6.08.2015

XXXVII. "Musiałem mu dać jakąś melisę na uspokojenie, bo tak gdakał, że zaraz by mi jajko zniósł."

15.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała

W Spale zawodnicy rozwiązywali tą samą krzyżówkę, z jaką zmagali się siatkarze w Rzymie. Żeby sprecyzować dokładniej, za jej rozwiązywanie wzięła się niewielka grupka osób, na czele z dwiema "najbardziej" inteligentnymi jednostkami, a więc Pawłem Zatorskim i Piotrem Hainem. Co dziwne, w zabawę dał się wkręcić także inny z Pawłów. Zagumny. Pomoc doświadczonego rozgrywającego mogła się okazać niezbędna dla tych dwóch gamoni, no bo co oni o życiu mogą wiedzieć? A Szalona Ruda jednak trochę doświadczenia życiowego już zebrała. O ile oczywiście wcześniej wymieniona dwójka da mu dojść do głosu, co wcale nie było takie oczywiste. Wiadomo przecież, że Zati to straszny uparciuch. Zawsze postawi na swoim, jeśli uważa, że to on ma rację. Tak więc, jeśli ma zamiar powiedzieć coś głupiego, to palnie to, pomimo tego, że ktoś by mu to odradzał. Bo on sam uważał, że to wcale nie jest takie głupie. Pomińmy już to, że sądził tak, bo najczęściej po prostu nie wiedział, jakie jest znaczenie tego, co chciał powiedzieć... A i ta jego przeraźliwa dociekliwość. Nie ustanie w dręczeniu innych durnymi pytaniami, dopóki nie zaspokoi swojej ciekawości. Bo to był bardzo ciekawski człowiek, który chciał wiedzieć wszystko. A że po chwili potrafił zapomnieć tego, czego właśnie się dowiedział, no cóż. Taki to już był ten nasz sympatyczny libero. Albo czegoś zapominał, albo przekręcał to, co usłyszał. Gdy ktoś próbował go pouczać, prostować to, co mówił, reagował najczęściej nerwowo. Albo piszczał ze strachu, że zaraz ktoś mu wpierdoli za to, że jest taki głupi, albo twierdził, że ktoś się nad nim znęcał psychicznie. Tak, do Zatorskiego czasem docierało to, że jest głupi. Ale po chwili o tym zapominał...
Z Hainem to w ogóle jest ciekawa sprawa, bo trudno jest powiedzieć, czy on jest głupi sam z siebie, czy tylko takiego pierdolniętego udaje. Czasami, jak się go zagada, potrafi mówić rzeczowo i z sensem. Niektórzy więc twierdzą, że on bredzi jak potłuczony, bo po prostu... jemu się nudzi. Że to jest tylko i wyłącznie pajacowanie, kreowanie się na jakiegoś debila. Zupełnie, jak Gregor, chociaż i w jego przypadku można było się zastanawiać, czy to jest jakiś teatrzyk, czy czasowe zaćmienia umysłu. Bezsensowne byłoby udawanie głupka, no bo co to komu może dać? Chyba tylko pretekst dla innych do kręcenia z Ciebie beki. Ale Hainowi to nie przeszkadzało. Akceptował to, że inni uważali go za niespełna rozumu. Ba, jemu się nawet taka opinia podobała, co można było uznać raczej za dziwne. Bo chyba nikt nie cieszyłby się, gdyby ktoś mu powiedział, że jest pojebany jak lato z radiem. A Hainek często takiego właśnie tekstu wysłuchiwał. I kwitował to jedynie dzikim śmiechem. Może to był powód, przez który za jełopa był uważany, śmiał się gorzej od Waldusia z "Kiepskich". Taki typowy rechot, od którego mogły uszy rozboleć...
Niezły rozpierdol mógł się więc zdarzyć, jeśli ta dwójka brała się za rozwiązywanie krzyżówki. Jak można się domyślić, nie mieli oni pojęcia, jak się takową rozwiązuje, toteż wszystkie chwyty dozwolone, robili z nią co chcieli. A to tutaj dorysowali kratkę, tam skreślili trzy, bo im nie pasowało do hasła... W innym miejscu uznali, że to hasło w ogóle jest pomyłką, nic tam ne pasuje, i w ogóle nie powinno go tam być... 

- Imię najbardziej uroczego siatkarza kadry. - przeczytał Zator pierwsze hasło. I już zaczął wpisywać "Paweł", kiedy poczuł mocne szturchnięcie w ramię. To Hain go walnął, bo najwyraźniej coś mu nie pasowało. 

- No gdzie Paweł, Ty kapusto jedna?! Piotr wpisuj, ale mi już! - prychnął.

- Nie mam zamiaru. - fuknął Zator i trwał przy swoim. 

- Ja go popieram. - uśmiechnął się Guma. No tak, swojego imiennika może poprzeć w takiej sprawie
Tak więc stanęło na Pawle. 

- No to teraz mamy hasło na "Ł". Ma rewolwer. - przeczytał środkowy Indykpolu. 

- Łobuz jakiś to będzie! - wypalił Mały Maciek.

- Ale to jest za krótkie. - zauważył Zati.

- No to łobuziak. - zaśmiał się atakujący Skry.

- Też za krótkie. - pokręcił głową. 

- To skreślaj kratki, skoro ich jest za dużo! - wrzasnął Hain, a Zator posłusznie owe kratki... zaczął skreślać. Oj nie, tak się krzyżówki nie powinno rozwiązywać... 

- Palone. - kolejne hasło, tym razem odczytał je Maciuś. 

- Głupki! - wrzasnął Wrona. 

- Głupki? - zdziwił się Karollo.

- No. Głupy się pali. Albo rżnie... - zastanowił się. - Ale co to za różnica? 

- Żadna, masz rację. No to wpisuję. - libero już nie Skry zaczął wpisywać odpowiedź. - Za długie. 

- To skróć to. - stwierdził Muzaj.

- Niby jak? - westchnął Włodi.

- Wywal jakąś literę, ale tak, żeby słowo nie straciło sensu. O, tutaj "ł" nie jest potrzebne. Zamiast "głupy" będzie "gupy", a i tak wiadomo, o co chodzi, nie? - podrapał się po głowie. 

- No tak. - uśmiechnął się Zati. 
Guma tylko złapał się za głowę... Sam jednak postanowił odczytać kolejne hasło.

- Znak rozpoznawczy klubu. 

- Kibole! - ryknął Hain. Zatorski oczywiście to wpisał. - Dobra, element piłkarskiego rzemiosła, to będzie gol, nie? 

- Taa. - mruknął Maciek. 

- Ale to jest za krótkie. - jęknął Karol.

- Rozciągaj! - wrzasnął Zator. 

- Jak? - podrapał się po głowie. 

- No rozciągaj, tam gdzie się da. Wpisuj tyle "o", żeby pasowało. - wyjaśnił Wąskiemu, co powinien zrobić. Ten, chociaż niechętnie, spełnił jego życzenie. 
I tak zamiast "gol", nasi chłopcy wpisali "gooool". Bo tyle "o" im pasowało... 

- Głupiutki. - Zatorski przeczytał kolejne hasło. 

- Dupowaty! - ryknął ten, o którym mówiono, że jest pojebany jak lato z radiem. 

- Za krótkie. - westchnął. 

- Dupkowaty! - no tak, to było dłuższe.

- Nadal za krótkie. - jęknął.

- Dupeczkowaty! - jeszcze dłuższe...

- Nie pasują litery. - szepnął, a środkowy "luknął" w krzyżówkę. Myślał, myślał...

- DUPEŁKOWATY! - aż wymyślił...

- Idealnie! - pisnął Zati z zachwytu.

- A czy takie słowo w ogóle istnieje? - wtrącił się Zagumny.

- A czy to ważne? - prychnął Piotrek. - Ważne, że pasuje. 

- Może ja puszczę jakąś muzykę na uspokojenie. - westchnął Woicki. Większość siatkarzy przytaknęła. - Może coś o nich?... - wskazał na dwójkę "najbardziej" inteligentnych. 

- To znaczy? - zainteresował się Władeczek.

- Bad Boys. - zachichotał, po czym puścił owy utwór. 

"Bad boys, whatcha want
Watcha want, whatcha gonna do?
When sheriff John Brown come for you
Tell me whatcha wanna do, whatcha gonna do?

Bad boys, bad boys whatcha gonna do?
Whatcha gonna do when they come for you?
Bad boys, bad boys whatcha gonna do?
Whatcha gonna do when they come for you?"

- Fantastyczna rasa. - przeczytano kolejne hasło. Konkretnie zrobił to Włodi. 

- Ćwok. - wypalił Hain. 

- Nie pasuje. - westchnął Pawełek.

- To dorysuj kratkę u góry. I co? - spytał.

- Teraz pasuje! - uśmiechnął się szeroko. 

- Krążą o nim legendy. - tym razem Piotruś przeczytał hasło. 

- Ogier. - rzekł libero, bez żadnego zastanowienia. 

- Co? - jęknął. Chyba nie zrozumiał...

- No o naszym rzeszowskim ogrze krążą legendy, jakiego to ma wielkiego piździelca. No bo przecież baba by tak bez powodu nie wrzeszczała, jakby nic tam nie miał. A ta to darła ryja non - stop. - przewrócił oczami.

- Ogierze, jak już. - przerwał im Guma.

- A co ja powiedziałem? - pisnął Zati.

- Nieważne. - westchnął Mario. 

- Podatek od używek. - Wrona odczytał hasło.

- Pit. - niemalże natychmiast rzekł Hainuś. - Przecież mówi się o nim, że ćpie, a ćpanko to używki. A pit to podatek, więc pasuje. - zaczął się zastanawiać. 

- Ale to jest za krótkie. - jęknął Włodarczyk.

- Swoją drogą, to jest jakaś krzyżówka poświęcona temu idiocie? Chyba już trzecie hasło go dotyczy... - pokręcił głową. 

- No chyba. - zaśmiał się Karol, próbując sobie nie przywalić facepalm'a. 

- Ale mówisz że za krótkie? No to rozciągamy. Pituś. - Hain prawdopodobnie miał same szóstki ze zdrabniania wyrazów...

- Nadal za krótkie. - chichotali zawodnicy Skry.

- Pitusiek. - kolejne zdrobnienie. Tym razem... zdrobnienie zdrobnienia. 

- Ale przez jakie "ś"? - spytał Pawełek.

- A co to za różnica? - podrapał się po brodzie.

- Bo mi pasuje z kreską. I z "g" na końcu by musiało być, bo tylko tak pasuje. Tak, chyba tak będzie, no to wpisu... - nie dokończył myśli, bo ktoś mu przerwał.

- Zamknij wreszcie ryj, Ty jebany gnomie! Się, kurwa, kurdupel znalazł, kurwa, jajko mądrzejsze od kurwy! - ryknął, wyraźnie wkurwiony poziomem rozwiązywania krzyżówki, Woicki. Albo inteligencją tych, którzy próbowali ją rozwiązywać. 

- Od kury, Wujek. - nieśmiało pisnął Konan.

- A co ja powiedziałem? - spytał.

- Nieważne. - westchnął Winiar. 
Tak, ta grupa nie potrafiła normalnie rozwiązać krzyżówki... Kwiatki im powychodziły wspaniałe, a najlepsze miało dopiero nadejść. 

- Spóźnia się. - przeczytał Hain.

- Taksówka! - ryknął Zatorski, a nieogarnięty blokujący natychmiast zaczął dorysowywać kratki do hasła... 
Matko z ojcem... 

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Rzym, Włochy

Zbliżał się już wieczór, gdy przesiadująca w swoim pokoju Kamila postanowiła trochę się rozerwać. Tym razem jednak nie miała ochoty na nieprzyzwoity seans filmowy, gdyż bała się, że mógłby on zakończyć się w podobny sposób, jak ten wczorajszy. Nie zaprzeczy, że z Szymonem było jej dobrze, bo było jej wręcz cudownie. Mimo to, bała się jednak angażować bardziej w jakąkolwiek znajomość. Była jeszcze przecież bardzo młoda, nie chciała czuć się, jakby była uwiązana na jakimś łańcuchu przez partnera. Ona chciała w najlepsze korzystać z życia, czerpać garściami to, co ono dawało. Skorzystać z jeszcze niejednego dobrodziejstwa, jakie ze sobą niósł los. Gdyby miała chłopaka, byłoby to absolutnie niemożliwe do zrealizowania. Musiałaby być mu wierna, posłuszna... Nie mogłaby pozwolić sobie na żadne szaleństwa. Więc, mimo tego, że Romać nieco zawrócił jej w głowie, nie zamierzała pakować się w żaden związek. Trudno będzie jej być obojętną na wdzięki lubińskiego atakującego, ale nie mogła mu ulec. Z resztą trudno powiedzieć, czy z tego mogłoby być coś więcej. Możliwe, że on po prostu jej się podobał, i to wszystko. Wyrwała sobie przystojnego faceta, poszła z nim do łóżka, i na tym koniec. Przecież każda dziewczyna miała prawo stwierdzić, że jakiś przedstawiciel płci niepięknej jest urodziwy, że jej się podoba. Każda dziewczyna miała prawo podrywać, kogo chciała. Dzisiaj ten, jutro ktoś inny. Podryw przecież nie musiał od razu oznaczać jakichś zobowiązań wobec obiektu westchnień. I tak właśnie miało być w tym przypadku - Szymon Romać, chociaż niewątpliwie był wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną, miał być tylko kochankiem na jedną noc. A że był dobry w te klocki, no cóż. On już został zdobyty, więc żeby nie popaść w życiową monotonię, Falęcka musiała ruszyć na kolejny podryw. Zbierało jej się na wymioty, gdy widziała, jak jej najlepsza przyjaciółka, nieustannie przesiadywała i lizała się ze swoim chłopakiem. Ona by tak nie mogła, dla niej życie z jednym mężczyzną byłoby po prostu zbyt nudne. No bo co jest fajnego w tym, że codziennie się przytulasz z tym samym facetem, całujesz się z nim, chodzisz z nim za rączkę i pięćdziesiąt razy dziennie mówisz mu, że go kochasz? Jak nie więcej... Oklepany schemat, którego Kamila nie chciała powtarzać. Nie rozumiała, dlaczego Anka tak dała się omotać jednemu facetowi. Ona by zwariowała, gdyby miała tak żyć. Zupełnie, jakby ktoś jej ustawił plan dnia. O tej godzinie robić to, a o tej - tamto. I każdego dnia miałaby robić to samo. Plan zajęć Anki był prosty - dzisiaj gździ się na korytarzu z Piterem, jutro też, i pojutrze także. I tak codziennie. Z przerwami na jej pracę. Zaraz, jaką pracę? Siatkarze zaglądali do niej raz na ruski rok, bo nie potrzebowali już zbytnio pomocy psychologa. Skutki pamiętnego wybuchu chyba już dawno im ustąpiły, a jeśli nie, to z pewnością jedynie parę jednostek mogło jeszcze je odczuwać. Chmura tak naprawdę stała się typową siatkarską WAG, która nic nie robi i opala się w blasku zajebistości swojego chłoptasia. A przynajmniej takie zdanie o kobietach siatkarzy miała większość kibiców. Że one tylko leżą i pachną, i wydają pieniądze, których same nie zarobiły. Bo przecież nowy lakier do paznokci sam się nie kupi, i wizyta u fryzjera też się sama nie opłaci. A na Instagrama można powrzucać jakieś zdjęcia, jak to się niby haruje ciężko na siłowni, co by nie było, że się nic nie robi... Tak, kibice potrafili czepiać się byle gówna...
Kamila chciała uniknąć takiego życia, na jakie skazała się Anna. Postanowiła w jakiś sposób zaakcentować to, że jest kobietą niezależną, wyzwoloną, że nie czuje się przez nikogo ograniczana i że może robić, co tylko jej się podoba. No bo kogo tak naprawdę obchodzi to, co robi fotograf drużyny? Chyba tylko najbardziej zagorzałe hotki reprezentacji, które interesują się wszystkim, zaczynając od tego, co siatkarze zjedli dziś na śniadanie, a kończąc na tym, jakie majtki dzisiaj mieli na sobie. Takich na szczęście nie było zbyt dużo, więc ryzyko, że ktoś dowie się o tym, co robi Falęcka, było niewielkie. A z resztą, była przecież kobietą, a panienki bardziej interesowały się chłopcami. Może gdyby pracowała w żeńskiej kadrze, to wtedy wzbudziłaby większe zainteresowanie, bo mężczyźni, podziwiając urodę naszych niewątpliwie pięknych siatkarek, mogliby i zwrócić uwagę na nią. A tak to plotkowało się o niej w Internecie głównie w kontekście "jak myślicie, czy ona wyrwie mojego przyszłego męża?" i "nienawidzę jej, bo ona może dotykać moje ciasteczko, a ja nie!"... Nie była żadną medialną postacią, więc raczej nikt by nie zauważył, gdyby wymknęła się na noc z hotelu. I to właśnie zamierzała zrobić. Chciała sobie poświrować, ale tak solidnie. Nie przy jakimś kiepskiej jakości, nieprzyzwoitym filmie, ale w towarzystwie innych ludzi. Ludzi, których nie znała, i którzy nie znali jej. Przy których nie musiałaby wstydzić się tego, co robi. Kamila miała w planach wybrać się na noc do klubu, na jakąś dyskotekę. Nie wykluczała tego, że gdyby wyhaczyła tam jakiegoś przystojniaka, mogłaby wziąć go w obroty. Ale raczej nie przyprowadziłaby go do hotelu, w którym zakwaterowana była reprezentacja. Nie byłoby jej do śmiechu, gdyby rano z jej kochankiem, nakryłby ją jeden z siatkarzy, bądź, co byłoby jeszcze gorsze, jakiś członek sztabu szkoleniowego. Sztabu, do którego ona tak naprawdę przecież nie należała. Jednak coś ją z tą kadrą łączyło, jakąś umowę miała podpisaną, więc nie wypadało jej hańbić dobrego imienia drużyny. Wprawdzie była ona najmniej istotną cząstką grupy, jednakże nawet taka drobna rysa na, kreowanym na idealny, wizerunku Reprezentacji Polski w piłce siatkowej mężczyzn, byłaby sporym ciosem dla wszystkim sympatyków naszych orzełków. No bo przecież zaraz posypałyby się gromy, że kto taką pustą cizię zaprosił, co to sobie zaprasza facetów do hotelu. Zaraz wyzwano by ją od nieroba, który się opierdala, zamiast pracować. A gdy do tego doda się jeszcze wyobrażenie przeciętnego Kowalskiego o profesji fotografa - mogłoby się wokół Falęckiej zrobić naprawdę nieciekawie i mogłaby zebrać lawinę hejtów. No bo przecież fotograf tylko sobie pstryka zdjęcia i to wszystko, nie?... 
Wracając do tematu, Kamila chciała jakoś zaakcentować swoją niezależność. I to, że wreszcie zacznie żyć tak, jak zawsze tego chciała. Zdecydowała się na najłatwiejszy, ale zarazem dość drastyczny krok, czyli zmianę swojego wizerunku. Żal jej było jednak żegnać się ze swoimi długimi włosami, więc szybko odgoniła od siebie myśl o tym, że mogłaby je ściąć. Mogła jednak zrobić coś innego, a mianowicie - zmienić ich kolor. Wylądowała więc szybko w Internecie i zaczęła przeglądać na różnych stronach, jakie odcienie włosów są teraz modne. No i chciała też zobaczyć, czy jakiś jej się spodoba. Już od jakiegoś czasu zastanawiała się nad przefarbowaniem się. Myślała o jakimś normalniejszym kolorze niż ten, który miała do tej pory na swoich kudłach. No bo czy połączenie niebieskiego z fioletem i różem, mogło być nazywane normalnym? Nie sądzę... Po krótkim zastanowieniu się zdecydowała się na marchewkowy odcień koloru rudego, gdzieniegdzie przebijać miała się miedź i odrobina czerwieni. Rozważała wcześniej parę kolorów, dlatego zakupiła odpowiednie farby jeszcze przed wylotem do Włoch. Teraz mogła wreszcie skorzystać z tego, na co wydała swoje pieniądze. Popędziła do łazienki z prędkością godną TGV, po czym zaczęła nakładać na włosy odpowiednią farbę...
Po niedługim czasie mogła już zmyć ją i wysuszyć włosy. Stanęła przed lustrem i stwierdziła, że podoba się sobie. Pierwszy krok został wykonany. Następnie wymalowała się starannie, wzięła jakąś kopertówkę, ubrała się w dość odważne ciuchy, po czym niezauważenie wymknęła się z hotelu, i ruszyła w stronę upatrzonego wcześniej klubu. Słońce już zachodziło. Zapowiadała się długa noc. 

"I got a feeling
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good good night
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good good night

A feeling (Woohoo)
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good good night
A feeling (Woohoo)
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good night
That tonight's gonna be a good good night

Tonight's the night
Let's live it up"

Weszła do środka pomieszczenia i od razu zamówiła jakiegoś drinka. Oczywiście po angielsku, bo włoskiego nie znała. Jednak nie była to żadnym problemem, bo przecież każdy człowiek w obecnym świecie, powinien językiem angielskim posługiwać się w stopniu komunikatywnym. Ona tę umiejętność posiadała, barman także. Usiadła przy stoliku i zaczęła spijać przez słomkę zielonkawo - niebieską ciecz. Na taki kolor napój ten był bowiem zabarwiony. Po jednym drinku przyszła pora na kolejny, tym razem w kolorze czerwonym. Gdy i jego wypiła, usłyszała bardziej energiczne rytmy, co skłoniło ją do porzucenia swojego miejsca i ruszenia na parkiet. Szybko podbiła do niej niewielka, dosyć ładna dziewczyna. Blondynka o przepięknym uśmiechu. Podobnie, jak Falęcka, nałożyła na siebie całkiem sporo tapety, no ale chyba nikt normalny nie wybrałby się do klubu bez makijażu. 

- Ciao. [Cześć.] - zaczęła.

- I'm sorry, but I don't speak Italian. [Przepraszam, ale nie mówię po włosku.] - odpowiedziała.

- Oh. No problem. [Och. Nie ma problemu.] - uśmiechnęła się. - My name is Chiara, and you? [Jestem Chiara, a Ty?] - wyciągnęła dłoń w stronę fotografki.

- Kamila. - uścisnęła jej dłoń. 

- Where are you from? [Skąd pochodzisz?] - zapytała. 

- I come from Poland. I'm Polish. [Pochodzę z Polski. Jestem Polką.] - udzieliła jej odpowiedzi. 

- Ah. You stay here for longer? [Ach. Zostajesz tu na dłużej?] - chyba miała ochotę na dłuższą znajomość.

- Unfortunately, I'm here for only a week. And this week is already coming to an end. [Niestety nie, jestem tu tylko przez tydzień. I ten tydzień się już powoli kończy.] - odpowiedziała. Wyraźnie zasmuciła tym uroczą Włoszkę. 

- Too bad. So ... we dance? [Szkoda. No to... tańczymy?] - zaproponowała. Kamila skinęła głową na znak, że się zgadza.
Obie dziewczyny zaczęły ruszać się w rytmie piosenki, jaka właśnie płynęła z klubowych głośników. A że nie były to zbyt grzeczne rytmy, a panny były już nieco podpite, zaczęły się niemal natychmiast o siebie ocierać. Chiara objęła Falęcką i zaczęła coraz odważniej dotykać jej ciała. Jako że sukienka Kamili była dosyć wyzywająca, Włoszka mogła w najlepsze jeździć sobie ręką po jej udzie i gładzić jej nagie plecy. Pani fotograf nie pozostała jej dłużna i także zaczęła wymacywać swoją towarzyszkę. Obie szybko wylądowały na klubowej kanapie, gdzie zaczęły się namiętnie całować. Nowopoznana dziewczyna szybko zaczęła jeździć dłońmi po praktycznie każdym odkrytym fragmencie ciała Kamilki, a jej, najwyraźniej, bardzo się to podobało, skoro zaczęła mruczeć jak głupia. I zapewne mruczałaby jeszcze dłużej, i jeszcze głośniej, gdyby w tej chwili nie podszedł do nich jakiś wyrośnięty mężczyzna. 

- Ciao bellezza. [Witaj, piękna.] - zwrócił się do Falęckiej. 

- Ciao bejbe. - odpowiedziała nie ogarniająca już zbytnio rzeczywistości Kamilka. Stwierdziła, że zabawnie będzie odpowiedzieć jednym z wiekopomnych tekstów siatkarzy, skoro pasował do sytuacji. Dryblas tylko zaśmiał się cicho i spojrzał w stronę Chiary.

- Cosa stai facendo qui? [Co Ty tu robisz?] - zapytał. Najwyraźniej znał tą dziewczynę.

- Come potete vedere, io sono. [Jak widać, jestem.] - jęknęła znudzona. 

- Chi è il tuo amico? [Kim jest Twoja koleżanka?] - sypał pytaniami jak z armaty. 

- Questo è Kamila. Balliamo. [To jest Kamila. Tańczymy.] - uśmiechnęła się. 

- Non sapevo che la danza può essere chiamato di toccare qualcuno sul culo. [Nie wiedziałem, że tańcem można nazwać dotykanie kogoś po tyłku.] - prychnął. - Mi hai tradito di nuovo? [Znowu mnie zdradzasz?] - warknął w jej stronę. Najwyraźniej był dla niej kimś więcej, aniżeli tylko i wyłącznie jej znajomym.

- Luca, non lo è. [Luca, to nie tak.] - westchnęła, a w głowie Kamili zaczęła się kształtować pewna myśl. Luca, wysoki, całkiem przystojny, Włoch... Cholera, to chyba był nie kto inny, jak Luca Vettori we własnej osobie. 

- E come? Più di recente, hai trovato te stesso collega, poi sei andato a un ragazzo. [A jak? Ostatnio też znalazłaś sobie koleżankę, a potem poszłyście do jakiegoś gościa.] - zdecydowanie nie podobało mu się to, co robiła Chiara. 

- Facciamo una cosa a tre? [Robimy trójkącik?] - wypaliła z wyrysowaną na twarzy pewnością siebie. Totalnie zaskoczyła tym Kamilę, która niemalże z prędkością światła wypluła popijany właśnie płyn. Bo oczywiście dziewczyny musiały sobie zamówić kolejne drinki. 

- E il tuo amico vuole? [A Twoja koleżanka chce?] - zapytał siatkarz. 

- Credo di si. [Myślę, że tak.] - odpowiedziała, po czym wyszczerzyła się szeroko. 
Vettori dosiadł się do nich, jednak gdy próbował objął obie dziewczyny, Chiara wpakowała mu się na kolana i wpiła gwałtownie w usta. Luca zaczął odwzajemniać jej pocałunek. Tak chyba trójkącik nie powinien wyglądać... 

- Are you a couple? [Jesteście parą?] - odważyła się w końcu zapytać Falęcka. 

- Yeah. And it matter? [No tak. A to ma jakieś znaczenie?] - odparowała dziewczyna, a rudowłosą zamurowało. 

- So why do you want to do a threesome? [Więc dlaczego chcecie robić trójkącik?] - zapytała. Jej mina była bardzo poważna. 

- Luca says that I'm awful in bed, so I need someone who will satisfy him. And in the meantime I'll kiss with him. [Luca twierdzi, że jestem fatalna w łóżku, więc potrzebuję kogoś, kto go zaspokoi. A ja w międzyczasie będę się z nim całować.] - palnęła bez zastanowienia. Kamila wstała z kanapy. - Where are you going? [Dokąd idziesz?] - zmartwiła się Chiara.

- I'm sorry, I'm not going to be the third one, to be on combined strength. [Przykro mi, nie zamierzam być tą trzecią, tą na doczepkę.] - odpowiedziała. - If you have a problem, go to the doctor. [Jeśli macie z tym problem, idźcie do lekarza.] - dodała, po czym szybko oddaliła się od migdalącej się na kanapie parki. Uroniła przy tym parę łez, bo poczuła się fatalnie. Nie chciała rozbijać ich związku. I wtedy właśnie zdała sobie sprawę, że przecież wielu ludzi lubi kłamać. A co, gdyby faceci, których miała wyrywać, też okazywaliby się zajęci?... Miała już dosyć wrażeń na dzisiaj i zapragnęła wrócić do hotelu. Ostatni raz spojrzała na Lucę i Chiarę. Całowali się namiętnie, i widać było, że jest im ze sobą naprawdę dobrze. Do czego więc była tam potrzebna ona?... 
Gdy znajdowała się już w wystarczającej odległości od nich, sięgnęła do torebki po swój telefon. A wtedy zobaczyła, że jest już bardzo późno. Ona sama o tej porze wracać do hotelu nie będzie. Bo po prostu nie wie jak, a ciemności boi się bardziej niż pająków i wszelkiego innego robactwa. Nie miała wyjścia, musiała się zbłaźnić i zadzwonić po kogoś. Po kogoś z siatkarzy... Niestety, posiadała tylko i wyłącznie numer do członków sztabu szkoleniowego, i do Cichego. Nie mając wyjścia, zadzwoniła do tego ostatniego... Po chwili odebrał.

- Tak? - zaczął. 

- Pit, jest sprawa... - bąknęła nieśmiale.

- No? - ziewnął. 

- Ja sobie wyszłam na spacer i... nie zauważyłam, że jest już późno. - skłamała. - Boję się sama wracać, mógłbyś po mnie przyjść? - spytała. No przecież nie powie mu, że poleciała do klubu sobie przyświrować, bo chyba skróciłby ją o głowę, gdyby ją zobaczył.

- A gdzie jesteś? - dopytywał.

- Schowałam się teraz w jednym z klubów... - tutaj podała jego nazwę. 

- Fajny mi spacerek. Wypindrzona jak na podryw, w kiecce, która nadaje się tylko do tego, żeby ją z Ciebie ściągnąć. - prychnął. 

- Co?! Skąd wiesz?! - wrzasnęła. Kit z tym, że zdradziła właśnie to, że niekoniecznie na owy spacerek się udała. 

- Złotko, przez okno Cię widziałem, jak wychodziłaś. Ale wiesz, nie tylko ja Cię widziałem. - rzekł, a Kamila dałaby głowę, że w tej chwili się właśnie cwaniacko uśmiechał. 

- A kto jeszcze? - jęknęła. 

- Romać. I natychmiast wparował mi do pokoju biadolić, że gdzie Ty się wybierasz, że on już Cię w ogóle nie zobaczy... Musiałem mu dać jakąś melisę na uspokojenie, bo tak gdakał, że zaraz by mi jajko zniósł. - przewrócił oczami. - Wiesz, że jemu cholernie na Tobie zależy? On się w Tobie chyba zajebał. - nie chciała tego usłyszeć. Wiedziała, że będzie musiała bardzo delikatnie wytłumaczyć Szymonowi, że nie ma ochoty na żaden związek. 

- Tto... mógłbyś po mnie przyjść? - pisnęła cichutko. Wystarczająco ją już zawstydził. 

- Nie. - odpowiedział. - Nie wiem, gdzie to jest. Mógłbym zgubić się po drodze. A poza tym chce mi się spać, więc proszę Cię, pozwól mi się zdrzemnąć. ... Nie mam jak się ruszyć, bo mnie ręka Anki przygniata. - zachichotał. - Ale wyślę kogoś po Ciebie. Cześć. - rozłączył się.
Oczywiście nie zamierzał jej powiedzieć, że wyśle po nią Romacia... Tak naprawdę wiedział doskonale, jak trafić do tego klubu, w którym przebywała Kamila. Bez problemu dałby radę także wyślizgnąć się z objęć Chmury, a i z opuszczeniem hotelu nie powinno być problemu. Spać mu się chciało, to fakt, ale i to nie było problemem... On po prostu chciał, by ta dwójka całą sprawę załatwiła między sobą... Ach, no tak. Cichy nie powiedział jeszcze, że Szymon był przy całej tej rozmowie. Nie musiał więc mu nawet wysyłać sms'a z adresem. Młody atakujący od razu ruszył w kierunku klubu... 
Gdy do niego zaszedł, minęła chwila, gdy znalazł siedzącą przy stoliku, dygoczącą jak głupią, Kamilę. Ze strachu? Najprawdopodobniej, bo raczej nie z zimna. Noc była w końcu ciepła... 

- Co Ty tu robisz? - zapytała. 

- Przyszedłem Cię uratować, o piękna, więc podaj rączkę swojemu wybawcy i wracaj na zieloną stronę mocy. - zironizował. - Piotrek mi kazał po Ciebie pójść, więc oto jestem. - dodał, już znacznie poważniejszym głosem. 

- No skąd ja wiedziałam, że przyśle Ciebie. - prychnęła. 

- Może stąd, że się cholernie o Ciebie martwiłem? Kurwa, Kamila, ja spać nie mogłem, ja latałem jak głupi po całym hotelu, martwiąc się, czy Ci się nic nie stało. Kamila, mi na Tobie cholernie zależy. Rozumiesz? - zaczął nią potrząsać. 

- Rozumiem. - westchnęła i przewróciła oczami. 

- Wracamy. I śpisz u mnie, żebym miał na Ciebie oko. Nie spierdolisz mi już nigdzie w nocy. - zarządził. 

- Będę spać, gdzie tylko mi się będzie podobać, i nic Ci do tego. - odburknęła niezbyt uprzejmie. 

- Kamila, ja się o Ciebie martwię, rozumiesz? - zapowiedział jej to. 

- Nie. Szymon, byłeś jednym z wielu facetów na jedną noc, rozumiesz? - zaczęła. - Nic nas nie łączy. I nic nas łączyć nie będzie. Odpuść sobie, nie prześpimy się po raz kolejny. Chcę czegoś nowego. Chcę przygód, poznawania świata, nowych ludzi. Chcę poszaleć. Nie chcę wiązać się z nikim w jakąś trwałą relację, bo to nie dla mnie. Nie chcę żyć na uwięzi. Jestem wolna, i będę z tego korzystać, czy to Ci się podoba, czy nie. - powiedziała mu wszystko, co chciała. 

- Będę o Ciebie walczyć. Nie odpuszczę tak łatwo. A poza tym, dziękuję Ci za to, że się przefarbowałaś. Rude od zawsze mnie pociągały. - odpowiedział, po czym chwycił w swoje dłonie jej twarz i zaczął do niej zbliżać swoją. Spotkał się jednak tylko z bolesnym liściem. 

- Łapy precz. - prychnęła. - I nie myśl sobie, że przefarbowałam się dla Ciebie. 

- Wczoraj jakoś tak nie mówiłaś! - warknął na nią. - I wcale tak nie myślę. 

- A teraz tak mówię. No, zrozumiałeś? To możemy wracać. - parsknęła cicho. Bardzo zasmuciła atakującego swoim zachowaniem. A i on postanowił chyba nieco zmienić swoją taktykę. Musiał się dowiedzieć, dlaczego ona go nie chce. Ale musi to zrobić inaczej. 
Tak, sposób na pokrzywdzonego chłopca zawsze działa...

- Kamila... - westchnął. - Dlaczego? Dlaczego nie chcesz chociaż spróbować? A nuż by Ci się spodobało i byś stwierdziła, że jednak nie potrzebujesz żadnych nocnych eskapad w poszukiwaniu ciasteczek do wyrywania?... A nuż byś mnie pokochała?... - te ostatnie słowa wypowiedział znacznie ciszej. - Szlag mnie trafia, jak sobie pomyślę, że ktoś Cię może posuwać. Ktoś inny, niż ja... - dodał. 

- Szymon... - jęknęła. - Ja nie chcę popaść w życiową monotonię. - odpowiedziała. - Sam widzisz, co się stało z Anką. Przecież jej życie stało się tak schematyczne, że można by wręcz napisać jej dokładny plan dnia. O, albo wyobraź sobie, że ona jest jakąś marionetką, i masz jej instrukcję obsługi... Ja tak nie chcę. - szepnęła. 

- Kamila... Ze mną nie będziesz się nudzić. - chwycił ją za dłoń. 

- Nie, Szymon. Ja to wszystko muszę przemyśleć... - westchnęła i pokręciła głową. 
Ostatecznie jednak pozwoliła mu się odprowadzić do hotelu, i nawet zgodziła się spać z nim w pokoju. Ale gdy już zasypiali, wiedziała, że nie będzie lekko.
Szymon, już przez sen, szepnął bowiem, najprawdopodobniej sam do siebie "ja się tak łatwo nie poddam". 
Ciężka jest droga do serca Kamili Falęckiej. Ale on wierzył, że znajdzie klucz, który otworzy tą bramę, za którą znajdują się skrywane przez nią pokłady miłości... 

----------------------------------------------------------------------------------------------------

16.06.2014

Rano okazało się, że na grupie "włoskiej" na Facebook'u w najlepsze trwała zabawa...
[się jakość potentegowała x<]
... która przeniosła się na ogólnodostępną grupę siatkarską. Dostępną dla wszystkich siatkarzy, z wszystkich państw..

Matko z ojcem. 
___________________________________________________________

I wszyscy święci. Jak widać, siatkarz to nie zawód. Siatkarz to stan umysłu.
W zabawie na Fejsie pojawiło się parę postaci, które do tej pory nie występowały w opowiadaniu, a czy wystąpią? Nie wiem, pożyjemy, zobaczymy.

Szymon będzie walczyć o Kamilę, ale czy z tej walki coś wyniknie? Falęcka wydaje się być wyjątkowo obojętna na jego starania. Jego już miała, teraz chce czegoś innego. Kogoś innego.
Czy w końcu mu ulegnie? A może jednak jeszcze kogoś poderwie? 


Krzyżówki chyba nie skomentuję. Zatorski + Hain + paru innych mniej inteligentnych kolegów = mózg rozjebany. Dziękuję.

POSZUKIWANY
Istnieją bardzo poważne przesłanki, żeby stwierdzić, iż ktoś uprowadził gdzieś Cichego Pita. Sympatyczny środkowy ostatnio widziany był w dniu swojego ślubu, to jest 25 lipca 2015 roku. Od tego czasu ślad po nim zaginął, a ludzie twierdzą, że ktoś go podmienił i podesłał jakiegoś sobowtóra.
Bo jaki byłby inny powód, dla którego założyłby publiczne konto na Instagramie i rozpierdalał system hashtagami?
Tak, zachód słońca jest ładny, ale Andrzej bardziej.
To "Bad boys" do tekstu, to też sprawka tego gagatka. 


Czy ktoś może ukręcić łeb Grześkowi Pająkowi? Przez tego cholerę z kolei w głowie mi cały czas lata "disco disco, party party".
Fantastiś.

03:08, idę spać, dobranoc.
Kolejny rozdział będzie, jak się napisze. 

6 komentarzy:

  1. Przez tę krzyżówkę bolą mnie mięśnie twarzy i brzuszek. Ja nie wiem jak można by być tak głupim xD Szkoda tylko, że nie pokusiłaś się o odczytywanie hasła, które im wyszło z ponumerowanych kratek :D To by mogła być zabawa :D
    A z Pitera taka przylepa, że wszędzie musi być. Bo w końcu dzień bez niego, dniem straconym xD To i do krzyżówki KTOŚ go musiał wcisnąć (nawet pod postacią pioseneczki z hasztagu xD). Uznałabyś mnie za szaloną, gdybym stwierdziła, że życzę sobie, aby przez jeden dzień ani razu o nim nie mówić :D Albo na złość byś mi go wszędzie wciskała xD

    Czytając drugą część byłam tak bardzo przekonana, że starasz się posmyrać moje ego. Ale tak bardzo :D A tu jeb. JAK MOGŁAŚ TO ZROBIĆ?! JAK MOGŁAŚ?! PRZECIEŻ TO GRZECH ODMAWIAĆ LUCE! CO TAM SZYMON! KAMILA, WRACAJ DO KLUBU I RWIJ WŁOCHA! A Pit jest wrednym kolegą. Natomiast dobrym kapitanem xD W końcu starał się pomóc swojemu ziomkowi z drużyny... Ech, przeprawa do serca Kamilki będzie bardzo trudna. I coś czuję, że serce Szymusia będzie kilkakrotnie wystawiane na próbę i testowane pod kątem wytrzymałości na złamania. No ale rude Kamile już takie są :D

    MATTHEW! <3 CZO TEN PAN AMIR SIĘ PODWALA DO MOJEGO MATEUSZKA?! Idź pan w wuwuzele dmuchać a nie :| Uwielbiam te fejsbuczkowe rozmowy <3 No po prostu kocham <3 I te wrzuty na siebie :D Numer do 0 700 :DDDD Savin ma czym dzwonić, to niech dzwoni :D Ależ szkoda, że go na PŚ nie będzie, bo ma kontuzję i go misio Alekno nawet nie powołał xD

    Ja już na temat metamorfozy/przebudzenia Pitera z Tobą pisałam, więc się powtarzać nie będę :D Ale po co Ty go chcesz poszukiwać? :D Przecież to konto dostarczyło Ci tyle radości w ostatnich dniach :D I odkryłaś piękno używania Instagrama :D A ja mam powód żeby na niego narzekać, bo mnie nawiedza xDDDDD
    Za to Grzesiu Spider chyba na kadrę pojechał do Andrzejka :D Napisz maila do naszego ukochanego trenera i poproś go w nim o jakąś karę dla Pajączka xD

    *słodkie purrpurr*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są Zatorski i Hain, siostro, tego nie ogarniesz. xD Wiedziałam, że o czymś zapomniałam, jak robiłam tą krzyżówkę. No oczywiście, że nie utworzyłam żadnego głównego hasła. xDDD Brawo ja.
      Ależ oczywiście, że dzień bez Piotrusia, to dzień stracony. Bez jego foty na Instagramie - też. xdd
      Wszędzie go wciskać? Pomyślę. :D

      No starałam się posmyrać Twoje ego, tak bardzo. Ale że Ci palnęli, że są parą, to przecież im związku nie będę rozwalać, no sioostro. Kamilka, mimo że była nieźle spita, znalazła w sobie resztki rozumu i przyzwoitości.
      A czy serce Szymusia będzie wystawiane na próbę? Zobaczymy. :)

      Taak, te fejsbuczkowe rozmowy są beznadziejne, przecież ja to robiłam jakiś miesiąc temu, jak nie dwa. xdd W końcu trzeba to było wrzucić. xd

      Tyle radości z foci i hasztagów, taktaktaktaktak. I na dodatek jest w zmowie z Kosą i Małym, bo oni przecież też odblokowali konta. Ta trójka chce zdetronizować aktualnych królów Instagrama, czyli Świętą Trójcę Już Nie Bełchatowską.
      Mają duże szanse, żeby im się udało.
      Pff, to nie Ciebie nawiedzają sny o reklamie żelu pod prysznic, siostro.

      A masz maila do Endrju? To może napiszę.

      *słodkie purrpurr* <3

      Usuń
  2. Ojej, pokłony dla Twej wyobraźni! Wszystkie te akcje wychodzą Ci w mega naturalny i niewymuszony sposób.
    Ile samowolki w rozwiązywaniu krzyżówki, panowie! Dorysowywanie kratek, słowotwórstwo, "rozciąganie" wyrazów - jeśli kiedykolwiek powstałby poradnik pt. "Jak nie rozwiązywać krzyżówek", wasza akcja posłużyłaby za sztandarowy przykład, nadający się już do pierwszego rozdziału.
    Kamilka to totalne przeciwieństwo Anki, ale to dobrze, bo jest różnorodnie. Podczas gdy Chmura spędza noce i dnie w silnych i bezpiecznych ramionach Cichego, panna Fałęcka nieustannie szuka przygód maści wszelakiej. Chyba nadal podtrzymuję swoją teorię o jej podwójnej orientacji, zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w klubie. Zaczyna mi być coraz bardziej szkoda Romacia. Chłopak chyba niewłaściwie ulokował uczucia, bo pani fotograf ani myśli angażować się w poważniejszą relację.
    Facebookowe rozkminy wygrały ten rozdział! :D A komentarz Ghafoura to już w ogóle! Wygląda na to, że nie tylko kobiety szaleją za "Mattem za pięknym na ten świat" :P
    Określenie "Cichy" w stosunku do naszego środkowego chyba powoli traci na aktualności. Ciekawe tylko, kto lub co stoi za jego metamorfozą... ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, akcja w klubie była naprawdę pisana w stylu "o jezu, ale to jest beznadziejne, ale ja w ogóle nie wiem, jak to opisywać". Wprowadzenie do akcji pisało się świetnie, ale jak Kamilka wbiła do klubu, to zaczęły się schody. Czarna dziura i wena uleciała.

      Hahahah, oni by mogli napisać poradnik "Jak być debilem", to byłby bestseller. xd A Idealnie by im wyszedł, a ile rozdziałów by miał!...

      A może pani fotograf jednak kiedyś się zaangażuje w relację? Szymon da sobie radę, nawet jak Kamila mu da kosza. ;) To mądry chłopak. Pocierpi i mu przejdzie.
      No chyba, że Kamilka mu ulegnie.

      Ja nie wiem, co stoi za jego metamorfozą, ale niech to się nie kończy. xd Zaczynam się bać, że pewnego dnia się obudzę, a tu się okaże, że mamy kontynuację "Igłą Szyte"... xdd

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  3. Zajebiaście :D
    Krzyżówki jedno wielkie plaśnięcie w czoło xD Genialstict, mua!
    Zati i Hainiu jak się zabiorą do czegoś to tylko płakać. Ze śmiechu, albo z ich gupoty.
    Ah, te rozmowy na Facebooku....... Zmienianie profilowych na najdebilniejsze? Sama nie wiem kto ma najdurniejszą xD
    No i co? No i co? No i co? Co będzie z Kamilą i Szymonem? Nie wiem jak, ale na pewno ich jakoś zlepisz :P Przecież to pasujące do siebie plasteliny! :D
    Pozdrawiam i czekam na kolejnego ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, a układanie tej krzyżówki wcale nie było przyjemne. xdd Bo początkowo miała być cała krzyżówka, ale rozdział chyba byłby za długi. :D

      Ja też nie wiem, kto ma najdurniejsze zdjęcie. :D

      Hmmm... może kiedyś ich zlepię. Może nie? Podchody będą, to na pewno. Raczej trochę potrwają. A czy Szymon dopnie swego? ;> Zobaczymy.

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń