DAWID DRYJA[21.07.1992]
Złośliwi nazywają go młodszą, ładniejszą wersją Wrony, gdyż podobnie jak on, także ten środkowy ma często na twarzy dorodną brodę. My wolimy go jednak w tej gładkiej wersji, bo ten krzak postarza go o dobrych parę lat. A to przecież młody, ładny chłopak i po prostu nie wypada, żeby wyglądał jak stary dziad... To jeszcze bardzo młody zawodnik, a mimo to, już wyrabia sobie nazwisko. Jest zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów, chociaż ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w kieleckim Effectorze. Wygląda jednak na to, że Andrzej Kowal jest zadowolony z jego postępów, w innym wypadku nie ściągałby go do Rzeszowa. A tam to dopiero będzie miał od kogo się uczyć gry. Podpatrując bardziej doświadczonych i utytułowanych kolegów, korzystając z ich rad i ciężko pracując na treningach, jest w stanie szybko wskoczyć na bardzo wysoki poziom. Możliwości ma niemałe. Potrafi w końcu choćby zagrywać mocno, co przecież cechą typowego środkowego nie jest. Ma bardzo szybką rękę i na ogół nie ma problemu ze zbijaniem posyłanej do niego piłki. Powinien jeszcze trochę popracować nad blokowaniem rywali, ale ten element gry po pierwsze jest losowy, a po drugie, przychodzi wraz z doświadczeniem, które Dryja dopiero zbiera.
PIOTR HAIN
[26.02.1991]
W pierwszej reprezentacji nie miał okazji jeszcze zagrać, chociaż bywał już do niej powoływany. Być może teraz dostanie swoją szansę. Jest o rok starszy, niż Dryja, i do tej pory w lidze spisywał się raczej dobrze. Powołanie go do szerokiego składu kadry nie może więc dziwić... Ma trudną zagrywkę, poza tym jest szybki i świetnie spisuje się w bloku. Zdarza się, że w jakimś meczu ligowym, przyczapuje jakiegoś czołowego środkowego ligi, i to aż dwa razy. Z atakiem również nie ma problemów. Na boisku jest raczej bojowo nastawiony, to nie jest grzeczny chłopiec, który będzie pod siatką stał cichutko jak myszka (albo jak jego imiennik). Raczej typ wesołego imprezowicza, lubi sobie zaszaleć z kolegami... Jest częstym obiektem drwin pozostałych zawodników, gdyż nie należy do najmądrzejszych siatkarzy. Wprawdzie nie jest tak głupi, jak Zatorski, bo to jest bardzo trudno przebić (o ile to jest w ogóle możliwe), ale i tak większość jego wypowiedzi kwitowana jest albo głośnym wybuchem śmiechu, albo zażenowaniem. Jeszcze częściej ogląda swoich kolegów przewracających oczami, lub kręcących z niedowierzaniem głowami. Pomimo braku inteligencji, jest lubiany przez innych.
Bliski przyjaciel Wojciecha Włodarczyka i Andrzeja Wrony, tworzący wraz z nimi nierozłączną trójcę bełchatowską. Wszyscy są do siebie bardzo zbliżeni pod względem inteligencji, chociaż wydaje się, że Karollo, a zwłaszcza Włodi, coś jednak w głowach mają... Kłos na pierwszy rzut oka wydaje się być sympatyczny, i stara się faktycznie sprawiać takie wrażenie. W rzeczywistości jest to jednak niezły cwaniaczek, lubiący przykozaczyć. Bywa marudny i niesympatyczny, ponadto wiele osób denerwuje to, w jaki sposób udziela on wywiadów. Bo w niemal każdym musi jakoś głupio zarechotać, co zbyt dobrze o nim nie świadczy... Wywodzi się z prawdziwej kuźni talentów, a więc Metra Warszawa. To właśnie tam dostrzeżono potencjały jego, oraz paru innych siatkarzy, którzy dzisiaj są bardzo znani... Karol w kadrze raczej na razie jeszcze nic nie osiągnął i dopiero zaczyna coś w niej znaczyć. Ma jednak spore szanse na to, by w tym roku stać się bardziej rozpoznawalnym przez kibiców. Wydaje się, że trener na niego stawia.
GRZEGORZ KOSOK
[02.03.1986]
Ten środkowy jest z kolei na przeciwnym zakręcie kariery, aniżeli Kłos. Wydaje się, że jego pozycja, podobnie jak Michała Ruciaka, słabnie w kadrze z roku na rok. A szkoda, bo to naprawdę fajny chłopak. Spokojny, niekonfliktowy... Nie lubi wywoływać jakichś skandali. A i wcale nie gra tak najgorzej. Ostatnio jednak stracił pozycję w klubie, przez co także i w reprezentacji jego przyszłość jest niepewna. Jeśli nie udowodni, że jest lepszy od choćby jednego z pozostałych środkowych, bardzo prawdopodobne jest to, że to właśnie on jako pierwszy z nich zostanie skreślony przez trenera Antigę... Członek Loży Szyderców, którą tworzy wraz ze swoim przyjacielem, grającym w tym samym klubie na tej samej pozycji. Podobnie jak on, odzywa się rzadko, jednakże jak już coś powie, to często rozśmiesza tym wszystkich wokół. Pomimo tego, że jest całkiem urodny, nie ma biedaczek szczęścia w miłości. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze nigdy nie miał dziewczyny. Mało prawdopodobne jest to, że w najbliższym czasie to się zmieni.
MARCIN MOŻDŻONEK
[09.02.1985]
Pierwsza broda reprezentacji polski w piłce siatkowej mężczyzn, a zarazem jej były kapitan. Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników, a także najmądrzejszych. Wysławia się zawsze w sposób niezwykle elokwentny i rzeczowy, często stosuje przy tym wyszukane słownictwo. Znaczy to tylko tyle, że jego słownik jest bardzo bogaty, urozmaicony. Jest więc jednym z siatkarzy, którzy najczęściej udzielają wywiadów, gdyż po prostu potrafi to robić... Człowiek wielu pseudonimów, a każdy z nich trafnie go opisuje. To prawdziwa ściana w bloku, więc nic dziwnego, że przylgnęło do niego określenie Muratore. On naprawdę potrafi wyrosnąć przed przeciwnikiem niczym mur, i jednym kiwnięciem ręki zgasić jego wszelakie zapędy. Ksywkę Drzewo można natomiast spróbować wytłumaczyć na dwa sposoby. Żartownisie, tacy jak Krzyś Ignaczak uważają, że Możdżon jest wysoki jak drzewo, a i jeszcze ta broda, z którą on chyba się urodził... Niestety, drzewo jest wysokie i... nieruchawe, podobnie jak ten środkowy. Zdecydowanie brakuje mu szybkości w przesuwaniu się po boisku oraz siły w ataku. To może sprawić, że pożegna się z kadrą, bo na co komu zawodnik, który jest dobry tylko w jednym elemencie siatkarskiego rzemiosła?
JAN NOWAKOWSKI
JAN NOWAKOWSKI
[17.05.1994]
Najmłodszy z powołanych do kadry środkowych, ale jest piekielnie zdolny. Szybki, zwinny, dysponujący dobrym atakiem. W bloku, pomimo młodego wieku, także nie jest byle jakim ułomkiem. To jest chłopak, który może być przyszłością polskiej kadry. O ile oczywiście jego kariera będzie się rozwijać w odpowiedni sposób. Wydaje się, że w Bydgoszczy może się jeszcze bardziej rozwinąć... Nie jest bratem drugiego z Nowakowskich, nie jest z nim nawet spokrewniony, pomimo, że niektóre źródła uparcie twierdzą, że tak jest. Jedyne, co ich łączy, to nazwisko, kolor włosów i nieśmiałość, w stosunku do mediów. Dżony także nie lubi zbytnio udzielać wywiadów i nie kreuje się na celebrytę pokroju Kłosa czy Wrony. I podobnie jak Cichy Pit, także i on posiada wiele hotek. Co ciekawe, wiele z nich jednocześnie wielbi jednego i drugiego... O, i jest jeszcze jedno podobieństwo, jakie ich łączy. Obaj mają bardzo podobną, bardzo nieprzyjemną zagrywkę typu float... Twierdzi, że chętnie wyrwałby jakąś Brazylijkę.
Najmłodszy z powołanych do kadry środkowych, ale jest piekielnie zdolny. Szybki, zwinny, dysponujący dobrym atakiem. W bloku, pomimo młodego wieku, także nie jest byle jakim ułomkiem. To jest chłopak, który może być przyszłością polskiej kadry. O ile oczywiście jego kariera będzie się rozwijać w odpowiedni sposób. Wydaje się, że w Bydgoszczy może się jeszcze bardziej rozwinąć... Nie jest bratem drugiego z Nowakowskich, nie jest z nim nawet spokrewniony, pomimo, że niektóre źródła uparcie twierdzą, że tak jest. Jedyne, co ich łączy, to nazwisko, kolor włosów i nieśmiałość, w stosunku do mediów. Dżony także nie lubi zbytnio udzielać wywiadów i nie kreuje się na celebrytę pokroju Kłosa czy Wrony. I podobnie jak Cichy Pit, także i on posiada wiele hotek. Co ciekawe, wiele z nich jednocześnie wielbi jednego i drugiego... O, i jest jeszcze jedno podobieństwo, jakie ich łączy. Obaj mają bardzo podobną, bardzo nieprzyjemną zagrywkę typu float... Twierdzi, że chętnie wyrwałby jakąś Brazylijkę.
PIOTR NOWAKOWSKI
[18.12.1987]
A to jest z kolei ulubieniec hotek z całego Rzeszowa i nie tylko. Nie da się go nie lubić, bo drugiego tak uroczego człowieka jak on, trudno na tym świecie znaleźć. Prawdopodobnie jest także najspokojniejszą istotą żywą, chociaż jego koledzy twierdzą, że w środku kotłują się w nim wszystkie możliwe emocje. Nie lubi ich jednak uzewnętrzniać, toteż nawet po udanych akcjach często zachowuje kamienną twarz. Wiele osób mu to zarzuca i twierdzi, że jego ta gra w ogóle nie cieszy. To nieprawda, siatkówka to dla niego całe życie. Takie zachowanie ma jednak także swoje plusy, po pierwsze się nie męczy zbytnim okazywaniem radości, po drugie, nic, ani nikt nie jest w stanie go wyprowadzić z równowagi. Wielu już próbowało, żadnemu jednak do tej pory się nie udało. I wątpliwe jest to, by się to miało zmienić... Typowy babyface killer. On tylko wygląda tak niepozornie z tą twarzyczką gładziutką jak pupcia niemowlęcia. Wydaje się młodszy, niż jest w rzeczywistości, na co prawdopodobnie łapią się komentatorzy, którzy notorycznie zdrabniają mu imię, jako jedynemu w drużynie, po czym po jakimś czasie orientują się, że Piotruś nie ma już lat 20, a 26... Niejeden przyjmujący przekonał się już, że jego zagrywki bywają wyjątkowo wredne (o ile nie wylądują w siatce, lub na aucie) i naprawdę trudno jest je przyjąć. Zmora atakujących, skuteczne zbicia wybija z głowy nawet takim cyborgom jak Dmitriy Muserskiy... Miłośnik kwiatów, zwłaszcza słoneczników. Prawdziwy mistrz ciętej riposty, zabawnym tekstem jest w stanie zgasić każdego, nawet Króla Gumę. Ponadto potrafi nie odzywać się przez parę godzin do nikogo, a potem, jak już coś w końcu powie, to wszyscy leżą i kwiczą. W przeciwieństwie do niektórych jego kolegów, woli się w ogóle nie odzywać, aniżeli gadać coś bez sensu. Poliglota, mówi biegle w co najmniej kilku językach obcych, co raczej jest rzadką umiejętnością. W szkole był prymusem i zawsze miał najwyższe oceny, jest naprawdę mądrym siatkarzem. Uwielbia wszelakie gry komputerowe, ponadto regularnie przegląda kwejka w poszukiwaniu nowych klasyków. Twierdzi, że jest już mniej nieśmiały niż kiedyś, kiedy miał ogromne opory przed zawieraniem nowych znajomości. Lubi wypić sobie piwko, chociaż nie jest nie wiadomo jakim imprezowiczem. Antyfan kamery Krzysztofa Ignaczaka, rzadko daje się sfilmować. Kiedy jednak już tak się dzieje, te fragmenty stają się w krótkim czasie hitami Internetu. Matka nie wie, że ćpie, chociaż on tak naprawdę wcale nie ćpie. Nałogowo pożera jednak wszelakie żelki, potrafi sterroryzować kolegów, byle tylko dali mu ten przysmak. Prawdopodobnie to one dają mu takiego kopa.
Jako, że jest głównym bohaterem opowiadania, pozwoliłam sobie zamieścić tutaj nieco dłuższy opis. ;)
ŁUKASZ WIŚNIEWSKI
[03.02.1989]
Najmniej znany z występujących w kadrze środkowych (z pierwotnie powołanego składu kadry), chociaż wcale nie najmłodszy (bo jest o parę miesięcy starszy od Karola), i nawet już żonaty. Realne zaistnienie w kadrze wciąż uniemożliwiają mu nieustannie trapiące go kontuzje. Wiśnia to niestety człowiek - szkło, co się wyleczy, to znowu musi się leczyć... A szkoda, bo ten chłopak posiada naprawdę spore możliwości. Jest szybki, zwinny, wie, co należy do głównych elementów gry zawodnika na jego pozycji (blokowanie rywali). A ponadto dysponuje wyjątkowo ciekawą zagrywką, nazywaną czasem "wiśniówką". Jest to bowiem jeden z niewielu środkowych, którzy potrafią zagrywać z wyskoku, i potrafią zdobywać dzięki temu całkiem sporo punktów. Gdyby nie te kontuzje, prawdopodobnie miałby spore szanse na bycie pewniakiem w kadrze, a tak, to tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej on obecnie jest formie, bo dopiero co wraca po kolejnym urazie. Bliski przyjaciel Pitera, z którym grał w Częstochowie, czasem załatwia mu bilety na mecze (i z wzajemnością)... To niewątpliwie jeden z ciekawszych zawodników w reprezentacji i warto zwrócić na niego uwagę. Ten rok może należeć do niego.
ANDRZEJ WRONA
[27.12.1988]
Tego pana nie lubimy, bo nie zasłużył na to, by go lubić. Środkowym jest przeciętnym, a mimo to, jest strasznie forowany przez dziennikarzy. Zapewne dlatego, że jest ich dobrym kumplem i nigdy nie odmawia udzielania wywiadów. A że gada w nich głupoty i głupio rechocze, no cóż... Można odnieść wrażenie, że jak się otworzy lodówkę, to będzie tam Wrona. Bo on jest po prostu wszędzie. Udziela wywiadów po każdym meczu, także po tych, w których nie gra. A że nie gra w większości... Powinien bardziej skupić się na tym, by udowodnić, że w kadrze jest dlatego, że coś potrafi, a nie dlatego, że jest dobrym kumplem trenera Antigi z Delecty Bydgoszcz i Bełchatowa. Na razie wyczyny boiskowe za nim nie przemawiają, a jego pajacowanie w mediach wyjątkowo irytuje. Najlepszy przyjaciel Karola Kłosa, z którym nagrywa głupawe filmiki. Uzależniony od Internetu, non stop przesiaduje na portalach społecznościowych. Bożyszcze bełchatowskich hotek, chociaż nie wiadomo tak naprawdę, co one w nim widzą, bo wielu ludzi jego kwadratowa twarz i ta broda po prostu nie zachwycają, a nawet obrzydzają. One jednak dałyby się pokroić za możliwość obcowania z Andrzejkiem... Nienawidzi Zbigniewa Bartmana, podobno poszło im o jego obecną laskę, z którą Ptaszysko kiedyś kręcił. A mimo to, gdy sława mu odjebała, stał się takim samym bucem, jak Zbysiu. Potrafi być naprawdę nieprzyjemny i mało go obchodzi to, że może kogoś zranić swoimi słowami.
A OPRÓCZ NICH MNIEJSZE, LUB WIĘKSZE ROLE ODGRYWAJĄ:
PIOTR BADURA
[20.02.1995]
Młody środkowy, któremu zrobiono wielką krzywdę, gdyż ktoś postanowił ściągnąć go jako uzupełnienie składu do zespołu mistrza Polski, PGE Skry Bełchatów. Nie ma tam żadnych szans na grę, i sukcesem będzie, jeśli zaliczy parę minut na boisku.
BARTOSZ GAWRYSZEWSKI
[22.08.1985]
Zawodnik już niemłody, a mimo to, jego doświadczenie reprezentacyjne wynosi okrągłe zero występów. Od paru lat prezentuje poziom, który pozwala mu ocierać się o kadrę, jednak o występy w niej będzie mu bardzo trudno. Na jego pozycji jest zbyt duża konkurencja.
BARTOSZ GAWRYSZEWSKI
[22.08.1985]
Zawodnik już niemłody, a mimo to, jego doświadczenie reprezentacyjne wynosi okrągłe zero występów. Od paru lat prezentuje poziom, który pozwala mu ocierać się o kadrę, jednak o występy w niej będzie mu bardzo trudno. Na jego pozycji jest zbyt duża konkurencja.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz