- Kurwa, Piotrek! Mówię coś do Ciebie, więc może byś tak zaczął mnie w końcu słuchać? - darła się Kamila. Środkowy z Rzeszowa najwyraźniej nie ogarniał tego, co mówiła do niego pani fotograf. Z resztą, on teraz niczego nie ogarniał, bo przecież totalnie zawalił mu się świat. Odkąd Anka spakowała się i opuściła hotel, w którym przebywała nasza kadra, nikt nie potrafił zamienić z nim kilku zdań. Każdego zbywał pojedynczymi słówkami, a w międzyczasie zamykał się w swoim pokoju i rozpaczał nad swoją głupotą. Dlaczego on to zrobił? Dlaczego on ją zdradził? Przecież było mu z nią dobrze. Fakt, ich związek ograniczał się głównie do jego fizycznego aspektu, ale Chmura nigdy mu nie mówiła, czego ona od niego potrzebuje. Toteż skoro takich rzeczy nie wiedział, wolał sam nie wyskakiwać z żadnymi propozycjami. Mógłby przecież wymyślić coś, co by jej się nie spodobało, a to byłoby czymś znacznie gorszym, aniżeli nicnierobienie. Nie chciał jej w żaden sposób skrzywdzić. Taak, przecież dopiero co właśnie coś takiego zrobił... Prawdą było to, że ich związek raczej nie miał przyszłości. Przecież on nawet nie wiedział, co ona lubi. Jego wiedza o niej, to było tyle, co nic. Ani nie znał jej ulubionego koloru, ani nie orientował się w jej guście muzycznym. Nie wiedział, czy i jakie książki lubi czytać, i jakie filmy ogląda. W ogóle nie znał jej zainteresowań, nie miał pojęcia, co ona lubi jeść, i czy woli romantyczny, wieczorny wypad do wykwintnej restauracji, czy też opychanie się hamburgerami w McDonald'sie... Jedno tylko znał doskonale. Każdy centymetr jej ciała. Nie było ono dla niego żadną tajemnicą. Szkoda jednak, że tylko ono. Być może gdyby traktował ją inaczej, do ich rozstania by nie doszło? Być może ona chciała z nim zerwać, tylko potrzebowała jakiegoś pretekstu do tego?... I on pomógł jej ten pretekst znaleźć...
- A, tak. Słucham. - bąknął. Na jego twarzy malowała się jedna, wielka rozpacz. Oj, będą mieli z nim problemy wszyscy wokół, jeśli on tak ostentacyjnie będzie ukazywał wszystkim swoje cierpienie. Oby szybko mu przeszło, bo nikt nie zniesie cierpiącego Pita. Bo cierpiący Pit to Pit nie do życia. A reprezentacja to bardzo delikatny twór, i problemy sercowe jednego z siatkarzy mogą zupełnie zjebać atmosferę w niej panującą. A ta atmosfera aktualnie była dobra. W zespole nie było przecież już Bartmana, któremu nigdy nic nie pasowało. Wprawdzie ostało się paru bardziej "humorzastych" chłopaków, ale dopóki zbytnio nie "podskakiwali", to nie było żadnego problemu.
- No właśnie nie słuchasz! - wrzasnęła na niego. Miała już dosyć jego rozczulania się nad samym sobą. Do cholery, to jest przecież dorosły, dwudziestosześcioletni facet, a biadoli jak małe, pokrzywdzone dziecko. Kamila nie rozumiała, jak można tak rozpaczać po rozstaniu z drugą połówką. Prawdopodobnie dlatego, że sama przecież nie była nigdy z nikim związana, więc skąd mogła wiedzieć, jakie to uczucie? A już z pewnością nie wiedziała, jak to jest przeżywać rozstanie po raz jedenasty... Tego to chyba nie wiedział nikt poza Nowakowskim. Nikt nie miał takiego niefarta w miłości, jak sympatyczny środkowy. Zaskakujące, prawda? Przecież mogłoby się wydawać, że z jego urodą, już dawno powinien trwać od wielu lat w szczęśliwym związku, a tak jednak nie było. Wprawdzie nie mógł narzekać na brak zainteresowania, ale zawsze trafiał na nieodpowiednią dziewczynę. Aż w końcu w jego życiu pojawiła się Anka. Tak, można powiedzieć, że to było naprawdę to, czego Cichy szukał. Ale co z tego, jak sam to zjebał? Nie miał pojęcia, czy ona mu kiedykolwiek wybaczy tę zdradę. Ba, nie wiedział nawet, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mu dane ją zobaczyć...
- Słucham. - powtórzył cichutko, po czym powrócił do swojego bardzo ciekawego zajęcia, jakim niewątpliwie było podziwianie podłogi w pokoju. Siedział tak na łóżku ze spuszczoną głową i wpatrywał się w złączenia paneli podłogowych. Zapewne rozmyślał nad tym, dlaczego są tak krzywo ułożone.
- Tak? To skoro słuchasz, to powtórz, co do Ciebie mówiłam. - fuknęła. Była pewna, że nie będzie w stanie tego powtórzyć. Przecież zupełnie jej nie słuchał, to skąd miał wiedzieć, co ona mówiła?
Cisza. Tak, tego właśnie Falęcka się spodziewała...
- To może jednak wysłuchasz, co mam Ci do powiedzenia, co, Piotrek? ... Piotrek? ... KURWA, PITER! - ryknęła na niego, bo on znowu jej nie słuchał.
- Tak? Co mówiłaś? Dlaczego na mnie krzyczysz? - pisnął, po czym podniósł głowę, bo najwyraźniej dokładnie zanalizował już każdy szczegół podłogi. Pokręcił głową i zaczął wgapiać się w sufit, który był chyba jeszcze bardziej interesujący.
- ZNOWU MNIE NIE SŁUCHASZ! PRÓBUJĘ JUŻ PÓŁ GODZINY Z TOBĄ POROZMAWIAĆ, A TY NIC! - śmiało można rzec, że Kamilka wkurwiła się nie na żarty na blondyna.
- Przepraszam. - bąknął. - Już Cię słucham. Proszę, powiedz, co miałaś do powiedzenia.
- Próbuję Ci wytłumaczyć, że wszystkie elementy Twoich stylówek do tej nieszczęsnej sesji zdjęciowej są już na miejscu. I chciałabym iść z Tobą robić te zdjęcia. Teraz. ... Słuchasz Ty mnie w ogóle? - prychnęła zirytowana jego zachowaniem, bo widziała, że Resoviak bardziej skupiał się na tym, jak zamontowana jest lampa na suficie, a nie na tym, co ona do niego mówiła.
- Co? - odpowiedział, dając jej potwierdzenie tego, że znowu ją olewał.
Wkurwiona Kamila postanowiła dłużej nie cackać się z tym przerośniętym dzieckiem, i w sposób zdecydowany dała do zrozumienia zawodnikowi, że ma dosyć jego użalania się nad sobą. Mówiąc wprost, strzeliła mu z liścia.
- Ała. Dlaczego to zrobiłaś? To bolało. - jęknął, i złapał się za policzek, w który oberwał przed chwilą. Może i Kamila była drobną kobietą, ale pierdolnąć potrafiła, i to mocno. Nowakowski właśnie się o tym przekonał.
- BO TY MNIE NIE SŁUCHASZ! - wrzasnęła po raz kolejny.
- Już słucham. - rzekł po czym... spojrzał ponownie na sufit. A Kamilcia... ponownie dała mu z liścia.
- DOBRA, KURWA, CZEGO TY ODE MNIE CHCESZ, KOBIETO?! - teraz to i on się wkurwił. Ale chociaż nareszcie ogarnął kuwetę. Ten drugi liść zdecydowanie go otrzeźwił.
- Powtarzam po raz ostatni, bo nie zamierzam więcej zdzierać gardła. - syknęła, po czym zaczęła dokładnie artykułować każde wypowiadane przez siebie słowo. - Wszystkie. elementy. Twoich. stylówek. do. tych. sesji. są. na. miejscu. Czy. możemy. teraz. iść. robić. te. zdjęcia?
- Możemy. - odpowiedział najbardziej lakonicznie, jak tylko się dało.
- I takiej odpowiedzi od Ciebie oczekiwałam! I naprawdę musiałam przez pół godziny próbować Ci to wytłumaczyć?!
- Oj, już cicho bądź. Mam teraz trudny okres w życiu. - myślał, że uciszy ją takim tekstem. Nic bardziej mylnego.
- Ty zawsze masz trudny okres w życiu. - warknęła na niego. - Zbieraj te swoje seksowne poślady z łóżka i idziemy, bo nie mam za dużo czasu. Nie będę czekać w nieskończoność na to, aż zechce Ci się zrobić tę durną sesję.
- Naprawdę uważasz, że moje pośladki są seksowne? - uśmiechnął się głupkowato.
- Kurwa, Piter! Naprawdę tylko to wysłyszałeś z mojej wiadomości?! - po raz kolejny wydarła się na siatkarza. Dzisiaj naprawdę doprowadzał ją do szewskiej pasji i tylko temu, że nie należała do zbytnio agresywnych osób, Iceman zawdzięczał to, że nie wyłapał od niej trzeciego liścia.
- Nie. Nie tylko to. - prychnął. - Próbowałem jakoś załagodzić sytuację, ocieplić atmosferę. - fuknął i udawał, że się focha. Zamiast wstać z łóżka, wygodnie się na nim umościł.
- Ja naprawdę nie zamierzam się z Tobą cackać. - parsknęła na niego. - Ale skoro tak stawiasz sprawę... Dobrze, masz rację, zdjęcia możemy zrobić potem. - mruknęła i zaczęła się na nim układać.
- Eeeej, panienko, nie przeginasz trochę? - zironizował.
- Ani trochę. - odpowiedziała, po czym zaczęła się przymilać do jego szyi.
- Idziemy robić tą sesję. Tylko ze mnie złaź. - chyba wyjątkowo nie podobało mu się zachowanie rudowłosej.
- Tę sesję, analfabeto. - rzekła.
- Jaki znowu analfabeto?! Miałem pięć z polskiego, i zdałem maturę na ponad 80 procent! - teraz to chyba na serio się obraził. - To Siurak jest analfabetą, bo jechał na samych dwójach.
- Wiem, że cholernie Ci się nie chce robić tych zdjęć, ale... jak ładnie mi zapozujesz przed obiektywem, to spotka Cię bardzo przyjemna nagroda. - uśmiechnęła się cwaniacko.
- Nagroda? Brzmi ciekawie. A co to za nagroda? - spytał.
- Namiętna noc z gorącą kobietą, która rozpali Cię do czerwoności. - powiedziała niezwykle uwodzicielskim tonem, po czym zamrugała znacząco rzęsami.
- Kurde. Kusząca propozycja. Nawet bardzo. - stwierdził, po czym... uraczył Kamilę buziakiem prosto w usta. - No ale Anka... - nie był pewny, czy powinien zgadzać się na to, co mu proponowała Falęcka.
- Anki tu nie ma. A Ty przecież jesteś teraz singlem, więc co Cię ona obchodzi? Teraz nic, ani nikt Cię nie ogranicza, i możesz robić to, na co tylko masz ochotę. - wyjaśniła.
- W sumie racja. - uśmiechnął się, chyba po raz pierwszy dzisiejszego dnia. - To chyba jedyny plus tego rozstania. - westchnął.
- Dobra, nie wzdychaj mi tu, tylko zbieraj te swoje cztery litery i widzimy się za pięć minut przed hotelem. - powiedziała, po czym wyszła z pokoju.
I faktycznie, spotkali się przed hotelem po owych pięciu minutach. Kamila przebrana była w jakieś wygodniejsze ciuchy, no i oczywiście miała ze sobą swój sprzęt i wszystkie potrzebne rekwizyty. Piter jedynie się przebrał i trochę poprawił fryzurę. Żadne to zaskoczenie, przecież on co chwilę ją poprawiał. Czy to grał na boisku, czy siedział na ławce, czy trener brał czas lub była przerwa techniczna - co chwilę grzebał sobie w swojej czuprynie. Taki to z niego był pan porządny. Nie wyobrażał sobie, by ktoś kiedykolwiek mógł go zobaczyć w jakimś nieładzie na głowie. No, oprócz jego nocnych towarzyszek, oczywiście. One mogły go czochrać w najlepsze...
- To od czego zaczynamy? - zapytał.
- Od tych zdjęć, które możemy wykonać tutaj, w mieście. To może to drugie, bo widzę, że ubrałeś się właśnie tak, jak ustaliliśmy co do tej fotki. W sumie, to nawet i lepiej, bo te Twoje ciuchy są lepsze od tych, które mi tu przysłano akurat do tego zdjęcia. No sam, z resztą, zobacz. - wskazała na leżące obok niej ubrania. Piotrek w swoim szarym T - shircie z jakimś rysunkiem i podpisem, prezentował się znakomicie.
- No, faktycznie, kiepskie ciuchy Ci przysłano. - przytaknął. - To ja mam już robić jakąś fajną pozę, tak? - wolał się upewnić.
Kamila skinęła głową na znak potwierdzenia jego domysłów. Pierwsze zdjęcie zrobione. Po chwili powstała i cała sesja o tej tematyce.
- Co teraz? - spytał.
- Teraz... to może ten gangsta? - uśmiechnęła się. Zachichotała cicho, bo nie potrafiła sobie wyobrazić Nowakowskiego w takiej wersji.
- Może być. - odwzajemnił uśmiech, po czym zdjął swoją koszulkę, eksponując to, co miał pod nią. Dziewczyna wyglądała na nieco zdezorientowaną, no ale czemu tu się dziwić? Mało kto potrafiłby się opanować, gdyby miał przed oczami taką klatę.
- To tutaj masz wszystkie potrzebne rzeczy. Jest supermodna, czarna, skórzana kurtka, jest czarny kapelusz, ciemne okulary przeciwsłoneczne... Tutaj masz spluwę, tylko ostrożnie z nią, bo nie chcę, żebyś się zabił w trakcie tej sesji. I chyba jednak wolałabym, żebyś ten jeden, jedyny raz w życiu, zapalił tego ćmika. - nakreśliła mu to, jak sobie wyobraża sesję. - Potem możesz zdjąć te okulary, albo coś, i zrobić jakąś fajną minę.
- No ale ja nie palę. - westchnął. Nie podobał mu się ten pomysł z zapaleniem papierosa, oj nie.
- Raz w życiu nie możesz tego zrobić? Tylko do sesji... - pokręciła głową.
- Ale ja nie umiem palić, bo nie miałem nigdy z tym do czynienia. Pewnie nawet nie będę umiał się zaciągnąć... - szepnął.
- Zobaczymy. Spróbuj chociaż. Jak się nie uda, to trudno. - poklepała go po ramieniu, dodając mu otuchy. - Gotowy?
- No przecież muszę się przebrać. - odpowiedział, po czym przyodział ową supermodną kurtkę. Tak jak Kamila mu mówiła, nie zapinał jej. Miał przecież pokazać to, z czego mógł być naprawdę dumny. Jego rzeźba była przecież lepsza, aniżeli te autorstwa Michała Anioła. A przynajmniej tak uważali kadrowi dowcipnisie... Założył na oczy okulary, a bujną czuprynę schował pod kapeluszem. Delikatnie chwycił pistolet. W drugiej ręce już dzierżył ćmika. - Nie mam trzeciej ręki, żeby w niej trzymać zapalniczkę. - zauważył.
- Czekaj, zapalę Ci go. - odpowiedziała, po czym to właśnie uczyniła. Ustawiła aparat, po czym zaczęła strzelać zdjęcia.
Udało się. Piotrek zapalił, po czym wydmuchnął dym przez usta. Podekscytowana Falęcka aż zaczęła bić mu brawo. To w końcu nie było dla niego łatwe, bo przecież jest osobą niepalącą. No ale udało mu się, jednak.
Po strzeleniu kilku zdjęć, Cichy zdjął okulary i strzelił parę zadziornych min. Następnie ponownie je założył, ale z kolei zdjął kapelusz.
- No to została nam jedna sesja. - uśmiechnęła się. - Jak to dobrze, że udało mi się jeszcze wtedy raz do was wpaść rano i strzelić wam tamtą drugą fotę... Nie wiem, z kim byś teraz pozował do tego zdjęcia. - stwierdziła.
- No chyba musiałbym z Tobą, nie? - wypalił.
- No chyba tak. - zamyśliła się. - W sumie, niegłupi pomysł. No ale te zdjęcia już masz, więc sorry, misiek, spóźniłeś się. - zachichotała. - No to chodź, idziemy gdzieś, gdzie można by strzelić tę ostatnią sesyjkę.
Dotarli do niewielkiego zagajnika na przedmieściach Rzymu. Pit szybko się przebrał w bezrękawnik w barwach moro, oraz spodnie z tym samym motywem. Podobnie jak w przypadku poprzedniej sesji, także i tutaj wskazane było pokazanie klaty.
- A teraz Cię trochę ucharakteryzuję. - uśmiechnęła się Kamila. Otworzyła malutki słoiczek z jakąś mazią, po czym wysmarowała nią siatkarza na twarzy i torsie. - Prawdziwe barwy wojenne. A że za mundurem panny sznurem, to powiem Ci, że bym Cię rwała, jak dzika kuna w agreście. - rzekła, po czym strzeliła mu parę fotek. Następnie śmiało można stwierdzić że nie wytrzymała już i przyssała się do niego jak pijawka. - Chodź, chodź. - zaczęła go ciągnąć w stronę krzaków. Co ta Kamila znowu wymyśliła?... Nietrudno było się domyśleć. Niemalże w okamgnieniu zdjęła z siebie wszystkie ubrania, po czym rozebrała do naga także i jego. Seks na łonie natury? Tego jeszcze nie grano... Zaszyli się więc głębiej w krzakach i pogrążyli w namiętności.
Wszystkim okolicznym istotom żywym wypada współczuć tego, czego musiały wysłuchiwać przez dobre pół godziny... Ta dwójka nie należała bowiem do zbyt cichych kochanków.
Kiedy stwierdzili, że w krzakach jest im jednak niekoniecznie wygodnie, wzięli wszystkie rzeczy, które były potrzebne do zdjęć i cały sprzęt fotograficzny. Wcześniej oczywiście się ubrali, chociaż i tak zamierzali zrzucić z siebie ciuszki, gdy tylko dotrą do hotelu... Przemykali szybko między kolejnymi uliczkami Wiecznego Miasta, aż w końcu dotarli do celu. Wtedy szybko czmychnęli do pokoju środkowego...
Niemalże zerwała z niego jego koszulkę i rzuciła się do pieszczenia jego torsu. Całowała go, lizała, przygryzała... Pozbyła się pozostałych elementów jego garderoby, i nieustannie dotykała różnych fragmentów jego ciała. On nie pozostał jej dłużny. Szybko zdjął z niej całość jej ubrania, i rzucili się na łóżko. Po chwili powrócili do świntuszenia. I trzeba przyznać, że Kamila nie kłamała, gdy mówiła o nagrodzie, jaką Pit miał otrzymać za dobre pozowanie na sesji. Rzeczywiście, rozpaliła go do czerwoności... Tak, to była bardzo gorąca noc.
- Piotruś? - zapytała, gdy było już po wszystkim i tulili się do siebie przed snem.
- Tak? - mruknął i cmoknął ją w usta.
- Mam nadzieję, że nie dobiję Cię bardziej tym, co teraz Ci powiem. - zaczęła dość niepewnie.
- Mów, śmiało. - uśmiechnął się i objął ją mocniej. Wygląda na to, że gdy tylko Piotruś zaliczy, nic nie jest w stanie go zasmucić, ani wyprowadzić z równowagi...
- Ona chciała z Tobą zerwać. Tak, naprawdę. Mówiła mi to. - spojrzała mu prosto w oczy. - Tylko potrzebowała do tego jakiegoś pretekstu. I ten się znalazł.
- Jak to chciała ze mną zerwać?... - zapytał, a oczy niemalże wypadły mu z oczodołów, taki był zdumiony tym, co właśnie usłyszał.
- No tak, Pit. Twierdziła, że nie pasujecie do siebie, że zasługujesz na kogoś lepszego, niż ona. Próbowałam ją przekonać, że przecież jesteście idealną parą i w ogóle, że przed wami jest wielka przyszłość... Ale ona mnie nie słuchała. - westchnęła.
Kamila była tak doskonałą kłamczuchą, że nieprawdy w tym, co mówiła, nie wykryłby prawdopodobnie nawet wykrywacz kłamstw. Toteż nic dziwnego, że Nowakowski łyknął te kłamstewka bez żadnego zastanowienia. Nawet do głowy mu nie przyszło, że to nie było prawdą... Uwierzył, że Anka chciała z nim zerwać. I zrozumiał, że nie ma co po niej rozpaczać... Trudno, okazała się być taką, jak wszystkie inne. Całości dopełniłoby tylko to, gdyby nazwała go frajerem, z którym była dla kasy... Tak przynajmniej on myślał. A że nie było to prawdą, no cóż... Przez to, co usłyszał, on już przestał cierpieć. Rozpacz została zastąpiona przez złość. Skoro chciała z nim zerwać, to dlaczego mu o tym nie powiedziała? Dlaczego nie dawała mu żadnych znaków, że coś między nimi jest nie tak?... Nie, płakać już po niej, zdecydowanie, nie będzie. I na pewno nie będzie na siłę szukać nowej miłości. Przyjdzie, to będzie, nie, to nie. Zero pośpiechu...
A Anka w tym czasie dolatywała właśnie do kraju. Nie zamierzała jednak udawać się do Spały, gdzie przebywała reszta kadrowiczów, a do siebie do domu, do Leszna. Miała dosyć wszelakich siatkarzy, musiała od nich chociaż przez moment odpocząć. Chociaż i tak najprawdopodobniej zrezygnuje z pełnionej w reprezentacji funkcji...
Rano kadrowicze i sztab szkoleniowy spakowali się i wyruszyli w podróż powrotną do Polski.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
20.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała
Niestety, nie było im dane zaznać spokoju. Gdy tylko zmęczeni wojażami zawodnicy przekroczyli progi swojego ulubionego ośrodku w Spale, niemalże natychmiast natknęli się na Jakuba Bączka. A ten, jak to miał w zwyczaju, zwołał całą kadrę na kolejne zajęcia z kreatywności. Tym razem jednak, przeczuwając, że siatkarze będą zmęczeni podróżą, postanowił, że zajęcia przyjmą formę bardzo śmiesznej zabawy. Mentalista wyciągnął z kieszeni bloczek kartek samoprzylepnych, po czym na każdej z nich napisał jakąś nazwę. Były to nazwy jakichś firm, lub przedsiębiorstw. Następnie podchodził do każdego z siedzących w kółko, po turecku, siatkarzy i naklejał im na czole po jednej kartce. Ach, więc dzisiaj w planach była zgadywanka. Czyli można się spodziewać jakichś śmiesznych akcji. Brawo, panie Jakubie. Wesołe głupoty to świetna metoda na rozbudzenie kadrowiczów, którym zamykały się oczy, tak bardzo im się spać chciało.
- ZACZYNAMY! - krzyknął Bączek, budząc do życia wszystkich znajdujących się na hali.
- Nie krzycz, spać mi się chce. - wymamrotał Grześ Łomacz, po czym wtulił się w siedzącego obok Mikusia i ponownie przymknął oczy.
- Ale teraz nie ma spania! - zaklaskał w dłonie, a rozgrywający musiał jakoś przetrawić to, że teraz się jednak nie wyśpi. - Kto odgadnie, jaką jest firmą, będzie mógł iść się wyspać. - zaśmiał się, a zawodnicy od razu zapragnęli, żeby oni mogli zgadywać swoje przedsiębiorstwo w pierwszej kolejności. - To kto chce zaczynać?
- JAAAAA! - wrzasnął Gregor, prawie zdzierając sobie przy tym gardło.
- Dobrze, możesz zaczynać. - uśmiechnął się trener mentalny.
- Czy jestem polskim przedsiębiorstwem? - zaczął od najprostszego pytania.
- Nie. - zaśmiał się Siurak, widząc to, co Grzesiu miał napisane na kartce, która była przyklejona do jego czoła.
- Co się śmiejesz? - fuknął. - Czy jestem jakimś durnym przedsiębiorstwem, skoro wszyscy pizgacie ze śmiechu i tarzacie się po parkiecie? Czy jestem śmieszny? Z nazwy? - dopytywał.
- Z nazwy to nie. - chichotał Lafałek.
- Ale faktycznie, śmiesznie się kojarzysz. - dodał Konan.
- Czy ja coś produkuję? - spytał.
- No. - przytaknęli wszyscy.
- Jakieś żarcie? - kolejne pytanie.
- Nie. - śmiał się Karol.
- To może kosmetyki dla bab, skoro tak wam wesoło? Bo wiecie, że tego to nigdy nie zgadnę. - jęknął.
- Nie. - odpowiedział Wlazły.
- Kurwa, a to jest coś dla ludzi? Może ja produkuję coś dla zwierząt? - pytał.
- Produkujesz coś dla ludzi. Nawet sam mógłbyś z tego korzystać. - Kosok rżał jak głupi.
- Szampony do włosów? - bąknął.
- Mario, czy on Cię produkuje? - wtrącił Winiar.
- Nie produkujesz go. - odpowiedział Wrona.
- No trudno byłoby produkować ludzi... - palnął Zator. - To by chyba trzeba było ich klonować! - wszyscy złapali się za głowy i pokręcili z niedowierzaniem.
- A o czymś takim jak seks słyszałeś? - westchnął zażenowany wiedzą Pawełka, jego imiennik, Zagumny.
- No słyszałem. Nawet wiem co to! - wyszczerzył się jak głupi do sera.
- A skąd wiesz? - drwił z niego Wiśniewski.
- A w encyklopedii kiedyś wyczytałem! - wrzasnął, a wszyscy ponownie zaczęli pokładać się na ziemi ze śmiechu.
- Zapodajże zatem waćpanie definicję tegoż słowa. - ozwał się Możdżon, podczas gdy reszta siatkarzy nadal wesoło pokwikiwała na podłodze.
Pawełek chwycił leżącą obok niego komórkę, włączył Internet, Wikipedię i zaczął czytać...
- Seks (łac. sexus, płeć) – zachowanie płciowe człowieka, seksualność, a potocznie: stosunek płciowy...
Zabłysnąłeś, Pawełku...
- Ekhem, może wrócimy do zabawy? - przerwał im Bączuś.
- Czy produkuję ludzi? - palnął Gregor, bo już zabrakło mu chyba pomysłów na pytania.
- Nie, ale zapobiegasz ich produkcji. - Pit tak wył ze śmiechu, że o mało co i by się posikał.
- Czy produkuję kondomy?! - oświeciło go.
- Brawo, Sherlocku! - poklepał go po plecach Mika.
- Czy ja jestem Durex'em?! - ryknął bardzo zadowolony z siebie, że w końcu na to wpadł.
- Brawo, Grzegorzu, możesz iść spać. - klasnął w ręce Bączek i zerwał kartkę z jego czoła.
Gregor natychmiast opuścił kolegów i popędził w stronę swojego łóżka. A na hali zabawa toczyła się dalej...
- Ej, a może wieczorem coś wypijemy? - zaproponował Bociuś.
"Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
Niech sąsiedzi walą, walą, walą,walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat."
Prośba Bociusia pozostała bez odzewu, ale sympatyczny atakujący z pewnością ją ponowi, tego można było być pewnym.
Wróćmy tymczasem do zabawy...
- Nie wiem, no. Poproszę podpowiedź. - westchnął Dżony.
- A jak idziesz do kibla, to co mówisz? - palnął Hain.
- No że idę się zesrać. - podrapał się po głowie środkowy Transferu Bydgoszcz.
- Nooo. Prawie. - chichotał Dryja.
- A co robisz, jak Ci światło zgaśnie w pokoju? - podpowiadał Fabian.
- Wymieniam żarówkę. - przewrócił oczami. To była przecież oczywista oczywistość.
- Teraz powiąż ze sobą fakty. - rzekł Woicki, nie mogąc zrozumieć, że Janek jeszcze nie odgadnął, jakim przedsiębiorstwem był.
- Aaaa, OSRAM! - wrzasnął.
- Brawo. - odezwał się Bączek. Środkowy mógł iść spać.
- Eeej, to jak będzie z tym piciem? - przypomniał się Bociek.
"Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
Niech sąsiedzi walą, walą, walą,walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat."
Po raz kolejny, mówił jak do ściany...
- No co się tak śmiejecie?! - wrzasnął Ferens. - Czy ja jestem czymś śmiesznym?
- Nawet czymś bardzo śmiesznym. - odpowiedział mu Zupa, nie mogąc powstrzymać się od kolejnego wybuchu śmiechu.
- Ja też produkuję kondomy, tak? - prychnął.
- Nie, kondomy już były. - śmiał się Bołądź.
- Wymyśl coś mniej oklepanego. - dodał Ziomek.
- Czy ja też zapobiegam produkcji ludzi? - palnął.
- Nie, ale w pewny sposób ich unicestwiasz. - tym razem swoją "wiedzą" zabłysnął Mały Maciek.
- A co to znaczy unicestwiać? - zastanawiał się Zator.
- Pozbywać się. - wyjaśnił mu Mały. - No, Feru, co robisz, jak chcesz się czegoś pozbyć?
- Wywalam do śmieci. - odpowiedział.
- Ludzi też byś wywiózł na śmietnik? - złapał się za głowę Szymon.
- Nooo niee! Ludzi to się wywozi na cmentarz! - krzyknął.
- A kto się tym zajmuje? - spytał Igła.
- Zakład pogrzebowy! - ryknął.
- No, super. To teraz jeszcze zgadnij, jak on się nazywa. - rżał sobie wesoło Piter.
- Eeee... nie wiem. - westchnął.
- A Da Vinci jak miał? - podpowiadał Dawidzio.
- Leonardo. - odrzekł. - A co to ma do rzeczy?
- Nic, wiesz? Tak się Ciebie pytamy, po prostu. - zironizował Kubiak, ale młody przyjmujący nie ogarnął tej ironii.
- Zakład pogrzebowy Da Vinci, tak? - zapytał.
- Nie. - chichotał Kosoczek.
- Ta, kurwa, od razu zakład pogrzebowy Di Caprio może, co? - prychnął Romać.
- Leonardo? Tak się nazywa? - bąknął, czując, że się ośmiesza.
- No tak. - uśmiechnął się mentalista.
Feru poszedł spać.
- Pytam po raz ostatni. Czy możemy potem się napić? - przerwał Bociek.
- Możemy. - odpowiedział mu Mały, za co natychmiast został spiorunowany wzrokiem przez Cichego. No tak, to kapitan drużyny podejmuje takie decyzje...
- Możemy. - potwierdził.
- SUPER! - ryknął Bociuś. - To teraz ja mogę zgadywać! - stwierdził.
- Proszę bardzo. - uśmiechnął się Bączuś.
- Czy jestem jakimś sklepem? - spytał.
- Nie. - odpowiedział Wujek.
- W takim razie coś produkuję?
- Tak. - lakonicznej odpowiedzi udzielił Hainek.
- Żarcie? - dopytywał.
- Nie. Co wy tak wszyscy macie z tym żarciem? - zastanawiał się Ptok.
- A bo głodny jestem. - odpowiedział. - Too moożee... produkuję sztangi? - palnął, a Małego tak posadziło ze śmiechu na ziemi, że prawie i zaliczyłby szpagat. Mógł nie wstawać...
- Nie. - zarechotał Wlazły.
- Czyli znowu produkuję coś śmiesznego. - westchnął.
- Nie, raczej nie. - odpowiedział Kurek.
- Raczej? - drążył temat.
- No. - potwierdził Muratore.
- Mnie to tam śmieszy. - kwikał Żurek.
- E, śmieszne to są plandeki, a nie to. - wtrącił Wiśniewski, i chciał jeszcze coś dopowiedzieć, ale nie zdążył, bo...
- AHAHAHAHAHAH, PLANDEKI. - najwyraźniej Piotra Haina bardzo plandeki śmieszyły.
- Ale też jest na p. - podpowiedział Konarski. Rzeczywiście, świetna podpowiedź.
- Jakieś pojazdy? - spytał.
- No, w pewnym sensie. - uśmiechnął się Fabian.
- Bardziej coś, w czym można spać, ale koła to to ma... - dodał Romać.
- Przyczepy. - odpowiedział.
- Tak. A teraz zgaduj nazwę firmy. - chichotał Krzysiu.
- Eeee... Co powiesz, jak coś jest do dupy? - zapytał Ruciak.
- Że jest gniotem. - odrzekł.
- No! - uśmiechnął się przyjmujący słynący ze swoich rękawków.
- A że to jest polskie przedsiębiorstwo... - przerwał mu Kosok.
- Polski Gniot! - palnął Bociuś.
- Ahahahah, nie. - rżał Karolek.
- Gniot Polski? - bąknął.
- Prawie. - uśmiechnął się Żygadło. - Ciepło, ciepło.
- Gniot Polska? - pytał.
- Nie. - pokręcił głową Buszek.
- Gniotpol? - westchnął zrezygnowany.
- BRAWO! Możesz iść spać. - rzekł Bączek, a Bociek od razu popędził w stronę swojego pokoju.
Równie duże problemy pojawiły się przy odgadywaniu biura podróży Malaria, z którym to musiał zmierzyć się Kłos, oraz delikatesów U Cyca, które z kolei przypadły Bołądziowi. Nie mniej śmiesznie było, gdy w końcu po wielkich męczarniach, Piter wypowiedział "wyroby wędliniarskie Kloc", a Igła "wytwórnia wyrobów gastronomicznych Kupska". Także Cipa SPA, czyli przedsiębiorstwo Zagumnego nie tak łatwo zostało przez niego rozszyfrowane.
A zawodnicy postanowili zrobić sobie jaja z mentalisty, więc zaproponowali, żeby on też zgadywał jedną firmę.
Tylko jak on miał zgadnąć koreańskiego fryzjera O HUI? No cóż... To już zbytnio ich nie obchodziło.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
- Śpisz, Grzesiu? - zapytał Zupa, wchodząc do pokoju czarnowłosego środkowego.
- Nie śpię, powieki sobie oglądam. - zironizował Kosok. Oczywiście, że już spał.
- Bo mi się udało jeszcze wczoraj ogarnąć, skąd się wziął tamten test ciążowy, co go znalazłeś. - odpowiedział.
- Tak? - zaciekawił się.
- No. To nie jest test Anki. Pit może spać spokojnie, nie będzie ojcem. - uśmiechnął się.
- To czyj to był test? - spytał.
- A jakiejś sprzątaczki z hotelu. Słyszałem, jak ją jej szef opierdalał, że mu zaciążyła. No i że sama jest sprzątaczką, a zostawia po sobie śmieci w kiblu. - zaśmiał się.
- Śmieci? - nie zrozumiał.
- No ten test. Powinna była go wywalić, a ona go tam zostawiła. - wyjaśnił mu.
Pit może spać spokojnie, nie będzie ojcem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Leszno
W Lesznie Anka postanowiła upewnić się co do tego, co zaobserwowała w Rzymie. To znaczy, co do wyniku swojego testu ciążowego. Niby tam pokazał jej dwie kreski, ale ileż to wadliwych testów walało się po tym świecie?...
Miała rację. Tamten test był wadliwy. Ten nic nie wykazał. Jak to dobrze, że ten drań nic jej po sobie nie pozostawił. Oprócz wspomnień i złamanego serca...
Niewiele myśląc, chwyciła za butelkę wina i upiła się niemal do nieprzytomności...
________________________________________________________
Anka znowu chleje. Oj ma dziewczynka problemy z piciem, poważne. I teraz pojawia się pytanie, skoro dwa testy pokazały różne wyniki, to któryś z nich musiał być wadliwy. Ale który?...
Jak widać, tajemniczy test, znaleziony przez Kosoka w Rzymie, nie należał do pani psycholog.
Mentalista to człowiek bezlitosny. No bo przecież jak ludzie słaniają się na nogach, to najlepiej jest ich zaprosić do zabawy, prawda? Trzeba jednak przyznać, że pomysł miał udany, bo udało mu się nieźle rozśmieszyć chłopaków.
A Spalska beka to to, co tygryski lubią najbardziej, prawda?
Co ta Kamila? O co jej chodzi? Dlaczego ona znowu przespała się ze środkowym? Czy ma zamiar zrobić to jeszcze w przyszłości?
To jest kobieta nieodgadniona, nikt nie wie, co ona wymyśli następnego dnia... Wydaje się jednak, że ona do niego nic nie czuje. I nie zanosi się na to, żeby miała powtórzyć swój wybryk. Ona przecież ma innego na oku, i chyba wypadałoby w końcu, żeby zaczęła coś robić w tym kierunku, żeby to Szymon zwrócił na nią uwagę. Spaniem z innymi facetami na pewno nie osiągnie założonego celu.
Być może Falęcka chciała po prostu pocieszyć środkowego po rozstaniu, żeby ten się nie załamywał, i tym samym, nie doprowadzał do kurwicy wszystkich wokół. Jeśli taki był jej cel, to z pewnością go osiągnęła.
No i w końcu skończyła mu robić te cholerne sesje. Czy Pit zajdzie daleko w konkursie, i tym samym, otrzyma pokaźną sumkę forsy od Igły? Zobaczymy.
Wesołych Świąt, misie pysie, i do zobaczenia w Nowym Roku, w którym, miejmy nadzieję, Sovia nie będzie już dawać dupy w lidze.
Gdyby nie ostatnie dwie małe wstawki, to wszystko byłoby okej.
OdpowiedzUsuńA zwłaszcza ta ostatnia w połączeniu z tymi tam dywagacjami w pierwszym fragmencie...
No, co ja tu będę pisać. Znowu będzie, że pluję jadem, chociaż myślę, że wcale tak nie jest. Ale co ja wiem o życiu? Nic.
Wesołych świąt.
Siostro, myślałam, że ta ostatnia wstawka właśnie Ci się spodoba.
UsuńTo, że nie jest w ciąży znaczy, że nic ją z nim nie łączy i nie ma powodu, żeby do niego wróciła.
Też Cię kocham. :*
Ej, tak sobie teraz myślę...
UsuńJa przecież lubię to Twoje plucie jadem. :D
No wiem, że strasznie cię drażni ta lejdi, co to ma imię na A, ale nic na to nie poradzę, że ona taka jest. No i musiały tu być jakieś wstawki o niej, żeby coś się zaczęło wyjaśnić, jeśli o nią chodzi.
Pewnie się powtórzę, ale Kamila jest trochę jak ostra przyprawa w tym opowiadaniu :D Niby irytująca do potęgi n-tej, jątrzy jak mało kto, a intrygi to jej specjalność, ale bez niej nie byłoby tak ciekawie. Taki czarny charakter zawsze dodaje smaczku każdej historii.
OdpowiedzUsuńEch, Piter całkowicie nam odpłynął, ale w zasadzie trudno się dziwić. Jedenaste rozczarowanie uczuciowe musi być ogromnie dobijające. I prawdą jest, że on i Anka zbyt mocno skoncentrowali się na, hm, "zaspokajaniu siebie nawzajem", jednocześnie zapominając o tym, by lepiej się poznać. Wiadomo, że na dłuższą metę taki związek nie jest w stanie funkcjonować. Trzeba poznać się nie tylko od tej "cielesnej" strony. Żal mi Piotrka nie tylko ze względu na to, że cierpi z powodu rozstania z Chmurą, ale też dlatego, że panna Falęcka prawdopodobnie chce się tylko nim zabawić, a więc niewykluczone, że któregoś dnia i ją będzie musiał dopisać do listy swoich rozczarowań. Bo może urok osobisty pani fotograf sprawi, że zacznie zbyt wiele oczekiwać od ich relacji...
Mentalisto, let me love you! :D Jego niekonwencjonalne metody rozwalają system, aczkolwiek bardzo często zdarza się, że ginie od własnej broni. O, choćby i w tym przypadku. Oczywiście, że tygryski najbardziej lubią spalską bekę. Spalska beka rules! I minuta ciszy dla PeZeta, ale to już tradycja :P
A co do powodzenia Pita w konkursie to ja nie mam żadnych wątpliwości. Jeśli w jury zasiadałyby kobiety, to pierwszą nagrodę ma jak w banku! ;)
Wesołych Świąt! :* I powodzenia dla Sovii (miejmy nadzieję, że wróci po przerwie świątecznej odmieniona) oraz dla naszej kochanej repki, co by misja Berlin zakończyła się sukcesem.
Pozdrawiam :*
Kamila jest irytująca? Ja tam ją lubię. :D I chyba siatkarze też, skoro nadal sobie z nią gadają i żartują, pomimo tego, co ona wyprawia. A z Anką jakoś gadać nie chcieli. ;)
UsuńAle czy ona jest czarnym charakterem? Nie sądzę. To jest po prostu dziewczyna, która, chociaż zupełnie nie sprawia takiego wrażenia, pogubiła się trochę w tym wszystkim. Kręci ją jeden, ale to się wydało, więc żeby inni myśleli, że tak wcale nie jest, kręci z innymi. I ona już sama nie wie, jak się wyplątać z tego wszystkiego, żeby osiągnąć ostatecznie swój cel, jakim jest ten jeden, upatrzony facet. I nie jest nim Pit. Tylko, że ona nie chce, żeby inni zbytnio się interesowali jej sprawami uczuciowymi. Pokręcona sprawa. :D
Owszem, Kamila najprawdopodobniej chce się nim tylko zabawić, ale czy on zacznie czegoś oczekiwać od tej relacji? Bardzo wątpliwe, on przecież ciągle ma jakieś "ale" do ich relacji i wcale tak łatwo jej nie ulega. ;) Zawsze musi mu przedstawić jakiś argument za tym, żeby z nią poświntuszył. Ona jest w pewnym sensie dla niego pocieszeniem, chociaż może i to jest zbyt niedokładne określenie. To jest najprawdopodobniej dla niego po prostu kolejna panienka do łóżka, która go zaspokoi, i tym samym nie będzie łaził nadąsany wśród chłopaków. Taki rozładowywacz emocji. ;) Nie wiąże z nią swojej przyszłości, więc mało prawdopodobne, żeby dopisał ją do listy swoich rozczarowań. Wygląda na to, że jest to po prostu obustronne zabawianie się sobą nawzajem.
A Piter przecież cały czas myślał jeszcze o Ance, może on coś jeszcze do niej czuje? A cholera go wie. On mimo wszystko ma bardzo skomplikowany charakter. Niby czegoś chciałby, tak jak na przykład gorących nocy z Kamilą (no bo mu się to przecież podoba, i skoro jest teraz singlem, to czemu nie, bo przecież nikt mu nie zabroni :D), ale jednak ma w sobie jakąś wewnętrzną blokadę, która mu nie pozwala na niektóre rzeczy. To siedzi w jego głowie, ale czy z niej wylezie? Nie wiem.
A jak dalej potoczą się jego sprawy sercowe? Nie wiem. :D Naprawdę nie wiem, co dla wymyślę, i tu nie ma żadnego kłamstwa.
Tak, mentalista ginie od własnej broni, bo często zapomina, że siatkarze to jednak nie są ułomki. ;) To nie tylko ludzie o IQ pokroju ameby, tacy jak Hain, Łomacz czy Zatorski. Większość to jednak inteligentni ludzie, którzy potrafią myśleć, często dość abstrakcyjnie, niekonwencjonalnie. A że mają jeszcze poczucie humoru, w dodatku specyficzne, to potrafią to wszystko ze sobą połączyć i tym samym wywinąć jakiś numer. :D Zmęczony siatkarz, to zły siatkarz. A zły siatkarz zrobi wszystko, żeby komuś dowalić. A jak mentalista ich do tego prowokuje swoimi kreatywnymi zadaniami, to co się potem dziwi, że jego żarty obracają się przeciw niemu? ;)
Zator. [*] Tak, uczcijmy jego inteligencję minutą ciszy. :D
A czy Piter zajdzie daleko w konkursie? No zobaczymy. :D W jury będą kobiety, ale nie tylko. Szanse ma niemałe, fakt, ale nie wiadomo, kogo jeszcze zgłoszono do tego konkursu. W innych drużynach PlusLigi przecież też ciasteczek nie brakuje. ;)
Mój głos by zdobył, gdybym była w jury. :D
Część druga w drugim komentarzu, bo mi się strasznie długi napisał. xd
Oglądałam wczoraj powtórki meczów Sovii i naszej kadry, bo leciały na sportowych Polsatach, i szczerze? Bez Pitera, to ja cienko widzę ten awans. :( Bo on ma to, czego brakuje wszystkim pozostałym środkowym na siatce - on po prostu myśli na boisku. Jak sytuacja tego wymaga, to nie wali mocno przed siebie, po rękach, czy w pomarańczowe, ale kiwa, tak sprytnie, że nikt się nie połapie, o co mu chodzi. I jak jest przechodząca, to nie boi się jej "zabić", większość środkowych tylko klepnie na drugą stronę, gdzie już czeka obrońca, który to podbije...
UsuńWczoraj akurat leciała taka akcja, z ostatniego meczu finału z Lotosem: Kiwka Pitera, podbita na drugą stronę, to on... kiwa w drugą stronę, a z 4 zawodników Lotosu tylko patrzy z niedowierzaniem na to, jak piłka ląduje między nimi. I jeszcze druga akcja: po ataku Resovii piłka zostaje jakoś koślawo podbita przez Lotos, na drugą stronę, ale Sovia tu też się nie popisała, więc znowu piła na drugą stronę. Tylko, że w tym momencie Piter wyskoczył do bloku, a Troy był tym tak zdezorientowany, że nie wiedział, jak i gdzie ma podbić piłkę, więc w ogóle tego nie zrobił. :D
Można psioczyć na jego grę, ale prawda jest taka, że jego praca na boisku jest nieoceniona. I niedoceniana, zdecydowanie. Choćby te wybloki, po których mamy kontry. Czy jakiś inny nasz środkowy tak robi? Szczerze? Zbytnio tego nie widziałam, żeby tak robili. :|
No ale trzeba wierzyć. Więc wierzę, że Bieniu zagra turniej życia. :) I bardzo liczę na Możdżona, bo para środkowych z Bełchatowa, to jednak nie to... :(
Ale w Sovii brakuje go bardziej, oj tak. Zwierz to jednak głównie siła, a Russ? Russ to jednak tak o pół poziomu niżej, o Dryi i Perłowskim nie wspominając...
Ja też pozdrawiam. :*
Ojej, tak długiej odpowiedzi nie mogę zostawić bez... odpowiedzi :P Jakkolwiek pokrętnie to brzmi :)
UsuńKamila jest irytująca w niektórych swoich zachowaniach, bo tak ogólnie to ja lubię bohaterów o silnych, wręcz dominujących osobowościach, więc nie mam nic przeciwko jej obecności w życiu siatkarzy. Ktoś taki jak ona jest potrzebny :) A co do Pitera to może faktycznie trochę przeszarżowałam posądzając go o ewentualne głębsze zainteresowanie Kamilą, ale kurczę, on ma w sobie coś takiego, że chce się go chronić i martwić o jego roztrzaskane serducho. Innymi słowy - chciałabym, żeby Pit był szczęśliwy, bo zbyt wiele razy życie skopało mu tyłek :< Niechaj mu się wiedzie, z Anką lub bez :)
A co do Zatora, to tak się zastanawiam, czy prywatnie za nim nie przepadasz, bo np. jeśli chodzi o mnie, to ja nie mogę zdzierżyć Wrony i gdybym miała kiedykolwiek coś o nim napisać, to chyba pastwiłabym się nad jego osobą ile wlezie :>
A w kwestii turnieju w Berlinie to też daleko mi do huraoptymizmu, ale ja bardziej niż o środek siatki martwię się o rozegranie i atak. Bo powiedzmy sobie szczerze, Fabię jest bez formy, Łomacz pewnego poziomu już nie przeskoczy, a wsparcie w postaci Gumy byłoby nieocenione. No i atak - all I want for Christmas is Bociek w składzie w miejsce Konara. Więcej dodawać nie trzeba :D Serio, podziwiam Stefana i jego bezgraniczną wiarę w to, że Konar w końcu zapłonie :P
Oj tak, z tym się zgodzę - Pitera chce się chronić, bo to kochany chłopak. :) Nie wiem, dlaczego go tak krzywdzę, skoro to mój ulubieniec, no cóż.
UsuńBędzie szczęśliwy. Nie wiem z kim, i nie wiem, kiedy, ale będzie. :)
Nieee, Zatora to ja lubię, tylko po prostu ilekroć go widzę, tylekroć mam przed oczami obraz takiego typowego głupka. :D Nie wiem, dlaczego, ale tak jakoś, po prostu. Do niektórych siatkarzy mi właśnie taki obraz pasuje. A do niego najbardziej.
A Ptoka też nie trawię i szkoda o nim pisać. Poznęcałam się już nad nim w którymś z rozdziałów, ale możliwe, że jeszcze w jakimś go pohejtuję trochę ^^
E, wierzę, że Fabio wróci do formy. No a Bociuś za Konara to konieczność. No chyba, że gramy na trzech atakujących, a w domu zostanie Ptok. I tak się nie przyda, bo Stefan przecież aż tak nie rotuje składem, to na cholerę nam czwarty środkowy? A najlepiej, żeby w miejsce Ptoka jechał nie Konan, tylko piąty przyjmujący, bo tych nigdy za wiele. :)