Aleksander. 

- Czyli zostaje. - podsumował Kowal. 
Jednogłośnie zdecydowano, że w kadrze pozostaną także Dryja i Drzyzga. Wynik 2:1 (na nie był Oskar), uzyskał Wojtek Ferens. On jednak także nadal będzie trenować z kadrą. 

"Co to za pan
Tak kulturalnie opowiada
Jak się stara ładnie siedzieć i wysławiać
Ach co za ton co za ukłon
Co za miara w każdym zdaniu
I jakie mądre przekonania -ania-ania-ania-ania-ania"

- Gawryszewski Bartosz. - przeczytano kolejne nazwisko.

- On też jest we Włoszech. - wtrącił się Dżony.

- Kto go tam wysłał z takimi słabymi statystykami?! - wrzasnął Kaczmarczyk. 

- Ja. - odpowiedział Andrzej.

- Andrzej, powaliło Cię? On nie ma zagrywki, a w innych elementach też nie zachwyca. - westchnął Łysy Terrorysta. 

- Dobrze spisał się na ostatnim treningu. Postanowiłem dać mu szansę. - westchnął.

- Pierwszą i ostatnią, bo na więcej nie zasługuje. - pokręcił głową trzeci z jurorów. 

- Też mi się tak wydaje. - stwierdził trener Resovii. 

- To dlaczego wysłałeś tam jego, a nie na przykład Nowakowskiego? Chociaż by mieli zagadkę, który jest który. - drążył temat Oskar. 

- Wysłałem tam jego, bo tak uważałem. Możemy skończyć temat? Więcej i tak w kadrze nie zagra, więc nie wiem, o co wam chodzi. - fuknął. 
Tak więc Bartuś został skreślony z listy kadrowiczów, chociaż dowie się o tym dopiero po powrocie z Italii. W reprezentacji pozostają z kolei Piotr Hain, Krzysztof Ignaczak i jego kamera, Jakub Jarosz i dupa ryża, Wąski, zwany Karolem, Conan The Barbarian oraz Grześ Kosok. Konarski najprawdopodobniej zostanie przesunięty do kadry B, ale póki podział nie nastąpił, na razie możemy go jeszcze nazywać reprezentantem Polski. Nie wiadomo, co się stanie z Hainem, bo na pozycji środkowego była zdecydowanie największa, najbardziej wyrównana wojna o miejsce w składzie. Miejsc było co najwyżej sześć, a chętnych jakichś dziewięciu, czy nawet i dziesięciu. Oj, będą mieć Kowal z Antigą trudny orzech do zgryzienia, jak tu by ich podzielić. Trzeba będzie realnie ocenić ich potencjał, możliwości. Niewykluczone, że będą musieli uczestniczyć w jakimś specjalnym treningu, który miałby sprawdzić ich umiejętności. I będzie się raczej liczyć w nim nie tylko atakowanie i blokowanie, czy to, co każdy środkowy bezwzględnie powinien umieć. Tutaj się będą liczyć najmniejsze niuanse, a wręcz niuansiki, takie jak umiejętność rozegrania przypadkowej piłki, czy stopień trudności zagrywki, a także częstotliwość posyłania ich w siatkę lub aut. Wiadomo, że kadrze nie przyda się ktoś, kto na potęgę będzie chrzanić serwis... Jeśli by trzeba było dokonać kadrowych przesunięć teraz, bardzo prawdopodobne jest to, że do kadry "B" trafiłby... Andrzej Wrona, który spisywał się chyba najsłabiej ze wszystkich zawodników na swojej pozycji. Słabiej od niego wyglądał tylko Drzewo, ale w jego przypadku problem sam się rozwiązał, bo przecież parę dni temu doznał kontuzji. Niemniej jednak, gdy wyzdrowieje, raczej nie będzie mógł liczyć na coś więcej, niż zaplecze drużyny narodowej... Pewniak na tej pozycji był jeden, a reszta musiała zapierdalać do upadłego, żeby zostać docenionym przez szkoleniowców. Trudno rywalizować jednak z cyborgiem, którego boją się wszyscy po drugiej stronie siatki... 

- Kowalski Tomasz. - wyczytał kolejne nazwisko. 

- A ten to ja w ogóle nie wiem, co robi na tym zgrupowaniu. Przecież on się do niczego nie nadaje. Prawą nogę ma od wchodzenia do tramwaju, a lewą, od wchodzenia do autobusu. Totalne beztalencie, które tylko zajmuje miejsce w reprezentacji. Widziałeś, Andrzej, jak on wczoraj, i dzisiaj z resztą też, przeraźliwie kaleczył na treningu? No daj spokój, z kimś takim. - grzmiał Olo. Młody rozgrywający przełknął ślinę i czekał na kolejną krytykę, jaka z pewnością się pojawi. Odkąd powrócił z Maringi znajduje się po prostu w fatalnej formie, która zdecydowanie nie upoważniała go do tego, by choćby mógł marzyć o grze w kadrze.

- Wziąłeś go do składu za nazwisko, bo nie znalazłeś nikogo lepszego, co zwie się podobnie do Ciebie? - ironizował Oskar. 

- Krótko i na temat, jestem na nie. - rzekł Bączek. Niektórych nieco zdziwił tym, że nie wygłosił żadnego półgodzinnego wywodu na temat tego, jak bardzo ten młody siatkarz miał wątłą psychikę. 

- Tomku... W Brazylii spisywałeś się całkiem przyzwoicie, momentami nawet dobrze. Ale odkąd powróciłeś do kraju, straciłeś swoją formę. Obecnie grasz fatalnie i, niestety, z taką dyspozycją nie masz czego szukać w reprezentacji. Twoja forma, a raczej jej brak, skutecznie uniemożliwia Ci dalsze uczestniczenie w zgrupowaniu. Jestem zmuszony wykluczyć Cię ze składu drużyny. Jeśli wrócisz do formy... może kiedyś. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie, niestety, tak będzie dla Ciebie najlepiej. 
Młody rozgrywający spuścił głowę. Wiedział, że zawiódł siebie, trenerów i kolegów. Nie tak miała wyglądać jego przygoda z reprezentacją Polski, oj nie tak. 

"Gdzie oni są?
Ci wszyscy moi przyjaciele -ele-ele-ele-ele-ele
Zabrakło ich
Choć zawsze było ich niewielu -elu-elu-elu-elu-elu"

Jednogłośnie zadecydowano o tym, że w kadrze pozostają Kubiak, Kurek, Łomacz i Mika. Było dużo "ale" przy Muratore, ale ostatecznie zdecydowano, że decyzja odnośnie tego zawodnika zapadnie, jak wyleczy swoją kontuzję. Nie miał teraz szansy pokazać, co potrafi. Mógł to za to zrobić Maciek Muzaj, ale że nie przekonał do siebie Andrzeja, z kadrą musi się na razie pożegnać. Żadnych wątpliwości nie było przy obu Nowakowskich - trzy razy tak i przechodzą dalej. Pożegnano z kolei Olenderka, chociaż zastrzeżono, że być może jeszcze kiedyś powołanie otrzyma. Miał więc czekać w pogotowiu i budować swoją formę. Kolejnymi zawodnikami, którzy w kadrze zostają stali się Romać, Ruciak i Szalpuk. W przypadku Sponsora prawdopodobne było jednak rychłe zesłanie na zaplecze. Odstrzelony na dobre został z kolei Wierzba, zaś dalej trenować mieli Winiar i Wiśnia, oraz Mario i Włodi.

- Woicki Paweł. - kolejne nazwisko.

- Ten pacjent nie rokuje na przyszłość. - zaczął mentalista.

- Nie widzę powodu, dla którego miałby pozostać w kadrze. - swoje zdanie wyraził Jarząbek.

- Trzy razy nie, spierdalaj. - zachichotał Igła, udając głos Bieleckiego. 

- Bardzo sprytne, Krzysiu. Ktoś by pomyślał, że to naprawdę ja to powiedziałem. Niemniej, jestem na nie. - rzekł Oskar. 

- Trzy razy nie, panu już podziękujemy. Może pan się pakować, nie trafi pan nawet do drugiej reprezentacji. Pawle, zawiodłeś nasze oczekiwania. Po tak doświadczonym zawodniku spodziewaliśmy się czegoś więcej. Myśleliśmy, że wykorzystasz swoje niemałe przecież doświadczenie, i udowodnisz, że możesz być wartościowym zmiennikiem. Niestety, nie podołałeś naszym oczekiwaniom. Jesteś w tej chwili zbyt słaby na to, żeby grać w reprezentacji. Dziękujemy za to, że walczyłeś dla biało - czerwonych barw, ale Twój czas już minął. - rzekł Kowal. Klamka zapadła. Woickiego w tej kadrze już nie zobaczymy. 

- Czy nie mógłbym dostać ostatniej szansy? - bąknął Wujek. - Jeśli bym jej nie wykorzystał, wtedy pogodzę się ze skreśleniem. Na razie, myślę, dostałem zbyt mało czasu na to, żeby pokazać, co potrafię. A wierzę, że jestem w stanie coś dać tej kadrze. 

- Dwa tygodnie prawdy w kadrze "B". Jeśli zawiedziesz, wylatujesz na dobre. - zarządził Andrzej. 

- Czy jeśli powiem, że ma niewyjściową twarz, zostanę uznany za chama? - zapytał Bączuś. 

- Nie. Stwierdzisz fakty. - zarechotał Ptok. 

- Cicho mi tu. - fuknął Kowal. - Dobrze, skoro zdecydowałem się na dwa tygodnie prawdy dla Pawła, na takową próbę wysyłam też Maćka Muzaja. Maćku, to Twoja ostatnia szansa. Jeśli zawiedziesz, pożegnasz się z kadrą. 

- Rozumiem. - bąknął młody atakujący Skry. 
Wojtaszek, Wrona, Zagumny i Zatorski pozostają w kadrze. Jeden z nich najprawdopodobniej jednak wyleci do kadry "B", i chyba nie trzeba tłumaczyć, który. Zadecydowano także o odesłaniu do domu Wojtka Żalińskiego, natomiast dalej pocić się na treningach mieli Ziomek i Zupa. 
Siatkarze odstrzeleni z kadry, spakowali swoje manatki i wyruszyli w stronę swoich domów. Koledzy pomachali im na pożegnanie, wytarli kilka wyimaginowanych łez, po czym czterech dryblasów opuściło budynek Centralnego Ośrodku Sportu w Spale. Ich przygoda z kadrą dobiegła końca.

"Gdzie oni są
Gdzie oni są
Zabrakło ich
Zabrakło ich

Gdzie oni są
Zabrakło ich
Gdzie oni są
Zabrakło ich
Gdzie oni są
Zabrakło ich
Gdzie oni są
Zabrakło ich

Gdzie oni są
Gdzie oni są
Zabrakło ich...

Gdzie oni są są są są
są są są są są są są są..."

 - Andrzej, a teraz powiedz, co Cię skusiło na powołanie tego Kowalskiego. Przecież to co najwyżej przeciętniak. - zaczął Bączek.

- Nie miałem kogo powołać, a musiałem mieć dwóch rozgrywających. - westchnął.

- To jak już miał być na K, to lepiej było wziąć Kędzierskiego. Też młody, a myślę, że znacznie lepszy. - podsunął Kaczmarczyk. 

- Dlaczego ja o tym nie pomyślałem. - jęknął. 

- Albo chociaż tego Janusza. - podrapał się po brodzie Bielecki.

- Janusza nie, bo by się wyśmiewano z jego nazwiska. - palnął mentalista.

- A myślisz, że z niektórych nazwisk naszych chłopaków to się ludzie nie wyśmiewają? - przywalił facepalm'a Endrju.

- No, fakt. Takie Żurki, Buszki, Kurki czy Żygadły to mają przesrane. - przewrócił oczami. - Ale sam wiesz, jak w tym kraju reaguje się na słowo "Janusz". 

- Wiem. - szepnął.
Po czym cała czwórka opuściła główną halę i udała się do swoich gabinetów. Siatkarze pozostali na miejscu i zaczęli przeprowadzać ze sobą bardzo poważne rozmowy. Tym razem nie mieli zamiaru obgadywać Zatora. Musieli zdecydować o pewnych ważnych sprawach. Nikt nie miał ochoty żartować w takiej sytuacji. Nawet największe głupki kadry, takie jak właśnie Zatorski, czy Hain... Kadra musiała wybrać zastępczego kapitana, na czas, kiedy pierwszy kapitan jest na wyjeździe i tłucze się z reprezentantami Italii. 

- Musimy sobie wybrać nowego kapitana. No wiecie, takiego zastępczego, jak Cichego tu nie ma. - zadecydował Winiar. - Ale ja już nie chcę nim być. Ktoś chętny?

- Ja chcę! Ja chcę! - wrzasnął Hain. Oj nie, on się nie nadawał do pełnienia tej funkcji. 

- Ty jesteś za głupi. - fuknął Fabio. - Tutaj potrzeba kogoś mądrego, opanowanego... - zaczął wyliczać cechy, jakimi według niego powinien... cechować się kapitan. 

- Ja mógłbym. - nieoczekiwanie zgłosił się Zagumny. 

- Ooo, to już znacznie lepszy pomysł. Mądry, spokojny, doświadczony, nie dający sobie wejść na głowę... - podrapał się po brodzie Wiśnia. 

- Tak więc myślę, że zdecydowano. Cześć. - rzekł Winiarski, po czym w trybie natychmiastowym ulotnił się z hali. 
Pawle, nie wiesz, w jakie gówno się pakujesz... 

----------------------------------------------------------------------------------------------------

15.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała

W środku nocy, czyli o trzeciej nad ranem, gdy cała kadra już sobie słodko spała, znalazł się jednak jeden harcownik, który nie mógł zmrużyć oka. A że to był Piotr Hain, czyli człowiek niezbyt inteligentny, uznał on, że w rozwiązaniu tego problemu powinien pomóc mu kapitan drużyny. A że kapitanem wybrano przecież wczoraj Zagumnego, to można się spodziewać ostrej jazdy bez trzymanki. Jeśli tylko ten gamoń miałby tyle odwagi, żeby faktycznie się do Rudej Pumy udać... A tyle odwagi miał. Zapukał cichutko do drzwi, a gdy odpowiedziała mu cisza, tak po prostu nacisnął klamkę i z miną najdoskonalszej primaballeriny wszedł do środka. Nadal nic, nadal Guma pogrążony był we śnie... 

- PAAAAAAAAWEEEEEEEEEEEŁ! - wrzasnął i zaczął biegać w kółko jak jakiś dzikus. Oj, naraża się bardzo na wybuch gniewu szanownego Pawcia.

- Czego? - jęknął, podnosząc powieki. Gdy ujrzał, że  gościem w jego pokoju jest Hajnuś, niemalże natychmiast zacisnął je ponownie, udając, że go nie widzi. Przylgnął mocniej do poduszki i pokręcił głową z niedowierzaniem. Czego ten idiota mógł od niego chcieć o trzeciej w nocy? Zagumny zdecydowanie nie wyglądał na zadowolonego z tego, że ktoś o takiej godzinie wtarabanił mu się na krzywy ryj do pokoju. 

- Mam problem. - westchnął, po czym usiadł po turecku na podłodze, czekając na wykład od rozgrywającego. 

- Domyślam się. W innym przypadku chyba byś mnie nie budził w środku nocy. - odpowiedział wyjątkowo spokojnym głosem. 

- Noo... tak. - zastanowił się, po czym strzelił na twarzy efektownego bananka. 

- Słucham. W czym tkwi problem? - przewrócił oczami. Liczył na to, że nieogarnięty środkowy szybko wyjawi mu swój problem, co by szybciej mógł ponownie się położyć. 

- Noo boo... ja nie mogę spać. - jęknął. Niechże on zacznie od razu gadać, o co mu chodzi, bo takim pajacowaniem tylko wyprowadzi Szaloną Rudą z równowagi... 

- Tyle to wiem. Chcę wiedzieć, dlaczego nie możesz spać. - ważył każde słowo Zagumny, chociaż widać było po nim, że przychodzi mu to z niemałym trudem. Najchętniej bowiem wziąłby tego debila i go rozszarpał na parę części. 

- Nie mogę się wysrać od trzech godzin. - biadolił jak potłuczony. Gumiasty omalże nie przywalił sobie facepalma. Prawdopodobnie po usłyszeniu kolejnej, równie inteligentnej odpowiedzi, jednak go sobie strzeli. 

- I co ja mam w związku z tym zrobić? - szepnął. Czy on jest naprawdę tak głupi sam z siebie, czy też tylko udaje przygłupa, a ktoś mu za to płaci? 

- Zmotywować mnie! Tak! Potrzebuję jakiejś motywacji, żeby sobie poradzić z moim problemem! - wypalił, po czym po raz kolejny debilnie się wyszczerzył. Tym razem nic już nie powstrzymało Zagumnego przed solidnym jebnięciem się otwartą dłonią w czoło. - Przecież kapitan jest od tego, żeby pomagać rozwiązywać nam nasze problemy. - bąknął nieśmiale.

- Idź i nie grzesz więcej. - jęknął, a Hain opuścił jego pokój. 
Oj, Pawciu. Chyba nie takiej motywacji oczekiwał nasz młody środkowy... 

___________________________________________________________

Debilizm Piotra Haina sięgnął szczytu, z którego można się już tylko efektownie spierdolić. Kto to widział, żeby przychodzić do kogoś o trzeciej w nocy i mu jęczeć, że ma się problemy natury fizjologicznej... No cóż, taki inteligentny jest właśnie ten siatkarz... Współczujemy Gumie, że musiał się w nocy użerać z tym przygłupem.

Za mało było misiów? To dzisiaj dałam ich tyle, że pewnie odechce wam się ich na jakieś dziesięć rozdziałów. Przy okazji zaczęły powstawać zdjęcia do konkursu, w który przecież przyjaciel Krzysztof wrobił naszego ulubionego środkowego.

Za dużo było tu już tych siatkarzy, kogoś trzeba było z kadry wykreślić. Myślę, że dokonałam dobrego wyboru. Z reprezentacji nie wyleciał żaden znaczący charakter, ktoś, kto by się czymś specjalnie wyróżniał.
Możecie składać zażalenia, ale tamta czwórka nic do tego opowiadania tak naprawdę nie wnosiła. Były to jedynie postaci epizodyczne.

Moje serce płacze bo Piter żeni się już w sobotę nasi przegrali w półfinale Ligi Światowej, a i w meczu o III miejsce znów nie byli w stanie pokonać tych cholernych Amerykanów. Mało która drużyna nam tak nie leży, jak oni. Może jeszcze Bułgaria.
Cieszą wyróżnienia dla Dzika i Zatora, chociaż, patrząc po statystykach, tytuł choćby drugiego blokującego powinien dostać Pit. No ale cóż, cieszmy się z małych rzeczy. I tak dostaliśmy więcej nagród, niż Amerykanie.
Zdziwiło mnie to, że żadnego wyróżnienia nie dostał Kevin Le Roux, który ma fajny brzuszek bo wymiatał na boisku. O, a Pit go dwa razy zablokował, haha.
Drugie miejsce dla Serbii, i pierwsze dla Francji, która tak naprawdę zajęła dziewiąte... Pogmerane to wszystko. Skubańcy, dwie dywizje wygrali.
Polecam obczaić ich Instagramy i jednocześnie liczę na to, że nasi też zaczną kręcić i udostępniać w Internecie jakieś debilne filmiki.

To chyba wszystko na dzisiaj. 03:18, idę spać. Dobranoc. 

10 komentarzy:

  1. Zapewne znajdę się w mniejszości (a tak, będę jedyną), która się cieszy z tego, że głównych bohaterów przez dłuższy czas nie będzie xD Ja wiem, że mi wybaczasz, ale mnie jest przykro, że oni mi tak wybitnie nie leżą.
    Ale dobrze wiedzieć, że Ania i Kamilka (hehe, Kamilka :D) się zaprzyjaźniły.

    Miło mi też czytać te rozdziały ze świadomością, że niektóre moje tekściki bywają inspiracją ^^

    HAINKU! Ja, jako postronny czytelnik zaproponowałabym mało konwencjonalną metodę. Jako, że Twoje nazwisko brzmi prawie jak haiku, to śmiem przypuszczać, że wystarczy kilka napisać i od razu problem minie :D

    Amerykanie są super <3 Zwłaszcza tańczący w kwadracie Mateuszek ^^

    O!O! Moje propozycje muzyczne się przyjęły! :D To AM przy misiaczkach pasuje idealnie xD

    Ale to skreślanie zawodników takie okrutne :< Chociaż sama forma tego oraz przedstawienie ławy decydentów jest genialne :D

    <3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ej, ej, siostro, no ja Cię proszę. Nie lubisz mojego Piotrusia? FOCH.
      Piotruś będzie w każdym rozdziale, bo rozdział bez Cichego to nie rozdział.
      Anki w każdym nie będzie. :P
      Hehe, Kamilka. <3

      No przecież Twoje teksty to jest kopalnia humoru. To się nie dziw, że mnie inspirują do pisania rozdziałów. :D
      Aż sobie musiałam sprawdzić, co to jest to haiku xd Sorry, on nie umie pisać po japońsku. Bo pewnie, tak jak Siurak i cała reszta, nie wie, w jaką stronę to się pisze. I czy od dołu, czy od góry, czy w poziomie, czy w pionie, czy trzeba przekręcać zeszyt i takie tam.

      Tańczący (i grzebiący sobie w jajach xddd) Mateuszek jest naprawdę uroczy, ale wolę napierdzielającego w kwadracie pompki naszego pięknego rodaka.
      Dawać mi już sezon ligowy, bo chcę popatrzeć na Rześkiego w barwach Sovii.

      No te propozycje musiały się przyjąć. :D Pasowały idealnie, zwłaszcza to AM przy misiaczkach, tak, tak, tak. Nie znałam tej piosenki wcześniej, a teraz mi siedzi w "Ulubionych". :D

      Też Cię kocham. :*

      Usuń
  2. To ja postulowałam o słitaski i cieszę się, że przychyliłaś się do mojej prośby :) Ja tam lubię Pita i Ankę razem, więc nie mam ich dosyć, nawet po tak końskiej dawce słodkości ;)
    Można powiedzieć, że w trakcie eliminacji poszczególnych graczy z obu kadr wytworzyło się coś na kształt loży szyderców :> Trochę szkoda, że na bok został odsunięty Bartman, w końcu ta postać była tutaj przedstawiona w barwny i ciekawy sposób. Lubiłam to jego jątrzenie ;)
    Zator ma godnego zastępcę :P Faktycznie, kapitan powinien zajmować się wszystkim, nawet wysłuchiwaniem historii dotyczących cyklu wypróżnień... Ale Guma nie da sobie wejść na głowę, więc pewnie prędzej czy później zaprowadzi stosowny porządek.
    Czwarte miejsce to najgorsze, co mogło nam się przytrafić w turnieju finałowym, zwłaszcza po tak jednostronnym meczu o brąz, ale jeśli zostaną wyciągnięte wnioski, które zaprocentują na Pucharze Świata, to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, w końcu porażki też czegoś uczą. Mnie natomiast dziwi brak nagrody indywidualnej dla Andersona,w końcu koleś właściwie zawsze wymiata w reprezentacji i nie inaczej było również teraz.
    Pozdrawiam :*
    PS: Jakbyś miała ochotę, to zapraszam serdecznie na coś nowego w moim wykonaniu na memory-of-summer.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za dużo to niezdrowo. :D Trochę od Anki odpoczniemy. xd W końcu to Piter jest tu główną gwiazdą.
      Taak, Loża Szyderców. Te słowa idealnie opisują naszą kadrę [nie tylko dwóch jej środkowych]. Zbychu nie został odsunięty na bok, jak się wyleczy, to wróci ze zdwojoną siłą.

      Oj tak, Guma postara się wszystkich utemperować. A czy to mu się uda, no to zobaczymy. :D Łatwo się nie podda.
      Ja się boję, czym jeszcze kapitan będzie musiał się zajmować, hahahah.

      Noo, Mefju to powinien dostać nagrodę zamiast Atanasijevicia. No ale cóż. Nagrody przyznano tak, a nie inaczej.

      Zerknę. :)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  3. Widzę zmiany :D
    Też nie lubię tego, że wyrzucamy zawodników ale jakoś trzeba to przeżyć :)
    Anka i Piter <3 <3
    Powiem ci, że chyba wszystkie płaczą, że Pit się chajta ;D
    A co do naszych, no cóż, nawet najlepszym się zdarza. Ale kto wie może gdyby nie decyzja sędziego o akcji bez punktu mecz mógłby inaczej wyglądać. No ale, że ten debil ślepy. ;)
    czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, troszeczkę się zmieniło. :)
      Za dużo ich było, nie dałabym rady wymyślać przypału dla każdego. xdd

      No ja go tu kurde na wszystkich stronach bronię przed hejtem nawiedzonych fanek Andrzeja, a on mi się tak odpłaca? :(

      Akurat ta akcja bez punktu to była prawidłowa decyzja, podobno. Ja nie rozumiem, dlaczego za wszelką cenę próbowaliśmy wygrać mecz z Serbią... x.X

      Pozdrawiam. :* Kolejny będzie... jak się napisze. :D

      Usuń
  4. Słodziaki w Rzymie ;D
    Jedno zdjęcie już zrobione, zostało jeszcze kilka :)
    Ooooo, myślałam, że będą jakieś rozmowy pomiędzy siatkarzami w Rzymie, no ale cóż. :D
    Też myślę, że siatkarze których "wyrzuciłaś" nie byli za bardzo ważni, więc uważam, że raczej nikt za nimi ubolewać nie będzie.
    Zaguma? Serio chcesz iść na kapitana? Uwierz mi, to nie na Twoje nerwy. Będziesz musiał znosić i pomagać takim jak taki Hain w różnych pierdołach które sobie wymyśli xD I ta motywacja na koniec. Coś pięknego xD
    Pozdrawiam i czekam na kolejny który będzie jak się pojawi coś tak zgaduję xD ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostały jeszcze cztery, więc nie ma problemu, da się to zrobić. :)

      Guma ich ustawi do porządku, to wcale nie jest taki głupi pomysł, żeby on nimi rządził. :D
      No pomijając to, że te głupki będą szukać rozwiązania swoich problemów. A że one są takie, a nie inne, no cóż. xdd

      Tak, kolejny będzie, jak się pojawi. Nie wiem, kiedy dokładnie to będzie, więc nie będę podawać nawet orientacyjnej daty.

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spam znajduje się w innym miejscu na tym blogu.

      Usuń