Kiedy w Spale obudzili się już wszyscy siatkarze, nikt nie wiedział nic o nocnej jeździe Piotra Haina. Nikt, oprócz jego samego, i Pawła Zagumnego, którego to postanowił przecież o trzeciej nad ranem nawiedzić w jego pokoju. Wszyscy wstali wypoczęci i w doskonałych humorach. No, prawie wszyscy. Na wyjątkowo zaspanego wyglądał Guma. A zaspany Guma to wkurwiony Guma, więc żaden z zawodników nie powinien dzisiaj pozwalać sobie na jakieś durne teksty, których miałby być adresatem. Biedaczek, po odwiedzinach nieogarniętego kolegi, nie mógł już zmrużyć oka. Jakieś ptaki za oknem zaczęły już poranne koncerty, co skutecznie uniemożliwiały mu zaśnięcie. Toteż od trzeciej w nocy Szalona Ruda już nie spała. I teraz najchętniej wróciłby do łóżka. Niestety, to nie było mu dane, bo zaraz miał rozpocząć się trening, więc wszyscy pozostali musieli wysłuchiwać narzekania najstarszego z kadrowiczów. A uwierzcie, on potrafił narzekać. Jako, że koledzy uważali go za mruka z zawodu, był mistrzem w narzekaniu. Typowy Polak, można by rzec. Tak, to się zgadza, biorąc jeszcze pod uwagę to, że przeciętny rodak w swoim narzekaniu używa całej wiązanki kwiatków polskich. Wszystkie kwiatki na "k", na "ch", dużo na "p" i na "j". Śliczny bukiecik można by z tego ułożyć. Szanowny Pawcio potrafił takowe układać, cała reprezentacja musiała więc znosić te wszystkie bluzgi. I nie przejmował się nasz Gumiasty tym, że mniej inteligentne, a bardziej strachliwe jednostki. takie jak na przykład Zatorski, były przerażone tym, co słyszały. Zator bał się wulgaryzmów, sam ich praktycznie nie używał. Pozwalał sobie na nie tylko wtedy, kiedy ktoś naprawdę wyprowadził go z równowagi. Na ogół jednak w ogóle się nimi nie posługiwał, a powód, dlaczego tego nie robił, był naprawdę prosty - on po prostu nie wiedział, co te słowa znaczą. Co z tego, że czasem używał jakiejś kurwy, jak za bardzo nie ogarniał, co w ogóle to słowo oznaczało i w jakich sytuacjach można było pokusić się o jego zastosowanie. Wiedział jedynie, że to jest bardzo brzydkie słowo, ale to wszystko, co była w stanie pomieścić jego nierozumna główka. Ktoś kiedyś mu wytłumaczył, że owa kurwa tak naprawdę nic nie znaczy, i stanowi coś w rodzaju przecinka, ale używanego tylko wtedy, gdy ktoś jest podniecony, lub zdenerwowany. Zauważył, że niektórzy zamiennie używali wyrażeń "jestem wkurwiony" i "jestem zdenerwowany", przy czym to pierwsze było używane w momentach, kiedy oni byli tak trochę bardziej, niż zdenerwowani. Zatorski wysnuł więc z tego wniosek, że wkurwienie to końcowa faza zdenerwowania, taka, kiedy następuje już wybuch złości, połączony ze słowotokiem, machaniem rękami czy czerwienieniem się z wściekłości na twarzy... No cóż, chociaż raz coś mu się udało poprawnie zrozumieć. Możliwe więc, że już wie, co znaczy to jedno słowo. Mało natomiast jest prawdopodobne, żeby nauczył się znaczeń pozostałych bluzgów. On nie zrozumie, jak ktoś mu powie "a idź w chuj". On nie wie, gdzie to jest. I nie zrozumie tłumaczenia "to tam i w pizdu", bo on, oczywiście, nie wiedział, gdzie i owe "w pizdu" się znajdowało.
Taki to był głupiutki ten nasz Pawełek. Ale powróćmy może do tematu. Wszyscy siatkarze, po tym, jak pożywili się w stołówce, zgromadzili się, jak zawsze, na hali, czekając, aż nadejdzie ich ulubiony trener Andrzej. Przy czym słówko ulubiony można sobie wrzucić w cudzysłów. Większość zawodników nie przepadała za Kowalem, jako, że był trenerem Resovii. Gracze konkurencyjnych klubów psioczyli więc na niego nieustannie. Część nawet planowała jakiś bunt. Nie będzie ich szkoleniowiec największego wroga trenować. Na ich nieszczęście, znalazł się wśród nich jakiś kabel, który wszystkie tajne plany pięknie Andrzejkowi wyrecytował, toteż grupa buntowników zaraz po pojawieniu się Kowala na hali, miała przebiegnąć dodatkowych 40 kółek wokół hali. I co z tego, że potem będą strasznie zmęczeni? Nabroili, to będą cierpieć. Dla nieposłuszeństwa wobec szefa nie można było znaleźć żadnego wytłumaczenia. I tak powinni się cieszyć, że nie dostali jakiejś poważniejszej kary. Jest tylko jeden, malusieńki szczegół. Nikt z harcowników nie wiedział o tym, że ich sekret został zdradzony. Nie mieli więc pojęcia o tym, że Endrju zna ich zamiary. I niemiło się rozczarują, gdy trening zacznie się od jego przemowy. A że tak się stanie, można było być więcej, niż pewnym. Szkoleniowiec Asseco Resovii Rzeszów kładł ogromny nacisk na dobrą atmosferę między nim a zawodnikami i tępił każdy, nawet najmniejszy przejaw niesubordynacji. Potrafił ukrócić nawet drobniutki bunt, tak więc i dzisiaj siatkarze nie mogli liczyć na żadną taryfę ulgową. Ale się zdziwią, jak im nagle Kowal będzie kazał zapierdalać wokół boiska. A wszystko to mogą zawdzięczać jednemu z kolegów, który nie potrafił trzymać języka za zębami. Czy wygadał się przez przypadek? A może od początku planował dowiedzieć się, co knuje ta grupka, po czym polecieć zaalarmować Andrzeja? Nieważne. Ważne jest to, że zupełnie zepsuł plany na dzisiejszy olew na treningu.
Wiśnia, Ty pierdolony kablu. Jakby było mało, Łukasz plany swoich kolegów zdradził również kapitanowi drużyny. A wiadomo, że Guma także nienawidził nieposłuszeństwa. A że dzisiaj był niewyspany, chciał jak najszybciej "odbębnić" ten trening, żeby móc pójść dalej spać. Nie pozwoli na żadne jazdy, bo to by tylko przedłużyło to zło konieczne, nazywane treningiem.
"What if the sun sets forever
Flowers stop growing
Season doesn’t change
And rivers stop flowing
What if birds stop to sing
And the stars burn out
White clouds become pink
Cause the world is going down
Would you still live in the same self-righteous way
Possessed by the fortune and fame?
Would you still complain?"
Aż w końcu przyszedł Andrzej. W fatalnym nastroju, czego można było się spodziewać po tym, co się stało...
- Chłopcy. Zanim zaczniemy trening, chciałbym poruszyć pewną ważną, acz wyjątkowo nieprzyjemną sprawę. Otóż, dowiedziałem się, że część z was planowała dzisiaj zbuntować się na treningu i odmówić wykonywania zadań. Jak wiecie, nienawidzę nieposłuszeństwa, toteż ta grupa poniesie konsekwencje za knucie takich niecnych planów. Na wasze nieszczęście, jeden z was zdradził mi cały plan. Tak więc, proszę o wystąpienie przed szereg następujących osób - tutaj Endrju zaczął wymieniać nazwiska zbuntowanej grupy. - Muzaj, Wlazły, Zatorski, Ferens, Ruciak, Winiarski, Włodarczyk, Woicki, Hain, Kłos, Możdżonek, Wiśniewski, Wrona. - wymienił całą grupę, która uczestniczyła w rozmowach. Część z tych zawodników jedynie rozmawiała, nie mieli zamiaru olewać poleceń Kowala. W zaszczytne, złożone głównie z zawodników ZAKSY i Skry grono buntowników, postanowił on także włączyć Wiśnię, co by Łukasz nie oberwał od reszty. Gdyby go nie wymienił, wszyscy zorientowaliby się, że to on zdradził plany. Bardzo szybko odkryliby to, kto był kablem, i naraziłby się biedny środkowy na ich gniew. A tak, to chociaż może będzie mieć troszkę spokoju. No chyba, że koledzy się domyślą. A na pewno będą się zastanawiać, kto wygadał tą tajemnicę...
13 naznaczonych przez Kowala, niechętnie wystąpiło przed całą resztę. Zbierali teraz mordercze spojrzenia od pozostałych, ktoś w tle prychnął... Zapewne Dziku, bo on zawsze to robił. Patrzyli wrogo także na siebie nawzajem, zastanawiając się, kto zjebał sprawę. Nie będzie miał Wiśnia łatwego życia, gdy się wyda, że to on, oj nie...
- Kto zjebał sprawę? - prychnął Wrona, który był inicjatorem całego pomysłu ze zbuntowaniem się przeciwko Kowalowi. To on najbardziej pragnął tego, żeby zbojkotować trening. Przesiąknął filozofią antyrzeszowską do szpiku kości, toteż nie chciał mieć nic wspólnego z niczym, co było związane z Resovią. Także z jej trenerem, którego nie zamierzał w żadnym wypadku słuchać. Był rozwścieczony, że nie będzie mógł zagrać na nosie znienawidzonemu szkoleniowcowi. Tak bardzo chciał mu pokazać, kto tu rządzi, i pójść uwalić się do swojego pokoju, na swoje łóżko. No ale cóż, to mu się nie uda.
- To nieistotne. - przerwał mu Kowal.
- ISTOTNE, TY BARANI ŁBIE! - wrzasnął. Nie zamierzał być miły wobec niego, nie silił się nawet na żadne, choćby najdrobniejsze uprzejmości. Otwarcie pokazywał swą nienawiść wobec tego przecież nic niewinnego człowieka.
- Andrzeju, uspokój się. - próbował tonować jego wybuch furii.
Wrona postanowił go całkowicie zlekceważyć. Skoro ma zamiar się jego czepiać, on będzie to ignorować. Taki to "mądry" był ten ptak.
- Andrzej zadał pytanie. - fuknął Rucek. - I czeka na odpowiedź. Słucham, kto był takim cwaniaczkiem, i wygadał całą sprawę? - Ruciak także miał wielką ochotę się poopierdalać, więc wspierał projekt buntu
- Ja nie. - żachnął się Ferens. - Widzisz, Andrzej. Mówiłem Ci, że ten pomysł nie wypali. Że cały ten Twój misterny plan pójdzie w pizdu. I miałem rację. Bez sensu to było. Ten pomysł był tak chujowy, że nie dziwi mnie w ogóle to, że ktoś go wygadał. Prawdopodobnie dlatego, żeby wszyscy mogli go wyśmiać.
- Zamknij ryj, idioto. - warczał kraczący. - I jak wiesz, kto to wygadał, mów! - ryknął, po czym spojrzał na niego tak, że gdyby Feru był typową ciotą pokroju Zatorskiego, mógłby popuścić w gacie ze strachu.
- Nie wiem. - odpowiedział.
- To może inaczej. - Ptaszysko zdawał się przejmować kontrolę nad całą sytuacją. - Niech schowają się Ci, co albo tylko słuchali naszej rozmowy i prawie nic nie dokładali do pomysłu od siebie, albo po prostu nie zamierzali brać udziału w tym buncie. - przed całą grupą pozostali tylko Muzaj, Ruciak, Woicki i Wrona. Och. Ładnie ich koledzy wystawili. Maciek i Paweł raczej nie zapunktowali u szkoleniowca tym, że chcieli się przeciw niemu zbuntować. A przecież dostali dwa tygodnie prawdy... A i Rucek z Wroną przecież też zbyt dobrej pozycji w kadrze nie mieli... - No to tak. Mariusz, Michał, Wojtek i Karol by mi tego nie zrobili. Hain i Zatorski są za głupi, by to zrobić. Ferens i Drzewo mieli wyjebane na to wszystko. WIŚNIA, TY KURWO JEBANA! TO TY NAS ZDRADZIŁEŚ! - ryknął Andrzej po krótkim dochodzeniu.
- Owszem. Brawo, Andrzejku. - zaśmiał mu się prosto w twarz.
- Od początku byłeś cholernie zaangażowany w to wszystko. Wydawało mi się, że Ci zależało na tym, żeby to się udało. W życiu bym nie pomyślał, że co do szczegółu wygadałeś wszystko Kowalowi. - fuknął na niego Rucy.
- Nie mogłem dopuścić do tego, żeby jakaś nieprzyjemność miała spotkać jednego z ulubionych trenerów mojego przyjaciela. - odpowiedział Wiśniewski. - Bardzo by się zmartwił, gdyby usłyszał, że go nie szanujemy.
- Nie rozumiem, o kogo mu chodzi. - bąknął Hain.
- Za to ja wiem, o kogo. - uśmiechnął się Fabio.
- O kogo? - zapytał Włodi, który chyba w ogóle nie bardzo ogarniał całą tą kuwetę.
- O kapitana. - wyjaśnił Igła.
- Phi. Zagumny mnie nie rusza. Jego słuchają tylko palanty pokroju Zatorskiego. Ja nie mam zamiaru.- prychnął Ptok. Co go dzisiaj w dupę ugryzło, że był taki wredny? Już ostatnimi czasy nie był miły dla większości zawodników, ale dzisiaj to przegiął pałę zdecydowanie. Co mu się stało?
- Jemu nie chodzi o Gumę. - wtrącił się Konan.
- A o kogo? - dopytywał Zator.
- A o Cichego, debilu. - westchnął atakujący Resovii.
- Ach. A to mojemu przyjacielowi Piotrkowi nie będę przykrości czynić, skoro on lubi tego człowieka. - Wrona nagle zmienił front. - Przepraszam za moje zachowanie. Nie powinienem tak postąpić. Wiem, że teraz mam jeszcze większe schody do pokonania, żeby przebić się do ścisłej kadry, ale nie poddam się. - rzekł. Zupełnie, jakby nagle dostał jakiegoś otrzeźwienia. Albo się nawrócił.
- A więc nie będzie żadnego buntu? - wolał się upewnić Kowal.
- Nie. - odpowiedział Andrzej.
- W takim razie myślę, że mogę wam zredukować karę. - tutaj proszę państwa, nastąpił wśród grupy buntowników wybuch hurraoptymizmu, jak to kiedyś nazwał Krzyś Ignaczak. Niektórzy zaczęli skakać jak piłeczki, prawie że pod sufit. - Z 40 karnych kółek wokół boiska do 20. - uśmiechnął się, a doskonały nastrój ukaranych minął momentalnie.
Nie masz serca, Andrzej, oj nie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Rzym, Włochy
W Rzymie, Kamila przesiadywała zamknięta w swoim pokoju, gdzie przeglądała i obrabiała zdjęcia wykonane siatkarzom podczas treningów i poza nimi. Miała je następnie wstawić do Internetu, oraz na Oficjalnym Fanpage'u Reprezentacji Polski w piłce siatkowej mężczyzn. Długa i bardzo poważna nazwa, więc skróćmy to. Miała po prostu wrzucić je na Facebook'a, i starać się załączyć do nich jakieś zabawne podpisy, żeby całą galerię lepiej się oglądało. Wiadomo, że ludzie wolą nieco pogapić się na każde zdjęcie, poczytać coś o nim, aniżeli tylko bezmyślnie je "przelecieć", klikając co chwilę strzałką. Poszczególne zdjęcia miały zaciekawić tych, co będą je oglądać, sprawić, że ludzie zatrzymają się przy nich na jakiś czas. Że wzbudzą jakąś refleksję, będą źródłem jakichś emocji, które zostaną wyrażone. To nie była więc taka łatwa praca, jakby mogło się wszystkim wydawać. Wymyślanie interesujących, czasem nieco zabawnych, chwytliwych podpisów do zdjęć wcale nie było takie proste. Czasem trzeba było się nad tym natrudzić kilka godzin, bo wena gdzieś uciekała i nie zamierzała powrócić. I wrzucało się w końcu jakieś komentarze, z których wcale się nie było zadowolonym. Ale trzeba było. Zbyt długo nie można było na to czekać. Czas na wykonanie tego wszystkiego nie ciągnął się w nieskończoność. Parę godzin, maksimum dzień - tyle dokładnie można było na te zdjęcia oczekiwać. Czas był więc wyraźnie ograniczony, dotyczyło to zwłaszcza zdjęć z treningów i meczów. Głupio przecież byłoby po tygodniu wrzucać jakieś zdjęcia z jednego meczu, kiedy już dawno został rozegrany inny, prawda? Wszystko musiało być uzupełniane w miarę systematycznie. I to było, oprócz robienia zdjęć, oczywiście, główne zadanie Falęckiej. A że poczucie humoru ona miała, to w miarę szybko uporała się z zaleceniem, jakie musiała wykonać. Podpisy do niektórych zdjęć udało jej się wymyślić naprawdę genialne... Poczuła, że po dobrze wykonanej robocie zasłużyła na jakąś małą przyjemność, toteż natychmiast wyciągnęła skądś opakowanie z popcornem i włożyła je do mikrofalówki. Nastawiła odpowiednio czas i podczas, gdy popcorn rósł w oczach w kuchence, Kamila usiadła przed swoim biurkiem, zamknęła wszystkie strony Internetowe, wylogowała się z Facebook'a, po czym otworzyła jedną stronę... dla dorosłych. Włączyła jakiś filmik z dwiema pannami w roli głównej. Popcorn skończył się robić. Ruszyła więc w stronę mikrofalówki, po czym wyjęła swoje jedzenie i usiadła na łóżku. Zaczęła się czerwienić jak głupia, gdy bohaterki filmu dobrały się do siebie. Równocześnie błagała w myślach o to, by nikt jej w takim stanie teraz tutaj nie zastał. To była jej bardzo wstydliwa tajemnica. Kamilka lubiła oglądać pornole, zwłaszcza te lesbijskie. Ale nikt nie miał o tym wiedzieć, bo pewnie od razu by ją uznali za jakąś psycholkę wywodzącą się z patologicznej rodziny. I zapewne od razu by została wówczas wypieprzona nie tylko z tego zgrupowania, ale i ogólnie z kadry...
Na jej nieszczęście, ktoś nagle otworzył drzwi do jej pokoju i wszedł nieproszony. Ktoś, a konkretnie Bartosz Gawryszewski. Czego on mógł od niej chcieć?
- Cześć, Kamila... Eeee... nie wnikam w to, co robisz. I nie powiem nikomu, obiecuję. Przyszedłem się pożegnać. - westchnął.
- Czeeść. - bąknęła nieśmiało. - Pożegnać się? Dlaczego? Coś się stało? - zapytała.
- Stało. Dostałem telefon, że moja żona jest w szpitalu. Nie jest z nią zbyt dobrze, więc wracam do niej. - rozpłakał się. - Trudno, wiem, że stracę w ten sposób niepowtarzalną szansę, żeby zaistnieć w kadrze, ale zdrowie mojej żony jest dla mnie najważniejsze.
- Rozumiem. Prawdopodobnie tak samo bym postąpiła w podobnej sytuacji. Stefan kogoś dowoła w Twoje miejsce? - wypaliła.
- Powiedział, że nie. Uznał, że trzech środkowych mu tutaj wystarczy. - odrzekł.
- Rozumiem. Bartek, czy ja mogę mieć jedną prośbę? - szepnęła.
- Jasne, jaką? - spytał.
- Tak mnie ten filmik rozpalił, że muszę jakoś wyładować swoje emocje... Pocałuj mnie, Bartuś. - pisnęła dość nieśmiało. Gawryszewski spełnił jej prośbę, i cmoknął fotografkę w policzek. - Ale nie tak. - westchnęła. Przyciągnęła go do siebie i wpiła się zachłannie w jego usta. Zdezorientowany siatkarz LOTOS'u za bardzo nie wiedział co robić, a Falęcka pogłębiała pocałunek. Po chwili, zadowolona odsunęła się od niego. Jego mina wyrażała jedno, wielkie zakłopotanie.
- Eeee...? - jęknął.
- O jeju, przepraszam. Przepraszam za to, że jestem taka niewyżyta. Przecież Ty masz żonę. Byłaby wściekła, gdyby się dowiedziała, że całowałeś się z inną. - złapała się za głowę.
- Nie całowałem się. To ona całowała mnie. Między tymi dwoma bardzo podobnymi pojęciami, jest jednak spora różnica. - fuknął.
- Bartuś, może ulży Ci, jak opowiesz mi co nieco o swojej żonie? - wypaliła.
- Może. - odpowiedział. - Musisz wiedzieć, że ona jest ze snu. - uśmiechnął się na samo wspomnienie o niej. Chyba czasy, kiedy ją zdradzał, minęły bezpowrotnie. - i chyba tyle o niej wystarczy Ci wiedzieć. Spieszę się, ze wszystkimi już się pożegnałem. Tylko Ty mi zostałaś. Teraz mogę już lecieć. Cześć. Miło było Cię poznać. - rzekł i skierował się w stronę drzwi. - Ale muszę Ci przyznać, że świetnie całujesz. - zachichotał.
- A ja nie wiem, jak Ty całujesz. - westchnęła.
- Raz kozie śmierć. - szepnął, po czym wrócił do niej i tym razem, to on ją pocałował w usta. Zaczęła odwzajemniać tego buziaka. Po chwili oderwał się od niej. - Teraz moja żona ma już powód, żeby mnie zabić. - palnął. - Cześć.
Tym razem już naprawdę opuścił jej pokój.
"Ona jest ze snu, a ubrana w codzienność.
Dla mnie zrzuca ją, kiedy robi się ciemno.
Ona jest ze snu, a ubrana w codzienność.
Dla mnie zrzuca ją, kiedy robi się ciemno.
By nasze życie miało wreszcie jakiś smak.
Wracam chętnie do chwili i pamiętam pierwszy raz.
Pierwsze spotkanie jak podróż w nieznane.
Siedzieliśmy wpatrzeni tak jak dzieci, które jeszcze nic nie wiedzą."
Falęcka tylko oblizała usta. Musiała przyznać, że Bartuś świetnie całował. Ale ona, pomimo tego, co mówiła na początku swojej matce, miała zamiar przeprowadzić tu jakiś poważny podryw. Więc na pewno nie poprzestanie na całowaniu się z jednym facetem. Nawet nie wiedziała, że już dzisiaj zdobędzie kolejnego... Ale wróćmy do czasu teraźniejszego. Panny na monitorze Kamilki zaczęły się do siebie coraz bardziej dobierać, a dziewczyna coraz bardziej głupiała od tego widoku. Czerwieniła się jak prosię, a i nabuzowana była strasznie. Nic dziwnego, że zaczęło jej totalnie odwalać na główkę. Postanowiła pobawić się nie gorzej od tych lasek na filmie. Zdjęła z siebie koszulkę i rzuciła ją gdzieś w kąt. Teraz bowiem nie była jej potrzebna. Po chwili zsunęła także spodenki, które poleciały w przeciwny róg pokoju. Stanęła na środku pokoju i zaczęła tańczyć. O ile to można było nazwać tańcem. Kamilka trzęsła się na wszystkie możliwe strony, wywijając zadkiem, jakby co najmniej jakąś dzierzbą była. Bo te ptaki miały właśnie w zwyczaju takie kręcenie ogonem. To był typowy taniec połamaniec, chociaż był on wyjątkowo nieprzyzwoity, wyzywający, wręcz wyuzdany. A pani fotograf nie przejmowała się niczym i wyginała śmiało ciało. Ale to dla niej było mało, więc szybko rozpięła swój stanik i zdjęła go z siebie. Zakręciła nim jeszcze na palcu, po czym trzepnęła go gdzieś w kąt. Złapała się za piersi i zaczęła je ściskać, masować, podszczypywać. Coraz bardziej się nakręcała swoim zachowaniem, coraz bardziej była podniecona. Toteż zaczęła po chwili po prostu jęczeć z rozkoszy, którą sama sobie sprawiała. Ale i to jej nie wystarczało. Jednym, szybkim ruchem, niemalże zdarła z siebie swoje koronkowe figi. Usiadła ponownie na łóżku, już całkowicie naga. Jedną dłonią pieściła swoje piersi, drugą zaczęła sobie gmerać w miejscu intymnym. Podszczypywała je, i, ogólnie rzecz ujmując, robiła sobie dobrze... To, że Bartek widział ją, jak oglądała nieprzyzwoity film, to nic. Teraz to dopiero byłby gnój, jakby ktoś ją zobaczył. A nie daj Boże, może tu nawet wejść Antiga, i co ona by wtedy zrobiła? Stwierdziłaby, że się źle czuje i przebierała się w pidżamę? Przecież nikt by jej w to nie uwierzył. Na pewno nie, gdyby zobaczyli ją w takim stanie - czerwoną jak prosię, z wywalonym do przodu językiem i kwiczącą tak głośno, jak tylko była w stanie...
Najwyrażniej nie dane dzisiaj było Kamili, żeby rozkoszować się filmem w samotności. Oto bowiem w jej pokoju znalazł się kolejny nieproszony intruz. Romać. Szymon Romać. Żadną tajemnicą nie było to, że młoda pani fotograf cholernie mu się podobała. Mogło więc teraz zdarzyć się wszystko. Od zupełnego obrzydzenia Szymona na widok tego, co ona robiła, przez jego podniecenie, na dzikim seksie skończywszy.
- Cześć, Kamila. Przyszedłem sprawdzić, co robisz, i zapytać się, czy nie wyskoczyłabyś ze mną może na jakiegoś drinka, czy coś. - wyrecytował, nim otworzył oczy. Bo stwierdził, że swoją kwestię powie z zamkniętymi. No cóż. A gdy otworzył oczy... - Oooo kuuuurwaaaa. - jęknął, po czym oblizał wargę. Nie był jednak w stanie walczyć z pożądaniem, toteż wyglądał jak Reksio, który zaraz miał się rzucić na kawał szynki. Tak samo wywalony język. Różnica była tylko taka, że Reksiowi nie stawał pindol na widok mięsa...
- Ojej, Szymon, przestraszyłeś mnie. - przełknęła ślinę, po czym natychmiast zamarła w bezruchu. - Cześć. - bąknęła przerażona. Nie wiedziała, czego mogła się spodziewać po atakującym Cuprum Lubin. - Przepraszam... Ja czasami mam takie odchyły. - zaczęła się tłumaczyć. - Już się ubieram.
- Nie, nie musisz się ubierać, ja bardzo chętnie na Ciebie popatrzę. Popodziwiam Twoje prześliczne ciałko. - uśmiechnął się, i po raz kolejny dość lubieżnie oblizał. Usiadł obok niej i objął ją jedną ręką. Tak jakby przypadkowo złapał ją przy tym za cycki. - Milusi filmik oglądasz. - zachichotał.
- Tak uważasz? - stwierdziła.
- Mhm. Bardzo przyjemny widoczek. - szepnął, po czym delikatnym ruchem ręki odgarnął jej włosy do tyłu i pocałował ją w szyję. Wyraźnie się do niej zalecał.
- Obudziłam się dzisiaj rano straszliwie niewyżyta i musiałam jakoś spalić tą energię... - westchnęła. - Och. Czy możesz mnie tak jeszcze całować? Bardzo mi się to podoba. - stwierdziła, dając mu znak, by nie przerywał swoich pieszczot.
- Oczywiście, że mogę. - odpowiedział, po czym kontynuował to cmokanie jej szyi, karku, obojczyków. Kamilka świrowała coraz bardziej...
- Chciałam się zabawić tak, jak one, ale nie potrafię. - jęknęła. - Jestem beznadziejna. - dodała. - I zboczona. - spuściła głowę w dół. Przejechała swoją dłonią po intymnym miejscu. Mokruteńkie... No to ładnie się wkopała.
- Wcale nie jesteś beznadziejna. - szepnął jej cichym, aczkolwiek niesamowicie zmysłowym tonem. - Cholernie rozpalasz moje zmysły. Nie przeszkadza mi to, że oglądasz takie filmy. Nie przeszkadza mi to, że się masturbujesz. Z resztą... być może już niedługo nie będziesz miała powodów do takiego zachowania? - mrugnął okiem z cwaniackim uśmiechem wyrysowanym na twarzy.
- Co masz na myśli? - zapytała.
- Pociągasz mnie, Kamila. - rzekł. Nie mógł już dłużej panować nad swoim pożądaniem. Przewrócił dziewczynę na plecy i ułożył się na niej. Złączył jej usta ze swoimi i zainicjował bardzo namiętny pocałunek, który ona, po chwili, ochoczo zaczęła odwzajemniać. Romać rozpalił ją jeszcze bardziej, niż film. A i całował jeszcze lepiej, niż Gawryszewski. Nie spodziewała się takiego zachowania z jego strony. To nie zmienia faktu, że niemalże drżała już z podniecenia. Jej ręce dygotały jak głupie. Z trudem zaczęła rozbierać Szymona. Jego ubrania, podobnie jak swoje, rozrzuciła po całym pokoju. Chwyciła go za rękę i wciągnęła pod kołdrę. Zrzuciła go z siebie i odwróciła na plecy, po czym sama na nim usiadła. Ponownie zaczęli się całować, jeszcze zachłanniej, aniżeli przed chwilą.
W końcu nie wytrzymali już tego wszystkiego, i po kilku pieszczotach zdecydowali się wreszcie skonsumować swoją krótką, lecz bardzo intensywną znajomość. A że wyli jeszcze głośniej, aniżeli przed chwilą Kamila, było pewne, że ktoś zainteresuje się tym wrzaskiem. Jakby świnię zarzynali...
No i mają za swoje. Bardzo, swoimi dzikimi okrzykami, zainteresowali bowiem jednego z siatkarzy. Był on zdumiony głosami, jakie słyszał. Jakby ktoś się z kimś pieprzył. Ale przecież on aktualnie nie oddawał się cielesnym uciechom z Anką. Czyżby Kamila kogoś wyrwała? Mówiła, że ona nie po to tu przyjechała. Może jednak ktoś tak na nią zadziałał?... Nowakowski postanowił to sprawdzić, toteż szybkim krokiem ruszył w stronę pokoju fotografki. Zapukał do drzwi, lecz odpowiedziały mu jedynie kolejne wrzaski. Szymon i Kamila prawdopodobnie nie usłyszeli piotrusiowego pukania do drzwi.. Pit nie miał wyjścia i musiał nadusić na klamkę. Z zamkniętymi oczami wszedł do pokoju.
- Kamila? Coś się dzieje? Bo tak krzyczysz i pomyślałem, że może coś Ci się stało, więc przyszedłem to sprawdzić i... - otworzył oczy i zobaczył, co się działo. A działo się dużo. Środkowy ujrzał bowiem, jak Szymuś w najlepsze posuwał sobie Kamilkę. I oboje wydawali się być niesamowicie zadowoleni z tego. - Ojej. - uśmiechnął się. - Już rozumiem. Już wychodzę i nie przeszkadzam. - zaśmiał się, po czym wyszedł, zamknął drzwi i popędził szybciutko do swojego pokoju. - No proszę, proszę. Jednak komuś ta nieczuła Kamilka uległa. A tak bardzo zapierała się, że nie ma zamiaru z nikim romansować. Terefere, wiadomo było od początku, że ktoś ją wyrwie...
I tak wytrwała w swoim postanowieniu dłużej, niż Anka. Przecież ta już pierwszego dnia poszła do łóżka z Cichym... No cóż, etap bycia cnotką niewydymką się w przypadku Kamili Falęckiej skończył się. Łomacz, zanotuj to w swoim zeszyciku. Mogę Ci podyktować, jak chcesz. Pisz:
"Szymon Romać zaliczył Kamilę Falęcką. W ten oto sposób niedotykalska Kamilka, która tak bardzo się zapierała przed wyrywaniem facetów, złamała swoje postanowienie."
Dalej możesz sobie dopisać te swoje pozdrowienia dla pamiętniczka, których on i tak nie przeczyta, ani nie zrozumie, bo czytać nie umie, ani też nikt nie nauczył go rozumienia tekstu czytanego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Późnym wieczorem cała ekipa zgromadziła się na głównym korytarzu hotelu, porozsiadała się na fotelach i zaczęła rozmowy. Mały przyniósł ze sobą jakąś krzyżówkę, więc zapewne zaraz zacznie się jej rozwiązywanie. Ale najpierw chciał się dowiedzieć jednej rzeczy, która go bardzo ciekawiła...
- Ej, Gregor, a Ty tak w ogóle to jesteś wolny, czy zajęty? Bo kurde tak jakoś w ogóle nam nie opowiadasz o swoim życiu prywatnym, no i nie wiem. - zaczął.
- A co Cię to? - odpowiedział rozgrywający. Nikt nie wiedział, że krótko przed rozpoczęciem się sezonu kadrowego, Grześ znalazł sobie w końcu dziewczynę. Większość myślała, że jest singlem, część w ogóle nie wiedziała, jaki jest aktualny status jego związku.
- Jak tak gada, to znaczy, że kogoś ma. - uśmiechnął się Dawid.
- Eee, gdzie on ma kogoś mieć? Taki głupek? Przecież nikt by tego debila nie zechciał. - westchnął Ziomek i pokręcił głową.
- Jedno słowo: Zatorski. - zauważył Grześ, tyle że Kosok.
- Jedno słowo: Kozłowska. - odpowiedział Kurek, głośno chichocząc.
No tak, żadnego z tej dwójki siatkarze nie uważali za normalnego człowieka. Zatorskiego, bo był Zatorskim, a Kozłowskiej, bo go pokochała... No bo kto normalny kocha Zatora?
- No to jesteś wolny, czy zajęty, Grzesiu? - dopytywał Buszek.
- A co ja, kurwa, kibel jestem, że mi się pytacie, czy ja jestem wolny, czy zajęty?! - wybuchnął.
- Po prostu chcieliśmy zaspokoić swoją ciekawość. Jakoś inni dzielą się z nami informacjami na temat swojego życia prywatnego. - stwierdził Mikuś.
- Ja się nie dzielę. - fuknął Pit.
- Nie musisz. Wszystko słychać. - zaśmiał się Zupa.
- Bardzo nieśmieszne. - prychnął blondyn i udał, że się obraża.
- Co Cię ostatnio w dupę ugryzło, że ciągle fochy strzelasz? Anka ma okres i Ci dupy nie daje? - westchnął Żygadło.
- Przecież wczoraj mu dała. - zauważył Bociuś.
- Sodóweczka Ci odjebała? Piotruś, Tobie? - zmartwił się Szymon.
- Nie. - odpowiedział, kręcąc głową. - Uważaj, żeby Tobie nie odjebała. A o mnie się nie martw. - dodał, po czym splunął na podłogę.
- Sprzątasz to. - zarządził Szalpuk.
- Phi. - prychnął. - Jak mi się zachce.
- Dobra, dobra, spokój, bo zaraz mi tu kogoś pozabijasz. Może masz zły dzień, nie wnikam. - uśmiechnął się Mały. - A pomożecie mi w krzyżówce? - wypalił.
- Znowu? - przewrócił oczami Dryja.
- Tak, znowu. - odpowiedział.
- Daawaj te hasła. - gotowość do rozwiązywania krzyżówki zgłosił Nowakowski. Bo on naprawdę lubił rozwiązywać krzyżówki. Tylko nie chciało mu się chodzić do kiosku ich kupować. A i wpisywać haseł też mu się nie chciało. Bo to przecież był straszliwy leniuch.
- Dobra! No to tak... O, tutaj jest nawet hasło związane z siatkówką. - zauważył. - Imię najbardziej uroczego siatkarza kadry. - przeczytał. - Cholera, Damian nie pasuje. - zaśmiał się.
- Ale Dawid już tak, bo pięć liter, o ile dobrze widzę, nie? - wtrącił się Dawidzio.
- No pasuje. - podrapał się po głowie.
- Nie pasuje. - fuknął Cichy. Tu na pewno chodzi o imię Piotr. - aż mu się oczka zaświeciły, gdy to mówił.
- Eee, nie sądzę. - stwierdził Dryja.
- Sugerujesz, że Piotrek nie jest uroczy? - przerwał mu Kosa. No tak, Loża Szyderców zawsze stanie w swojej obronie.
- Wcale nie. - żachnął się brodaty środkowy.
- Jak ktoś mi powie, że Pit nie jest uroczy, to go przerobię na kiełbasę, o! - wypalił Siurak.
- Kogo, Pitera? - Łomacz chyba nie zaczaił tekstu...
- Nie, tego idiotę, co wygaduje takie herezje. - westchnął, po czym najpierw energicznie pokręcił głową, a następnie otwartą dłonią przywalił sobie w czoło efektowego facepalm'a.
Brawo, Gregor. Ty to zawsze potrafisz rozluźnić atmosferę.
- Dobra, wpisuję "Piotr". - zakończył dyskusję Wojtaszek.
- I prawidłowo. - zachichotał środkowy Resovii. - Następne hasło?
- Ma rewolwer. - przeczytał.
- Rewolwerowiec! - wypalił Gregor.
- Kurwa, weźcie mi stąd tego debila. - złapał się za głowę Łukasz.
- Ja to jestem ciekawy, jakby wyglądało rozwiązanie krzyżówki, gdyby wzięło się za to trzech debili. - taak, bardzo to ciekawiło Romacia.
- To znaczy? - spytał Bociek.
- Zator, Hain i Gregor. - odpowiedział.
- Ej, chłopaki. - próbował przerwać im Damian.
- No? - zapytał Żurek.
- Ale rewolwerowiec pasuje. - bąknął nieśmiało.
- Hahahahah, widzicie, jaki mądry jestem? - rechotał rozgrywający Cuprum Lubin.
- Ta? Od kiedy niby? - spytał Kosa.
- Od pojutrza... Kurwa, od przedwczoraj! No ja nie wiem, dlaczego te dwa pojęcia mi się zawsze mylą! - wrzasnął. Był wkurwiony sam na siebie.
Taki kwiatek chyba jednak nienajlepiej świadczył o jego mądrości...
- Może ja puszczę jakąś fajną muzę, co by lepiej nam się tą krzyżówkę rozwiązywało? - zapytał nieśmiało Artur.
- Jasne, puszczaj. Dobrej nuty chętnie posłucham. - uśmiechnął się kapitan. Chyba wrócił mu dobry humor.
Po chwili z komórki Szalpuka niósł się już jeden z hitów Coldplay...
"We live in a beautiful world,
Yeah we do, yeah we do,
We live in a beautiful world.
Oh, all that I know,
There's nothing here to run from,
Cause yeah,
Everybody here's got somebody to lean on."
- Palone. - przeczytał następne hasło Wojtaszek.
- Opony. - palnął Siurak.
- Wapno? - zaproponował Szymek.
- Wapno pasuje. - uśmiechnął się libero Jastrzębskiego Węgla. - Coś saudyjskiego? - kolejne hasło.
- Eeee... podchwytliwie to wygląda. - podrapał się po brodzie Michał, zwany Zupą.
- To może być po prostu Arabia, ale to może być wiele innych haseł. - zauważył Ziomek.
- No i to chyba będzie Arabia, bo pasuje. - odpowiedział najniższy (obok Żurka) siatkarz. - Instrumentalny system notacyjny? Kurde, jakieś takie skomplikowane jest to hasło.
- A spróbuj wpisać "tabulatura". - zaczął Pit, ale...
- To coś powiązanego z tabulatorem na klawiaturze? - przerwał mu Gregor, przez co środkowemu nie pozostało nic innego, jak jebnięcie się w czoło otwartą dłonią.
- Pasuje, dzięki. Podatek od używek to będzie akcyza, nie? - zapytał Damian.
- Taaa. - potwierdził Rafał.
- Krążą o nim legendy. - Artur pozwolił sobie wyręczyć Małego w czytaniu.
- Yeti? - podsunął Bartek.
- Pasuje. - stwierdził Zupa.
- O, o, mam odpowiedzi na te dwa hasła. - Pit zaczął jak głupi podskakiwać na fotelu, na którym siedział. - Przeciwieństwo substytucji to addycja, a topienie się lodowca to ablacja. - wyszczerzył się szeroko. Rzadko cieszył michę aż tak bardzo.
Tak, zdecydowanie rozwiązywanie krzyżówek poprawiało mu humor.
- Spóźnia się. - tak brzmiała treść kolejnego hasła.
- Ale gdzie się spóźnia? - zapytał Szalupa.
- Nic więcej nie napisano. - westchnął Wojtuszjek, jak to go Stefan nazywał.
- No okres chyba, nie? - wypalił Gregor.
- Chyba tak. - odpowiedział libero. - Co innego można by tu wpisać? Hmm?
- Znając Zatorskiego, mógłby dorysować sobie kratki i wpisać taksówkę. - westchnął Mika i pokręcił głową.
Gdyby on tylko wiedział, co się właśnie działo w Spale...
W Spale zawodnicy rozwiązywali bowiem tą samą krzyżówkę...
___________________________________________________________
Ale o tym, jak ją rozwiązywali, dowiecie się w kolejnym rozdziale, bo co za dużo, to niezdrowo.
Tylko wiecie, jak Zator z Hainem biorą się za rozwiązywanie krzyżówki, to musi z tego wyjść niezła jazda...
Matko z ojcem, jaki rozerotyzowany rozdział mi wyszedł. x.x Najpierw jazda Kamilki, potem epizod z Bartusiem i dokończenie dzieła przez Romacia.
Wrona taki wredny dla Andrzeja Kowala. To się nie godzi, panie środkowy.
W tym miejscu pragnę przeprosić wszystkie fanki Skry, które zapewne czują się oburzone takim, a nie innym przedstawieniem postaci Wrony w tym rozdziale. Nic do niego nie mam, oprócz tego, że wszędzie go pełno i pajacuje w wywiadach, wychodząc na takiego cwaniaczka. No i nie jaram się nim jak stodoła... To, żeby go przedstawić w taki, a nie inny sposób, wpadło mi do głowy nagle, jak zaczynałam pisać ten rozdział. Taki miałam po prostu zamysł i cieszę się, że udało mi się go zrealizować. Ale, jak widać, nawet i on się "nawrócił".
Z tym, że on w tym rozdziale miał być wredny do końca, no ale luuudzie... Jak ja mogę robić wrednego potwora z kogoś, kto ma takiego ładnego przyjaciela...
... i tak ładnie go tuli?
Nie da się. :D
Haha, jaki debilny powód, żeby zmienić plan rozdziału, no ale cóż. Chociaż mnie fanki Andrzeja nie zjedzą. :P
Ale żeby nie było, że wszystko co cudowne, to Piter, to dzisiaj mamy naszego ulubionego środkowego w nieco gorszym nastroju. Taki zdarza się każdemu, więc zapewne także i jemu... Chociaż tutaj można by polemizować, skoro ciągle się go widzi albo z typowym dla niego, przyjebanym banankiem, albo z inną, równie durną, miną.
Spokojnie, sodóweczka mu nie odjebała. To nie taki typ człowieka, żeby to mogło w jego przypadku nastąpić.
Ha, odgryzłam mu się za to, co zrobił. Bo ten skurczybyk mi teraz znacznie utrudnił pisanie bloga...
Ale przyznajcie, ślicznie wyglądali. Tylko co on, do cholery, zrobił ze swoją nieśmiertelną czupryną? Pała za fryzurę, panie Nowakowski.
Kurwa, dziwnie będzie mi się teraz pisać brzydkie sceny z bohaterem, który w rzeczywistości jest żonaty. Wróć, Szymon też przecież jest, a jakoś napisałam. Haha, Kamila, to dla Ciebie. :D Dziękuję za te wszystkie pomysły, jakie mi podrzucasz, za wyszukiwanie muzyki do rozdziału, kiedy nie mam pojęcia, jaką by tu wrzucić, oraz wysłuchiwanie moich wszystkich żali.
Hahahahaha, tak Cię zaspamowałam w prywatnej wiadomości na forum, że Ci neta wzięły lagi. xDD No ale rozumiesz, że sytuacja tego wymagała, ahahahahah.
Kolejny rozdział będzie, jak się napisze, a na dzisiaj to już tyle.
Idę spać.
Ciao, bejbes.


Szaaaaaaa! Bo mnie tu zdradzasz z moimi chorymi pomysłami, do których raczej nie powinnam się przyznawać xD Ale służę uprzejmie pomocą i doborem muzyki :D
OdpowiedzUsuńBartusia się nie spodziewałam, chociaż wiem doskonale, że to było tak totalnie dla mnie pisane [cała scena dla mnie MWAHAHAHAHA!] <333333
Niegrzeczna Kamilka rozwija skrzydła :D DAJĘ OKEJKĘ [a nie daję jej fryzurze Pitera ze ślubu] Niech rozwija się bardziej skoro z niej taka napalona, niewyżyta dziewczyna ^^ Chętnie poczytam <3
KRZYŻÓWECZKA! Oczywiście, że spóźnia się okres a nie jakaś tam taksówka :D Gópie te siatkarze, nie wiedzą nic o życiu xD
Panie Ptoku, co to z pana za buntownik? Podżeganie do puczu? Nie takie numery z Andrzejkiem - naszym ukochanym trenerem <3
Panie Gregor, znam jeszcze jedną odpowiedź na pytanie odnośnie bycia wolnym. Zaczerpnięte z Wiedźmina 2 - Nie, zapierdalam jak dyliżans :D
A i czekam na to, jak nasze dwa pojeby rozwiążą krzyżówkę <3 To będzie piękne. Yts, bjutiful :D
KOOOOOOOOCHAAAAM CIĘ SIOSTRZYCZKO!
I nie masz za co dziękować :*
P.S. Poprzytulamy się jak te nasze zjeby gdzieś wyjdą <3
Oj tam, oj tam, obie mamy chore pomysły, do których nie powinnyśmy się przyznawać.
UsuńAle pomoc i muzyka to zawsze, siostro. <3
Tak, scena była dla Ciebie, stąd nagły epizod z Bartusiem. :D Eeee... a jak ona ma się bardziej rozwijać? xddd
Wiesz, oni nigdy okresu nie mieli, to co oni tam mogą wiedzieć? ;x
Hahahahah, doobry ten tekst z Wiedźmina, dobry. :D
Tak, to będzie piękne.
JAAA TEEEŻ CIEEEEĘ KOOOOCHAAAM, SIOOOSTROOO. <3
P.S. Oni nie chcą wyjść. :<
Genialny rozdział :D Parsknęłam śmiechem już na widok samego tytułu :P
OdpowiedzUsuńJa tam nie mam nic przeciwko, że przedstawiasz Endrju w taki, a nie inny sposób (może dlatego, że i tak kibicuję Sovii, he, he ^^), ale powiem szczerze, ze kiedyś lubiłam nasze Ptaszysko. Niestety, nastąpiły w nim dość niekorzystne zmiany. Teraz tylko fejm, czapy i lans na miszcza świata, niestety. I gdzie się podział ten sympatyczny chłopak z czasów bydgoskich? Chyba nawet najstarsi górale nie wiedzą...
Ho, ho, Kamilka ukazuje nam swoje nowe, nieznane oblicze ;) A może ona ma tak naprawdę podwójną orientację, skoro tak bardzo napala się na lesbijskie pornole? :) Scena z Romaciem wygrała dzisiejszy epizod.
Piter, uszy do góry! I tak jesteś gwiazdą tej historii :)
Trzeba przyznać, że para młoda prezentowała się nienagannie, choć faktycznie, Piotruś mógłby nie być tak ulizany :) Swoją drogą, aż trudno uwierzyć, że zmiana stanu cywilnego naszego środkowego odbije się większym echem, aniżeli ta zbyszkowa, ale na pewno miała też na to wpływ obecność na uroczystości Mielewskiego.
Niech oni rozwiązują jak najwięcej krzyżówek! :) Uwielbiam te momenty.
Pozdrawiam :*
Ja tam kiedyś do niego nic nie miałam, ale teraz jest o nim głośno głównie z powodu ciągle udzielanych przez niego wywiadów... A raczej powinno się oceniać jego grę, a z tą jest ostatnio gorzej niż przeciętnie. :|
UsuńNo i miał kiedyś razem z Kłosem rzucać koszulkami innych klubów... To mam kolejny powód, żeby go nie lubić.
Podwójna orientacja Kamilki? Hmmm... musiałabym się jej spytać. xdd Zaszalała sobie, ale czy to znaczy coś więcej? Nie wiem. :)
Zbyszek teraz tak naprawdę jedzie na nazwisku, nie jest żadną wielką gwiazdą siatkówki. Nie gra w kadrze, nie odnosi jakichś spektakularnych sukcesów. To nie on jest Mistrzem Świata i srebrnym medalistą Ligi Mistrzów.
A krzyżówek będzie więcej, następna już w kolejnym rozdziale.
Znaczy, ta sama, ale tak... inaczej. Pojawią się też trochę inne hasła, niż były tutaj. :)
Ja też pozdrawiam. :*