Obudziła się z niechcianym sąsiadem w łóżku obok niej. Sama nie wiedziała, dlaczego zgodziła się spać z nim w jednym pokoju, w jednym łóżku... Przecież mogła po prostu pójść do siebie, na dobre zamykając tym samym temat swojej nocnej przygody. A ona jednak wpakowała mu się pod kołderkę. I nawet spali w siebie wtuleni! Znaczy, wiadomo, Romać obejmował ją, jakby była jego największym skarbem. Za takowy ją przecież uważał. On nie potrafił zaakceptować tego, że miał być facetem na jedną noc. Szymon, na jego nieszczęście, zakochał się w Kamili od pierwszego wejrzenia. I odkąd tylko ją zobaczył, marzył o niej, o tym, żeby ją zdobyć. Żeby w przyszłości była ona dla niego kimś więcej, aniżeli tylko koleżanką z kadry. I gdy już mu się wydawało, że wszystko idzie po jego myśli, że jego plan ma szansę się powieść - ona mu oświadcza, że jego już, brzydko mówiąc, zaliczyła, i że poszukuje czegoś nowego. Kogoś nowego. A jego po prostu wzięła kurwica, gdy to usłyszał, chociaż nie chciał jej tego pokazywać. Nie potrafił, i nie miał zamiaru sobie wyobrażać tego, że jego kobieta (tak, on ją już chciał nazywać swoją kobietą, chociaż takową nie była) mogłaby gździć się w jakimś łóżku z innym facetem. Tak bardzo był szczęśliwy, gdy trzymał ją w swoich objęciach, gdy wymieniał z nią kolejne pocałunki... Tak bardzo chciał móc nadal to robić, bo cholernie mu się to spodobało. Dosłownie zwariował, gdy wczoraj zobaczył ją w jej pokoju, zupełnie nagą, taką, jaka została stworzona. Była wtedy taka śliczna, a przy tym tak go podniecała... Jarał się jak stodoła, gdy kontemplował nad pięknem każdego centymetra jej ciała. A ona też przecież nie wydawała się ignorować jego starań. Przecież zaciągnęła do łóżka, zaczęła całować, potem rozebrała... Spędzili ze sobą cudowny czas, przecież sama mu to potem przyznała. Dlaczego ona więc na siłę poszukiwała kogoś innego, skoro z nim było mu dobrze? Czy musiała przetestować jeszcze kilku innych, by dojść do wniosku, że to jednak z nim jest jej najlepiej? Szymon miał nadzieję, że w najgorszym wypadku, tak by się właśnie stało. Poczułby się naprawdę źle, gdyby okazało się, że wybrała kogoś innego. Dla niego to jedno miłosne uniesienie miało być początkiem czegoś nowego... Cholernie zabolało go więc, gdy usłyszał, że dla niej to nie było nic wielkiego, i żeby nie robił sobie żadnych nadziei, bo ona nie zamierza wchodzić z nim w jakąś poważniejszą relację... Miał jednak cały czas nadzieję, że lada dzień dziewczyna się ogarnie i wybierze spokojne życie u jego boku...
Nadzieją matką głupich. Ale Szymon naprawdę liczył na to, że takie przygody jak ta dzisiejsza, dadzą Falęckiej do myślenia... Tak, opowiedziała mu o wszystkim, co się działo w klubie. Poryczała się, kiedy mówiła, że okazało się, że Chiara i Luca są parą, a ona miała robić za tą trzecią. Kiedy stwierdziła, że nie chce rozbijać ich związku... Nie zareagowała jednak w żaden sposób, kiedy Romać odparł jej, że zna jednego, zupełnie wolnego faceta, który jest w stanie spełnić jej wszystkie wymagania. Który jest czuły, kochający, troskliwy, a ponadto piękny, uroczy. I podobno dobry w łóżku. Nie wiadomo, czy zrozumiała, że mówił on o sobie...
Z wielkim trudem, Kamila wyswobodziła się z objęć atakującego i wyszła przed hotel, na spacer. Chwilę po tym, obudził się także siatkarz. Rozczarował się bardzo, gdy zobaczył, że dziewczyna nie leży obok niego...
"So have you got the guts?
Been wondering if your heart's still open
And if so I wanna know what time it shuts
Simmer down and pucker up
I'm sorry to interrupt
It's just I'm constantly on the cusp
Of trying to kiss you
I don't know if you feel the same as I do
But we could be together if you wanted to
(Do I wanna know)
If this feeling flows both ways?
(Sad to see you go)
Was sort of hoping that you'd stay
(Baby we both know)
That the nights were mainly made for saying things
That you can't say tomorrow day"
Gdy Kamila znalazła się przed hotelem, zastała tam Ankę, która wyglądała na wyraźnie zmartwioną czymś. Ciekawe, o co jej chodziło... Czyżby Piotruś nie chciał jej dzisiaj przelecieć, bo stwierdził, że musi pościć przed jutrzejszym meczem?... Pani fotograf usiadła na ławce obok psycholożki i klepnęła ją delikatnie w ramię. Chmura natychmiast wzdrygnęła się na ten gest, jednak gdy odwróciła się w stronę swojej towarzyszki, równie szybko się uspokoiła. Żaden zboczeniec nie miał zamiaru się do niej dobierać, więc mogła dalej w ciszy rozmyślać.
- Cześć, Anka. - zaczęła rozmowę Kamila.
- Hej, Kama. - wymusiła uśmiech dziewczyna. - Widzę, że nieco zmieniłaś imidż. - zauważyła.
- Tak, przyszedł w końcu czas na jakieś zmiany. Już mnie te kolorowe kudły denerwowały. - zachichotała. - Jak będę ruda, to łatwiej wyrwę jakiegoś gościa. - mrugnęła.
- Ach, masz ochotę na podryw? - spytała. Falęcka przytaknęła. - Ale Piotrek mi mówił, że Ty już wyrwałaś tutaj Romacia. I że się świetnie bawiliście. - palnęła. Oj, bardzo te słowa rozwścieczyły spokojną dotychczas rudowłosą...
- Że co on Ci mówił?! - ryknęła. - On Ci wypaplał to, co widział?! Tylko Tobie, czy może zaraz jeszcze od kogoś to usłyszę? - syczała wkurwiona. - Pierdolona papla! Ach, Ci siatkarze, wszyscy tacy sami! Jeden wart drugiego, wszyscy tylko mlą tymi ozorami na lewo i prawo, nawet nie zastanawiając się nad tym, co wygadują! Banda psiapsiółeczek, co się codziennie zbiera na ploteczki i dyskutuje, kto z kim dzisiaj spał, kto na kim leżał, kto ile decybeli z siebie wydał w nocy! Skandal, jak tak można! Czy oni nie wiedzą, że istnieje coś takiego jak prywatność?! Moja została naruszona przez tego cymbała!
- Kamila, to Ty chyba nie wiesz, do czego oni są zdolni... - westchnęła Chmura. Przypomniała sobie bowiem w tej chwili ten pamiętny moment, kiedy to przeżywała właśnie jedno z miłosnych uniesień z Piotrusiem, a do pokoju wjechała im nagle cała banda. W tym Ignaczak z kamerą. Do dzisiaj nie było wiadomo, co on zrobił z tym filmem, który nakręcił... Anka bała się, że w każdej chwili może się znaleźć gdzieś w Internecie. I nie chodziłoby tu o jakiś artykuł, który chwaliłby jej umiejętności...
- A są zdolni do czegoś jeszcze gorszego, niż wchodzenie do pokoju wtedy, kiedy nie powinni? I do tego, że potem wszystkim rozgadają, co widzieli? - zapytała.
- Oczywiście, że tak. Jak wrócimy do Spały, to lepiej nie zdradzaj, że Ci jakiś chłopak wpadł w oko, i że z nim sypiasz, bo wam Krzysiek nie da spokoju. - zaśmiała się.
- Nam, to znaczy? - jęknęła zdezorientowana.
- No, Tobie i Szymonowi. Bo chyba między wami coś ten teges, nie? - poruszyła znacząco brwią.
- Nie! - krzyknęła. - Nic między nami nie ma! On był facetem na jeden raz, a że sobie sam ubzdurał, że z tego może być coś więcej, no to już jego problem.
- Kamila... Może mu to powiedz? Bo jak Cię zobaczy z kimś innym, to możemy mieć tu zaraz trudny przypadek ze złamanym sercem... - przewróciła oczami, bo już sobie wyobrażała, że to ona będzie musiała z owym przypadkiem porozmawiać.
- Ale ja mu to wczoraj w nocy mówiłam... Żeby na nic nie liczył, bo był jedną z wielu jednorazowych przygód... Ale on tego nie rozumie! On twierdzi, że będzie o mnie walczyć, i w ogóle... - westchnęła.
- Czyli jednak będę miała nowego pacjenta. - jęknęła.
- Anka, a Ty co jakaś taka smutnawa dzisiaj? Co się stało? - zmieniła temat. Wyraźnie było widać, że może rozmawiać w tej chwili o wszystkim, ale nie o Romaciu i tym, co ją z nim łączy.
- Okres mi się spóźnia. - szepnęła.
- Długo? - spytała.
- Trzeci dzień. Ja nie chcę, ja się nie nadaję... - bąknęła, a po jej policzku spłynęła łza.
- Oj, przestań. Zrób lepiej test, przecież to wcale nie musi być ciąża. - poklepała ją po ramieniu i przytuliła.
- A co innego? - przestraszyła się.
- Nie wiem, nie jestem lekarzem. - wzruszyła ramionami.
- Wydaje mi się, że Piotrek też jeszcze nie chce... - teraz to już naprawdę się popłakała, i wtuliła swą twarz w rękaw bluzki Kamili. - Przepraszam, ale chyba zaraz Ci bluzkę zamoczę. - uśmiechnęła się, chociaż można to było raczej nazwać jakimś grymasem uśmiechopodobnym...
- Nie ma sprawy, mocz, ile chcesz. - pogłaskała ją po włosach. - Będzie dobrze. No, idź zrobić test, i potem daj mi znać, jaki był wynik. - cmoknęła ją w policzek, by dodać jej otuchy.
- Zaraz pójdę. - westchnęła, chociaż było widać, że wcale nie ma zamiaru tego robić.
- A mogę Ci się jeszcze o coś spytać? - zaskoczyła ją nieco tym pytaniem.
- Tak, tak, jaasne. - bąknęła.
- Czy nie czujesz, że Twoje życie jest nudne? - wypaliła.
- Nie. - odpowiedziała. - Skąd ten pomysł? - teraz to naprawdę była zdziwiona.
- No bo ja za bardzo nie rozumiem, jak to może Ci się takie życie nie nudzić. Przecież ono jest takie schematyczne, monotonne, zero w nim czegoś takiego, no wiesz, odmiennego. Każdy dzień podobny do poprzedniego... Ty naprawdę chcesz tak żyć? - rozwinęła swoją myśl.
- Mi się moje życie podoba. Mam dla kogo żyć, mam mojego Piotrusia, jestem przy nim szczęśliwa. - oczka jej się zaświeciły, gdy o nim mówiła. - On jest taki cudowny, że nie potrzebuję do szczęścia nikogo innego. - wyszczerzyła się szeroko.
- Ale naprawdę nie myślałaś, że to kiedyś Ci się znudzi? - ciągnęła temat.
- Nie. Dlaczego miałabym tak myśleć? - zapytała.
- No bo... codziennie robisz to samo. Jakbyś była jakimś zaprojektowanym robotem. Zero spontaniczności. Twoje życie jest tak przewidywalne, że mogłabym napisać Twój dokładny plan dnia, może nawet co do minuty. O której godzienie liżesz się z tym palantem, i takie tam... - przewróciła oczami.
- Oj! To nie jest palant! - podniosła głos, po czym zrobiła minę sfochanej dziewczynki. Chyba nie spodobało jej się to, jak jej ukochanego nazwała jej najlepsza przyjaciółka.
- Jest. Tylko palant rozgaduje wszystkim, kto się z kim w nocy przespał. - prychnęła.
- Kamila... Każdy tak robi. Każdy siatkarz... Uwierz. - głośno westchnęła. - Ty naprawdę uważasz, że Twoje życie będzie ciekawsze, jak codziennie będziesz sypiać z kimś innym? - spytała.
- A nie? - odpowiedziała, również pytaniem.
- Nie. Możesz tylko zszargać sobie opinię u wszystkich takim zachowaniem. Wiesz, jak brukowce się dowiedzą, albo jakieś śmieszne portale typu meskie_dupeczki.net, to będziesz mieć przesrane, bo przejadą się po Tobie jak gnojem po polu. - rzekła.
- Co masz na myśli? - chyba nie bardzo rozumiała...
- Będą zaraz o Tobie tworzyć artykuły, jaka to z Ciebie jest łatwa dupodajka, i w ogóle. Zaraz wybuchłaby w kadrze jakaś seks - afera, chłopaków też by pewno zmieszano z błotem, bo zaraz by się zaczęto zastanawiać, który z kim sypia... Dorabiano by sobie jakieś własne wymysły, że może oni na jakieś panienki chodzą, i w ogóle. A im taki rozgłos nie jest potrzebny. Tylko by się atmosfera w reprezentacji popsuła. A przed ważnym turniejem to nie jest wskazane. - po raz kolejny podczas tej rozmowy któraś z dziewczyn przewróciła oczami. Tym razem była to psycholożka.
- Sugerujesz, że zaczęto by mnie postrzegać w kategorii dziwki? - jęknęła.
- Ja nic nie sugeruję. Ja tylko ostrzegam, że prowadzenie takiego bogatego życia erotycznego może się obrócić przeciwko Tobie... - odpowiedziała, po czym wstała z ławki i wróciła do hotelu, zostawiając osłupiałą Kamilę z garścią przemyśleń. Co ona z nimi zrobi, to już jej sprawa...
Zdenerwowana Anka tymczasem popędziła w kierunku kibelka...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niemalże w tej samej chwili, w hotelu trwała właśnie niezbyt przyjemna rozmowa pomiędzy dwójką kochanków. Trudno było nazywać ich zakochanymi, bo o ile on wydawał się kochać tą dziewczynę, ona sprawiała wrażenie takiej, która leci tylko i wyłącznie na jego kasę i opala się w blasku jego zajebistości. Jego sława pomogła mu ją wyrwać... z Brazylii. Alessandra nie ukrywała tego, że od zawsze chciała opuścić swój kraj i zacząć żyć gdzieś indziej. Dawid tak naprawdę był jej potrzebny tylko do tego, żeby ją zabrał jak najdalej od jej domu. A potem zamierzała żyć sama, bo uważała się za niesamowicie samodzielną, no wiecie, taką ą, ę, że co to nie ona... Tak naprawdę ona wcale go nie kochała, ba, on nawet niespecjalnie jej się podobał. Santos stwierdziła, że Polacy nie są zbyt urodziwi. Podziwiała za to piękno nacji z południa Europy - Włochów, Serbów... To wśród nich chciała sobie szukać potencjalnego partnera. Dawida nie postrzegała w tej kategorii. On był dla niej tylko znajomym, maksymalnie kolegą, z którym raz się przespała. Stwierdziła, że jest mu to winna po tym, jak on, nieświadomy prawdziwych zamiarów dziewczyny, uratował ją od życia w nudnej Marindze, której miała już serdecznie dosyć. Ale czy to zbliżenie coś dla niej znaczyło? Nie, zupełnie nic. Wyraźnie dała mu do zrozumienia, że zaliczył ją po raz pierwszy, a zarazem ostatni, że więcej nie zamierza mu ulegać. W sumie, trudno stwierdzić, żeby to ona jemu uległa, skoro to przecież Aleśka tak naprawdę go poderwała i to ona zainicjowała akcję, która zakończyła się tym, że ta dwójka wylądowała ze sobą w łóżku. Nie zmienia to jednak faktu, że ona nic do niego nie czuła, i w tym "związku" z nim zaczęła już czuć się dość niekomfortowo. Chciała jak najszybciej go zakończyć. Zdawała sobie sprawę z tego, że może w ten sposób stracić kolegę, jednak zbytnio jej to nie ruszało. Znalazłaby sobie fajniejszego. Bo to właśnie była taka dziewczyna, która była z kimś, dopóki nie znalazła kogoś, kto wydałby się jej lepszy od jej aktualnego "partnera". Typowa cizia, która leciała na przystojnych, bogatych, ale przede wszystkim, znanych facetów. Na biednego chłopaka nawet by nie spojrzała... Jej sława się nie marzyła, ona chciała po prostu pławić się w luksusowych apartamentach, godzinami pizdrzyć się przed lustrem i nakładać na siebie dwie tony tapety, przy pomocy tych kosmetyków, które zakupiła z pieniędzy swoich "ukochanych". Przecież skoro oni ją kochali, to pozwalaliby jej na wydawanie ich kasy. A że musieli się nieźle napocić, żeby ją uzyskać? A kogo to obchodziło? Ważne, że ją mieli... Alessandra zauważyła, że Dryja zbyt bogaty nie był, przez co definitywnie go skreśliła w kategorii "potencjalny partner". Mógłby być i najpiękniejszym gościem na całym świecie - i tak by na niego nie poleciała. Prawdę powiedziawszy, gdyby miała wybrać między pięknym, a niekoniecznie bogatym, a brzydkim, a "kasiastym", wolałaby tego niekoniecznie pięknego mężczyznę, lecz dysponującego sporą sumką.
Santos uparła się, że dzisiaj zakończy pewien etap w swoim życiu. Etap, kiedy to była na łaskach brodatego środkowego. Zerwanie z nim zamierzała śwętować w którymś z pobliskich klubów. Ale najpierw musiała go jakoś do tego sprowokować. Do tego, żeby ją zostawił. Zaczęła więc mu zrzędzić, że chce dzisiaj iść do klubu. No bo chciała...
- Alessandra, can we talk in English? Apparently you can, and in this language I speak better than in Spanish. [Alessandra, czy możemy porozmawiać po angielsku? Podobno potrafisz, a w tym języku mówię lepiej, niż po hiszpańsku.] - zaczął Dryja, i widać było, że nie jest w najlepszym humorze.
- Well, yes, I can. But why will not you speak in Spanish? It is more romantic. [No tak, umiem. Ale dlaczego nie chcesz mówić po hiszpańsku? To jest bardziej romantyczne.] - wypaliła.
- But now I'm not in a romantic mood. [Ale teraz nie jestem w romantycznym nastroju.] - warknął na nią. - Do you really want to go to the club tonight? For what? [Naprawdę chcesz iść dzisiaj wieczorem do klubu? Po co?] - jęknął. Najwyraźniej nie podobały mu się plany, jakie miała jego towarzyszka.
- Yes, I really want . I want to go there and meet nice guy. [Tak, bardzo chcę. Chcę tam pójść i poznać fajnego faceta.] - uśmiechnęła się. Swoimi słowami jeszcze bardziej rozwścieczyła środkowego Resovii.
- But you're with me! [Przecież jesteś ze mną!] - wrzasnął. - That I'm no longer cool? [To ja już nie jestem fajny?] - dodał.
- You are cool, but maybe there, I'd found a someone cooler than you? [Jesteś fajny, ale może tam bym znalazła sobie kogoś fajniejszego od Ciebie?] - odpowiedziała najszczerzej, jak była w stanie.
- So as you can find somebody, who, in your opinion, will be cooler than me, then you leave me and go to him?! [Czyli jak sobie znajdziesz kogoś, kto w Twoim mniemaniu, będzie fajniejszy ode mnie, to zostawisz mnie, i pójdziesz do niego?!] - ryknął. Bardzo chciał usłyszeć, że ona się przejęzyczyła, że to wcale nie tak...
- Yeah. Well, why are you wondering?! All the girls do something like that! When they get tired of one, they go to another, cooler than him. How do I find a better model than you, then I will choose him. Simple, is not it? [No tak. No co się tak dziwisz?! Wszystkie dziewczyny tak robią! Znudzi im się jeden, idą do innego, fajniejszego. Jak znajdę lepszy model od Ciebie, to wybiorę jego. Proste, nie?] - palnęła bezczelnie, i oblizała się lubieżnie po wargach. Zapewne na myśl o nowym kochanku.
- If you are going to do so, I mean, jump into someone's bed, I prefer to break up with you before you do it! - [Jeśli tak zamierzasz to zrobić, to znaczy, wskoczyć komuś do łóżka, wolę z Tobą zerwać, zanim to zrobisz!] prychnął. - Yes, you're hearing isn't wrong! I break up with you! [Tak, słuch Cię nie myli! Zrywam z Tobą!]
- Finally! Finally, I'm free and I can go on cookies! [Wreszcie! Nareszcie jestem wolna i mogę iść na ciasteczka!] - zaszczebiotała radośnie swoim niezwykle wkurwiającym głosikiem.
- You are insolent! Fuck you, before I knock your pretty face! [Jesteś bezczelna! Spierdalaj, zanim Ci obiję Twoją śliczną buźkę!] - rzucił w jej stronę swoim laczkiem, ale nie trafił.
Aleśka przestraszyła się nie na żarty, więc wolała usunąć się z pokoju Dawida. Wyszła przed hotel, wyraźnie rozpromieniona. No, w końcu już nikt jej nie ograniczał.
Przed hotelem napotkała Kamilę.
- Good morning! [Dzień dobry!] - krzyknęła w stronę rudowłosej. Ta, na widok niekoniecznie lubianej przez siebie blondynki, tylko przewróciła oczami.
- For whom is good, for that is good. [Dla kogo dobry, dla tego dobry.] - szepnęła, nawet nie spoglądając przez chwilę w stronę nowoprzybyłej. - And for me it is bad. You will help if you going to go away immediately. [A dla mnie jest zły. Pomożesz, jeśli stąd znikniesz w trybie natychmiastowym.] - prychnęła. Nie miała zamiaru rozmawiać nawet przez chwilę z tą dziwną babą.
- Oh. Heart problems? I just solved mine. [Och. Problemy sercowe? Ja właśnie rozwiązałam swoje.] - uśmiechnęła się szeroko. Chyba zainteresowała tym fotografkę.
- Yes? In what way? [Tak? W jaki sposób?] - zapytała.
- I broke up with my boyfriend. Now, no one will me limited. I can do what I want. [Zerwałam z chłopakiem. Teraz już nikt nie będzie mnie ograniczył. Mogę robić co zechcę.] - wyjaśniła. - I feel so independent. It's wonderful. [Czuję się taka niezależna. To cudowne.] - dodała.
- You broke up with David? [Zerwałaś z Dawidem?] - spytała. - Why? After all, he loves you. [Dlaczego? Przecież on Cię kocha.]
- But I don't love him. [Ale ja nie kocham jego.] - rzekła.
- You were doing an impression of matched pair. [Sprawialiście wrażenie dobranej pary.] - powiedziała Falęcka.
- Such a misdirection. [Taka tam zmyłka.] - zachichotała. - I didn't feel nothing to him, I don't fell nothing to him, and I won't feel nothing to him. [Nic do niego nie czułam, nie czuję, i czuć nie będę.] - dodała już znacznie poważniejszym głosem. - And besides, he's ugly. And he isn't rich. I'm looking for someone cooler. [A poza tym, on jest brzydki. I nie jest bogaty. Szukam kogoś fajniejszego.]
- You don't like him? [Nie podoba Ci się?] - ciągnęła temat Kamila.
- No. [Nie.] - odpowiedziała wyjątkowo lakonicznie.
- And would you be on the combined strength? [A chciałabyś być na doczepkę?] - przypomniała sobie o swojej wczorajszej przygodzie. Tak, Aleśka jest na tyle durna, że mogłaby się zgodzić, żeby robić za trzecią w związku Chiary i Vettori'ego.
- What do you mean? [Co masz na myśli?] - zapytała.
- I know a guy who complains about his sex life. He has a girlfriend, but he needs someone to satisfy him. He is handsome and rich. [Znam faceta, który narzeka na swoje pożycie seksualne. Ma dziewczynę, ale potrzebuje kogoś, kto go zaspokoi. Jest przystojny, i bogaty.] - uśmiechnęła się. Był to wyjątkowy nieszczery uśmiech, ale Santos tego nie rozpoznała.
- And this is somebody famous? [A to jest ktoś znany?] - spytała.
- You know the name Luca Vettori? [Mówi Ci coś nazwisko Luca Vettori?] - poruszyła znacząco brwią.
- Vettori?! I would be able to do even a tenth with him! [Vettori?! Ja bym mogła robić nawet za dziesiątą przy nim!] - wrzasnęła.
- So, go to the coolest club in the area. There, you will meet his girlfriend, and then he will approach you. Have fun. [To idź do tego najfajniejszego klubu w okolicy. Spotkasz tam jego dziewczynę, a potem podejdzie do was on. Miłej zabawy.] - prychnęła ironicznie, po czym wstała i poszła do hotelu, zostawiając blondi samą. Jak jest głupia, to pójdzie do klubu wyrywać Vettori'ego. Ale czy naprawdę zadowoliłoby ją bycie tą "trzecią"?...
Kamila skupiła się na innym fragmencie ich rozmowy. Dryja jest wolny. A to znaczy, że można go wyrwać bez żadnych konsekwencji...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Centralny Ośrodek Sportu, Spała
- Dzień dobry, bando parchów! - usłyszała cała zgromadzona w hali grupa. Oznaczało to tylko to, że oto i nadszedł uwielbiany przez wszystkich Mentalista za dwa trzysta. Zapewne z kolejnym zestawem dziwacznych pytań.
- Dzień dobry, parchu największy z całej bandy. - niezwykle uprzejmie przywitał go Guma.
- Hehe, widzę, że humorek dopisuje. - uśmiechnął się Bączek. - To zaraz przestanie. Przygotowałem dla was kolejne pytania. Dzisiaj sprawdzimy waszą podstawową wiedzę z języka polskiego. - rzekł. - Dobrze, poproszę teraz, żeby ktoś z was odmienił mi przez przypadki, w liczbie pojedynczej, rzeczownik "wół". Może Maciek Muzaj?
- Oczywiście. - zgodził się Mały Maciek.
- Możesz zaczynać. - stwierdził.
- Mianownik - kto? co? wół. Dopełniacz - kogo? czego nie ma? wóła. Celownik - komu? czemu się przyglądam? wółowi. Biernik - kogo? co widzę? wóła. Narzędnik - z kim? z czym idę? z wółem. Miejscownik - o kim? o czym mówię? o wóle. Wołacz - o! wóle!... Nie, coś jest nie tak, bo mi się "ł" na "l" wymieniło. - westchnął i pokręcił głową.
Coś faktycznie było nie tak. Nawet na tyle, że Bączuś przy nazwisku młodego atakującego wielkimi literami zapisał "IDIOTA".
- To może teraz ktoś mi odmieni w czasie przeszłym, przez osoby, czasownik "mleć"? Paweł Zagumny? - zachichotał.
- Nie dam się nabrać na tę starą sztuczkę. - rzekł rudowłosy rozgrywający. - Wiem, jak to się odmienia. - dodał.
- A zatem słucham. - zacierał ręce mentalista.
- Ja mełłem, ty mełłeś, on mełł, ona mełła, ono mełło. My mełliśmy, wy mełliście, oni mełli, one mełły. - uśmiechnął się.
- Co to są za jakieś dziwolągi?! - wrzasnął Hain. - Przecież to jest to samo, co "mielić". To się inaczej odmienia!
- A jak? Chętnie posłucham. - podpuszczał go trener mentalny.
- Ja mieliłem, Ty mieliłeś, on mielił, ona mieliła, ono mieliło. My mieliliśmy, wy mieliłyście, oni mielili, one mieliły. Swoją drogąą, mielenie to mi się z Mielewskim kojarzy. - skończył, a przy jego nazwisku w tej właśnie chwili pojawił się wpis "IDIOTA". Zagumny z kolei zapracował na inny, a brzmiał on "GENIUSZ".
- Paweł Zatorski odmieni mi przez przypadki dowolnie wybrany przez siebie rzeczownik, w liczbie pojedynczej. - stwierdził Bączek.
- Dobra! Wybieram rzeczownik "koń"! - ryknął Pawełek. - Mianownik - kto? co? koń. Dopełniacz - kogo? czego nie ma? konia. Celownik - komu? czemu się przyglądam? koniowi. Biernik - kogo? co widzę? konia. Narzędnik - z kim? z czym idę? z koniem. Miejscownik... eee... cholera, jak to leciało.
- A z czym Ci się kojarzy miejscownik? - spytał Drzewo, chcąc mu pomóc. Albo i nie.
- Z miejscem! - wrzasnął.
- A do czego służy miejsce? - zachichotał Wąski.
- Do siedzenia! Już wiem! Miejscownik - na kim? na czym siedzę? na koniu. Wołacz - o! koniu! - I kolejny wpis o treści "IDIOTA".
Miejscownik - na kim? na czym siedzę... Tak, taki właśnie genialny był Zator.
- To może ostatnie na dzisiaj. Andrzej Wrona odmieni mi przez przypadki rzeczownik "Bóg", w liczbie pojedynczej.
- Banał. - rzekł Ptak. - Mianownik - kto? co? Bóg. Dopełniacz - kogo? czego nie ma? Boga. Celownik - komu? czemu się przyglądam? Bogowi. Biernik - kogo? co widzę? Boga. Narzędnik - z kim? z czym idę? z Bogiem. Miejscownik - o kim? o czym mówię? o Bogu. Wołacz - o! Bogu!
Czwarty zawodnik otrzymał miano idioty...
- Boguu! - wrzasnął Konan.
- Co? - jęknął zdezorientowany Kraczący.
- Bogu, Bogu, ale wiesz, co ja Ci powiem? Bogu, ej, Ty, Bogu, wal do sznura. - rechotał Włodi, przypominając sobie znany skecz kabaretu Neo - Nówka.
- Lu... Lucek, to Ty?! - wrzasnął Mario. - Ej, Lucyfer, co tam tak głośno u Ciebie?
- A bo mi Polacy wpadli z imprezą. - westchnął przyjmujący.
- Oj. - jęknął Igła, udając że mu współczuje.
- Dzień, jak co dzień. - podsumował wyczyny swoich kolegów Łukasz Wiśniewski.
- Z kim ja się, kurwa, zadaję?... - westchnął, zniesmaczony zachowaniem swoich kolegów, Król Guma. Przyłożył otwartą dłoń do swojego czoła, po czym pokręcił energicznie głową, z niedowierzaniem. Oni naprawdę są tacy durni?
- Z reprezentacją Polski mężczyzn w piłce siatkowej i jednym Dzieckiem Słońca. - palnął Konan, po czym debilnie się wyszczerzył.
- No widzisz, a czuję, jakbym był, kurwa, otoczony samymi Dziećmi Słońca i Chomiczej Spierdoliny. - odrzekł Zagumny.
- Ej, a wiecie, że jeden mój chomik jest homo, a drugi jest bi? - wypalił Zator, twierdząc, że nawiązał tym do słów Gumy.
Tak, Zator miał w domu dwa chomiki.
- No super... Cieszę się niezmiernie. Gratuluję, zostałeś właśnie zmutowanym kalafiorem. - zironizował Hain.
- Dź.. dzięki. - uśmiechnął się chyba jeszcze szerzej od Konarskiego przed chwilą.
- Ej, a dlaczego zmutowanym? - nie zaczaił Ptok.
- Bo zdrowy kalafior ma wyższe IQ od niego. - wyjaśnił środkowy Indykpolu, a pół sali zezgonowało na podłodze po tych słowach.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Rzym, Włochy
Zbliżał się już wieczór, gdy Kamila rozmawiała z jednym z siatkarzy. Wyglądał on na wyjątkowo zasmuconego, wręcz przybitego... Nagle wpiła mu się w usta, po czym chwyciła stanowczo za rękę i zaciągnęła ze sobą do swojego pokoju.
Nie wiedziała, że widział to inny z siatkarzy. I że właśnie pękło mu serce...
Romać, widząc Falęcką w objęciach Dryi, natychmiast ruszył do swojego pokoju, by tam rozgnieść w dłoni zozole, a następnie wciągać je nosem...
- Kurwa, Romać, nie ćpaj tego!
I tylko temu, że ktoś to zauważył, zawdzięczał to, że nic mu się od tego nie stało... Po raz kolejny pomógł mu kapitan drużyny...
___________________________________________________________
Biedny Szymuś. Niedobra baba złamała mu serce. Cóż więc po takim załamaniu sercowym robi typowy siatkarz? Próbuje się zabić. I typowe jest to, że mu się to ostatecznie nie udaje. No bo szkoda byłoby takiego ciasteczka, więc ktoś tam postanowił go oszczędzić. I kazał mu żyć dalej, zsyłając mu pomoc w postaci któregoś z kolegów.
Takie to znajome skądś, nie, Kamila? :D Ty wiesz, o co chodzi.
Mentalista po raz kolejny postanowił sprawdzić wiedzę zawodników. I po raz kolejny Ci się skompromitowali... No ale co oni na to poradzą, że są debilami? Tacy się urodzili, tacy będą, tacy umrą. Trzeba się z tym pogodzić.
Podziwiajmy Pawła Zagumnego, który potrafił poprawnie wykonać powierzone mu zadanie.
Jak myślicie, czy Kamila się ogarnie i wybierze jednego faceta? A może jednak poskacze sobie po łóżkach, jak pszczółka po kwiatkach?
A co się dzieje z Anką?...
O tym, w kolejnych rozdziałach. ;)
P.S. Siostro, dziękuję po raz kolejny za dobór muzyki. :D
03:13, idę spać. Dobranoc.
Kolejny rozdział będzie, jak się napisze.
Polonista płakał rzewnymi łzami, gdy czytał próby odmian przez przypadki :D Pan Guma mnie nie zawiódł i wzorowo wywiązał się z odmiany tak trudnego czasownika (który odmieniłam ja xD). Panie Mentalisto, czy nie ma pan nic lepszego do roboty? Katowanie tych wszystkich ćwierćinteligentów może kiedyś skończyć się rozlewem krwi. Albo zarwaną nocą na oglądanie kabaretów (lub Miodowych Lat jak Mikuś xD).
OdpowiedzUsuńSzymusiu, jak Ci tak bardzo współczuję. Ale z całego serca jest mi przykro. Ja wiem, że maczałam palce w Twoim smutnym losie, ale teraz jest mi z tym źle i pokornie błagam o wybaczenie. Zwłaszcza, że chciałeś się zaćpać na śmierć zozolami :< Zozole to szatańskie twory i potrafią każdemu zrobić wodę z mózgu. Wywołać krwotok z nosa. Nie polecam xD
Tak, tak, na szczęście nad naszymi chłopakami zawsze czuwa anioł stróż i chroni ich przed takimi wybrykami. Aż za dobrze wiemy, o co chodzi xD
Kamila się ogarnie. Musi się ogarnąć :D Wróci do Szymona na kolanach i będzie go błagała o wybaczenie. A że może po drodze przewinie się przez jakieś łóżko. Może dwa... ;) Pozostaje tylko jedna kwestia - czy Szymuś zechce naszą nieokiełznaną fotografkę? W końcu złamała mu serce. Czy warto dla kogoś takiego ryzykować raz jeszcze?
Pani Aleśko, pani mnie się nie podobała. I chyba prawidłowo :D Nie będę za nią płakać. Tylko szkoda Dawidzia. To dobry chłopak :) No ale, ale! Jaka szybka zmiana warty! Aleśka do Luki a Kamila do Dawida xD W sumie to... bierz go, Kamila :D Z takim ciachem to nie grzech xDDDDD
A co się dzieje z Anką? Jak się człowiek tyle puka to i niechybnie zaciąży. Sama chciała odstawiać tabletki? Chodziło jej to po głowie? Tak. Czy odstawiła? Tego nie wiemy. Ale jeżeli tak, i na serio zaszła, no to sorry. Najpierw się myśli o konsekwencjach. Chociaż czuję, że prawdopodobny tatuś by się ucieszył :)
Swoją drogą ten spóźniający się o trzy dni okres brzmi bardzo znajomo :D
Czułam w kościach, że "Do I wanna know?" przypadnie Ci do gustu :D Piosenka jest boska <3
Hahahahah, ja czekam, aż mi poprawisz tę piosenkę z kabaretu. xdd Tam to dopiero były kwiatuszki.
UsuńBączuś nie ma nic lepszego do roboty, poza tym to jest dziwny człowiek i czasem ma ochotę sprawdzić wiedzę swoich podopiecznych. Chociaż i tak liczy na to, że inteligencji boiskowej mają oni w sobie trochę więcej, niż tej, jaką prezentują na co dzień.
Najpierw chciałaś, żeby Kamilka dała mu kosza, a teraz płaczesz nad losem Szymusia? Oj, siostro... Szymuś Ci wybaczy, bo to dobry chłopiec.
Nie wiem, co mogą wywołać zozole, ale jak się wciąga nosem chipsy, to się dostaje wielkiego ataku psikania. Wiem, bo parę lat temu to sprawdzałam. :]
A, nie wróć. Jak się komuś wsypie sproszkowane zozole do coli (hehe, pozdrawiamy, Gregor), to wiadomo, co się potem dzieje. Zabawa w rozbieranki i latanie po Spale z gołym pindolem. xDD
No zobaczymy, czy Kamila się ogarnie i wróci do Szymona. Może tak, może nie? A czy komuś jeszcze wskoczy do łóżka? Zobaczymy. ;>
Szymuś chyba ją za bardzo kocha, żeby jej nie zechcieć po raz drugi... No a że teraz będzie cierpieć, no cóż. Życie.
Hahahah, Aleśka miała być dobra i kochana, i polecieć za Dawidziem do Polski, ale coś mi się potentegesiło w główce i zapragnęłam z niej zrobić złą babę. Tak, Dawidzio to dobry chłopak, bierz go, Kamila. xDDD
Tak, Anka chciała odstawić tabletki. Tak, odstawiła je... O ile ona w ogóle je kiedykolwiek brała, no bo przecież mogła zmyślać Piterowi, nie? Przecież on jej nie chciał wtedy wziąć, zanim mu nie powiedziała. :D
Anka była świadoma konsekwencji, jakie wynikają z nie brania tabletek. Ale chyba i tak mimo wszystko liczyła, że nic się nie stanie.
A może wcale nic się nie stało?
Tak, piosenka jest boska, siostro. <3 Dziękuję, kocham Cię. <3
Kurczę, uwielbiam "Do I Wanna Know" Arctic Monkeys, w przeciwieństwie do moich współlokatorek, które wyraźnie zniesmaczone rzuciły tekstem "Cóżeś to włączyła?", kiedy pewnego dnia postanowiłam ich uraczyć tą piosenką :P
OdpowiedzUsuńOjjj, Szymuś, bidulku, femme fatale Kamila złamała ci serce :< Nie no, tak naprawdę to uważam, że Romać był nieco nierozważny i poleciał do Kamili (albo raczej na Kamilę ^^) jak ćma do ognia, więc teraz ma nauczkę. No ale żeby zozole z rozpaczy ćpać? Weeeź...
Latały bociany czy jednak nie latały - oto jest pytanie :P Trzy dni opóźnienia to jeszcze nie jest jakaś tragedia, więc równie dobrze może skończyć się tylko na strachu, chociaż zważywszy na "tryb życia" prowadzony przez Anię i Pita nie wykluczałabym do końca opcji ewentualnego rodzicielstwa naszej sztandarowej pary opowiadania ;)
Hmm... czyżby Fałęcka nieco wodziła naszą psycholog na pokuszenie? ;) Wszak jej słowa są dość sugestywne i mogą dawać do myślenia...
No i proszę, Dryjek jako drugi zasila grono mężczyzn ze złamanym sercem, a Aleśka ukazała swe prawdziwe oblicze. Najpierw owinęła go sobie wokół palca, później rzuciła, a teraz ma zamiar wyruszyć na łowy. Ciekawe czy faktycznie Vettori będzie jej kolejną ofiarą... ;)
Tak się zastanawiam, czemu mają służyć te wszystkie "sesje terapeutyczne" w wykonaniu Bączka :P I czy on w ogóle sam wie co chce nimi osiągnąć, czy tak sobie tylko leci na spontanie :P
Gumowe facepalmy są najlepsze!
A Zator? Cóż...
Pozdrawiam :*
PS. U mnie rozdział powinien pojawić się jutro (a przynajmniej mam taką nadzieję :P)
To czego te Twoje współlokatorki słuchają? Bogurodzicy w wersji techno? Jeezu, takiej muzyki nie doceniać. Skandal.
UsuńSzymuś się po prostu zakochał. Od pierwszego wejrzenia i na zabój. I nic na to nie poradzi. A i chyba odkochiwać się nie chce, bo wierzy, że laska się ogarnie.
Zawsze mógł poszukać jakiegoś samochodu, pod który mógłby się rzucić, zamiast ćpać zozole :P
Czy Anka się w jakiś sposób zmieni przez tę rozmowę z Kamilą? Nie wiem. :D A czy zaciążyła? Hmmm... No trzy dni to jest nic, więc pożyjemy, zobaczymy.
Chyba jeszcze za wcześnie na dziecko.
Ach, drobny szczegół, Kamila nie ma "Ł" w nazwisku. :)
Nie lubimy Aleśki, nie wiem, czy ona jeszcze się tu pojawi. :P Wredna baba, niech spada. :D
W przeciwieństwie do sesji terapeutycznych Bączka. On sprawdza inteligencję siatkarzy, bo uważa, że to pomaga w grze. To znaczy, że im ktoś jest mądrzejszy, tym bardziej myśli też na boisku.
Ja też pozdrawiam. :*
Kurcze, faktycznie, moja pomyłka, ale jej nazwisko kojarzy mi się z krakowskim Borkiem Fałęckim i pewnie dlatego mi się tak wkręciło :)
UsuńCzego słuchają? W sumie to wszystkiego, co wpadnie w ucho (widocznie Arctic Monkeys nie wpadło :P), a co do Bogurodzicy, to był taki jeden incydent tuż przed sesją, kiedy osiągnąwszy apogeum stresu śpiewały pieśni religijne :P
Haha, spoko, nie ma problemu. :)
UsuńJak Arctic Monkeys może nie wpaść w ucho? To oburzające.
Łojezu, pieśni religijne śpiewały? x.X Chyba bym ich nie polubiła xdd
Co ten przedegzaminacyjny stres robi z człowiekiem :D Wierz mi, zyskują przy bliższym poznaniu :)
UsuńPrzy okazji, zapraszam na nowy rozdział :)
Wiem coś o tym, teraz, w czasie tej sesji, przed egzaminami słuchałam jakichś wakacyjnych hitów sprzed może 8 lat. Taki totalny szajs to był. xDD
UsuńJuż wbijam. :)
Śiwtny, proszę Pani, świnty.
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, nie wiem, zagadki nie na moją głowę, a jak już się do nich zabiorę, to nie mogę spać przez pół nocy i gram w pou rozmyślając co z tego wyniknie. No ale tak po za tym. Czy Anka będzie w ciąży, no to zależy już tylko od Ciebie, czy chcesz, czy nie, Twój wybór :D
Aleśa wredna i bez serca, fora ze dwora, oraz paszoł won! xD Sorry, ale ostatnio mam z tych powiedzeń taką bekę, nie nie wiem. Lepiej nie pytaj xdxd
Łuhu, Jakub Bączek i jego zwariowane i totalnie bez sensu pytania oraz lekcje! :D
Zati ma chomika? (Wiem, trochę z innej beczki) Zati, daj jednego, zawsze chciałam mieć chomika, a nie mam. Smutna twarz.
Nie ma to jak być zmutowanym kalafiorem. Jak najbardziej to pasuje do naszego Zatorskiego :)
Pozdrawiam ;**
Masz rację, to mój wybor. :D A co wybiorę? Zobaczymy. :)
UsuńW nocy to się śpi. Tylko należy pamiętać, że trzecia w nocy to nie noc. xDD
Zator, pożyczysz jej chomika?
Zator śpi, nie odpowie Ci teraz. :D
Ja też pozdrawiam. :*