21.02.2015

XXIII. "Mogłeś nam oszczędzić tych wyobrażeń. Teraz przez Ciebie nie zasnę."

03.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała

Obudziła się z wielkim uśmiechem na twarzy, dokładnie pięć minut przed godziną siódmą, oczywiście wtulona w swojego chłopaka. Była szczęśliwa. Miała przy sobie mężczyznę, który był dla niej najważniejszy na świecie. I chociaż zaiskrzyło między nimi praktycznie od razu, nie zamierzała od razu poddawać się kierującym nią uczuciom. Opierała się temu, co od początku wydawało się nieuniknione. Bo oni od początku poczuli, że jeśli pociągną dalej tą znajomość, to może wyniknąć z tego coś naprawdę pięknego. I tak się właśnie stało. Chociaż od dawna jej się podobał, chociaż to głównie do niego zdarzało jej się wzdychać przed telewizorem, nigdy nawet nie marzyła o tym, że go kiedykolwiek pozna, że zamieni z nim parę słów. Ba, ona nawet nie sądziła, że kiedyś zobaczy go na żywo. A co tu dopiero wspominać o tym, że będzie kiedyś jego drugą połówką... Życie jest jednak nieprzewidywalne. Ale to dobrze. To właśnie dzięki temu, jest takie piękne. To ta nieprzewidywalność sprawia, że jest fascynujące. Nigdy się nie wie, co się wydarzy następnego dnia. Być może nastąpi jakiś przełom. Zupełnie jak dnia 20 maja 2014 roku, kiedy to nastąpił przełom w życiu Anny Chmury, dwudziestoczteroletniej psycholożki z Leszna. To właśnie wtedy odebrała ten jeden telefon, który zupełnie odmienił jej rzeczywistość. A ona przecież wahała się, czy ten telefon odbierać, skoro dzwonił do niej nieznany numer. Gdyby tego nie zrobiła, wciąż tkwiłaby w swoim monotonnym życiu i wysłuchiwała od wszystkich, że może w końcu ustabilizowałaby swoje życie prywatne. Jej ojciec chciał już nawet zacząć swatać ją z synem jego przyjaciela, jednakże Anka tego nie chciała. Dała mu zdecydowanie do zrozumienia, że jeśli kiedyś przyjdzie czas na to, by kogoś sobie znalazła, to chce to zrobić sama, bez niczyjej pomocy... Ona jednak odważyła się wtedy odebrać ten numer. I dzisiaj może powiedzieć, że była to najlepsza decyzja w jej życiu. Podjęła się arcytrudnego zadania i na razie raczej dobrze się z niego wywiązuje. Poznała siatkarzy, którzy zawsze byli dla niej wzorem postępowania. Poznała w końcu i jego, chociaż początek ich znajomości nie był taki, jaki mogłaby sobie wyobrazić. Przecież wkurwił ją przepotężnie tymi sześcioma tępymi dzidami, które to zastała w jego pokoju, z którymi to się wtedy zabawiał. No i początkowo jego zachowanie było dalekie od idealnego... Po nim bowiem nie spodziewała się tego, że mógłby nazwać kobietę suczką, którą to by chciał tylko zerżnąć, by następnie pójść zbajerować następną. Po nim nie spodziewała się, że zacznie tak po prostu obmacywać zupełnie obcą dla siebie kobietę. W końcu, nie spodziewała się tego, że byłby w stanie zorganizować sobie orgię jak w burdelu. Bo to zupełnie do niego nie pasowało. I ona na szczęście o tym wiedziała. I chociaż początkowo bardzo zraził ją do siebie, wywarł na niej bardzo niekorzystne wrażenie, ona nie zlękła się, ani nie zrezygnowała ze swojej misji. Bo wyczuła, że on sam się męczył udając kogoś, kim nie jest, i nigdy nie będzie. I miała rację. Miała rację, odratowała go, a i przy okazji zdecydowanie wpadła mu w oko. Ona, niepozorna, najzwyklejsza w świecie dziewczyna. Żadna wielka aktorka, modelka czy piosenka. Albo szafiarka, bo te ostatnio też są w modzie, jeśli chodzi o partnerki sportowców. Bardzo ją to zdziwiło, ale pomimo tego, że wiedziała, że nie powinna, bo przyjechała tu w innych celach, postanowiła rozwijać tą znajomość, pozwoliła, by zabrnęło to w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.
A teraz zastanawia się, co by było, gdyby mu nie uległa. Albo gdyby stwierdziła, że jest tylko jej znajomym z pracy i nic nie ma prawa ich połączyć. Gdyby zaczęła go unikać... Zastanawiała się, czule tuląc się do jego obnażonego torsu. Dotykając każdej kolejnej kostki w jego kaloryferze. Przeczesując palcami jego włosy. Po prostu leżąc z nim w jednym łóżku i mając tą świadomość, że nie leży w tym łóżku ze swoim kochankiem, tylko ze swoją miłością. Piotr Nowakowski zdecydowanie odmienił życie Anny Chmury i sprawił, że ta wreszcie doświadczała, co to jest pełnia szczęścia. Uśmiech z jej twarzy praktycznie już nie znikał, a na początku niektórzy z chłopaków zastanawiali się, co to za mruka Stefan sprowadził do drużyny. Chmura była bowiem bardzo oszczędna, jeśli chodzi o okazywanie emocji. No i wyglądała na nieco zestresowaną. I z pewnością, nie na taką, która to by tryskała radością. Siatkarze zastanawiali się wówczas, jak taki ktoś, kto sam najprawdopodobniej nie radzi sobie z życiem, ma być ich psychologiem... To się na szczęście zmieniło, a dziewczyna ostatnio przecież nawet pozwalała sobie na zupełnie luźne rozmowy z częścią kadry.
Rozmyślania Anny Chmury o tym, jak to dobrze jej się teraz w życiu układa, przerwało ciche mruknięcie i delikatny ruch dłoni, obejmującej jej ciało. Piotrek się obudził. Zaspany, przetarł oczy dłonią, nim zdołał je całkowicie otworzyć. Przeciągnął się i uśmiechnął szeroko, gdy zobaczył, że Anka się w niego wpatruje. Przywitał się z nią czułym pocałunkiem, następnie cmoknął jeszcze oba jej policzki, po czym objął mocniej swoim silnym ramieniem i zaczął gładzić ją po włosach, szepcząc jej do ucha czułe słówka. Ona z kolei cały czas się w niego wgapiała, z tą drobną różnicą, że w jej oczach można było dostrzec miłość, a nie tak, jak zazwyczaj do tej pory, jedynie pożądanie. Kochała go, naprawdę go kochała. I teraz nie bała już się tego ukrywać. Przede wszystkim przed nim, ale także i przed innymi. Przecież przyznała się części chłopaków do tego, że są parą.


- Cudowny początek dnia. - szepnął do niej, cały czas szeroko się uśmiechając. Pomiział ją delikatnie palcem po policzku, bo wiedział, że Anka bardzo to lubi. Z resztą... ona lubiła każdą pieszczotę, której tylko doświadczała z jego rąk.

- Cudowny. - przytaknęła i odwzajemniła jego uśmiech. - Cudowny, bo spędzony z cudownym człowiekiem. - dodała, po czym złożyła delikatny pocałunek na jego policzku. Odpowiedział jej kolejnym mruknięciem. Widać było, że podobały mu się takie buziaczki.

- Z cudowną kobietą. - odwzajemnił jej całusa, po czym cmoknął ją w czoło.

- Rzekłabym raczej, że z cudownym mężczyzną. - cicho zachichotała, po czym pogładziła dłonią jego drugi policzek. Dwudniowy zarost, który to jakimś cudem udało się Piterowi wyhodować na twarzy, przyjemnie drażnił jej skórę. Szczęście, że był niemal zupełnie niewidoczny, bo widoku zarośniętego, jak małpa, Cichego, chyba nikt by nie przetrawił...

 
- E, a bo ja wiem, czy ja taki cudowny jestem? - zaśmiał się i delikatnie wpił w jej usta. Odwzajemniła ten pocałunek. On z kolei po raz kolejny musnął swoimi wargami jej policzek.

- Jesteś. Najcudowniejszy na świecie. - szepnęła, patrząc mu prosto w oczy. - Bo jesteś po prostu moim ideałem.

- Ale ja nie jestem ideałem. Bywam przecież bardzo niegrzeczny. I nie mam tu na myśli tylko takiego pojęcia bycia niegrzecznym, jakie prezentuję rano czy w nocy. Weźmy pod uwagę choćby tą sytuację ze Zbychem... - przewrócił oczami.

- Nie psuj sobie nastroju, nie wspominaj o tym. - rzekła.

- No dobrze. - odpowiedział. - A wracając do tych ideałów. Ideały nie są leniwe. A ja to bym najchętniej spał do południa, przecież wiesz. - zarechotał, a Anka razem z nim.

- Wiem. A ja bym najchętniej spała do tego południa razem z Tobą. - uśmiechnęła się szeroko. - Ale dobrze wiemy, że to jest niemożliwe.

- Do czasu. - wymsknęło mu się.

- Co masz na myśli? - spytała.

- A to, że jak będziemy w końcu mieć trochę wolnego i zamieszkasz ze mną w Rzeszowie, to się w końcu porządnie wyśpimy. - tryskał szczęściem, gdy to mówił.
Gdy zamieszka z nim w Rzeszowie?... Anka nie wiedziała, czy jest już na to gotowa. Wolała nic nie odpowiadać, żeby przypadkiem go nie zranić swoimi słowami. Zamiast tego, cicho tylko mruknęła i bardziej się w niego wtuliła. A on cały czas głaskał ją po włosach.
I oboje szeptali do siebie czułe słówka.


-------------------------------------------------------------------------------------------------

Minęło jakieś pół godziny, nim te miśki skończyły sobie słodzić, przy okazji bardzo miło spędzając czas. Takie rozpoczynanie kolejnych dni będzie chyba normą w ich wykonaniu. Anka miała nad innymi partnerkami siatkarzy tą jedną, niezwykle istotną przewagę, że cały czas była ze swoim ukochanym. Mogła więc spędzać z nim swój cały wolny czas i dbać o ich związek. Poranne pieszczoty dwójki zakochanych mogły więc znowu obudzić co poniektórych siatkarzy. Ale oni się tym nie przejmowali, w takiej chwili liczyli się tylko oni. Oni i ich nieustannie kiełkujące uczucie. Nie zwracali uwagi na to, że mogli troszkę za głośno pojękiwać. Skoro sztabowi szkoleniowemu ich związek nie przeszkadza, resztą nie będą się przejmować. Jeden czy drugi siatkarz mogli mieć jakieś "ale", ale skoro sam Stefan akceptował to, że są parą, to takie "ale" nie było dla nich niczym ważnym, niczym istotnym. Dopóki nie będą przeginać, nikt nie powinien się niczego czepiać. No, może Kubiak im coś wygarnie...
Albo Berenika, kiedy wpadnie do nich kiedyś w odwiedziny, lecz o tym wiedzieć nie mogli...
Piter wstał z łóżka jako pierwszy i zaczął zbierać porozrzucane na podłodze części swojej garderoby. Tuż obok nogi od łóżka znalazł swoją koszulkę, którą to wczoraj miał na sobie. Dzisiaj i tak miał zamiar ubrać się zupełnie inaczej, niż wczoraj, więc wszystkie te ciuchy po prostu pójdą do prania. Pod ścianą dostrzegł jedną ze skarpetek, a drugą... a drugą Anka musiała rzucić tak mocno, że aż... wylądowała na biurku. Przy okazji, niedaleko tej skarpetki spod ściany, znalazł jej biustonosz. Stwierdził, że jej ciuszki też może przecież ułożyć na jedno miejsce. A nuż dostanie za to jakąś nagrodę od dziewczyny, na przykład gorącego buziaka? Warto skorzystać z takiej okazji... Swoje spodnie znalazł pod drzwiami do swojego pokoju. W sumie, akurat je mógłby dzisiaj założyć, no ale skoro leżały na podłodze, to może jednak lepiej nie. Spodni przecież ma pod dostatkiem. Innych rzeczy z resztą też, bo lubił mieć dużo ciuchów. I dbał o to, żeby ubierać się w miarę modnie, a przy tym, żeby było to dla niego wygodne... Pod biurkiem znalazł z kolei jej spodnie, obok, bliżej łóżka, leżała jej bluzka. Za nim, z jego drugiej strony, jej koronkowe figi. A gdzie są jego gacie?... Spojrzał pod łóżko. Ach, więc to tam wpadły... Nie miał wyjścia, musiał wczołgać się pod mebelek. Włażenie tam nago nie było jednak zbyt dobrym pomysłem, ale mądry Piter po szkodzie...

- Jeezuu. Ziiimnooo. - jęknął, bo podłoga w jego pokoju istotnie była zimna.

- Co? Mi jest cieplutko. - odpowiedziała Anka.

- W jaaajkaaa miiii ziiiimnoooo. - strzeliła sobie facepalm'a. Co ten mądry Piotruś znowu wymyślił? Podczołgała się pod kołdrą i zwiesiła głowę w dół. Dostrzegła tam tylko wypiętą w stronę drzwi dupencję swojego chłopaka. Natychmiast zorientowała się, że reszta Pitera znajduje się pod łóżkiem. Ale skoro już się tak wypina... Kto wypina, tego wina, Piotrusiu. Nie zastanawiała się zbytnio nad tym, czy powinna to zrobić. Po prostu zaczęła go w owy, wypięty tyłek, klepać. Piter tylko nieco się wzdrygnął, a że pod łóżkiem nie było miejsca na takie wygibasy - wychrzanił głową w to łóżko.

- Aałaaa. - jęknął i złapał się za głowę.

- Wyłaź spod tego łóżka, gamoniu. - zaśmiała się.

- Nie mogęę. - biadolił jak potłuczony.

- Dlaczego? - spytała.

- Bo tam są moje gacie. - westchnął. - O, czekaj, mam je. - chwycił za owy element swojego ubioru i wraz z nim, zaczął się wygrzebywać spod mebelka. Anka uważnie się w niego wpatrywała, gdy on to robił. Baardzo podniecał ją ten widok. Tego ciała, które tak niezgrabnie czołgało się po podłodze. Może i ruszało się niezgrabnie, ale dla niej i tak było najpiękniejsze na świecie...
W końcu się wyczołgał i podniósł się, trzymając w dłoni swój "łup". Odłożył gatki na kupkę z pozostałymi swoimi wczorajszymi ciuchami. Anka gapiła się jak zahipnotyzowana w tą umięśnioną, idealnie wyrzeźbioną klatę. I nie tylko w nią, ale to już pomińmy. Złapała Piotrka od tyłu i pociągnęła ze sobą na łóżko. Piter stwierdził, że w sumie, skoro mu zimno, to jeszcze trochę się w łóżku powygrzewa. Wlazł więc pod kołderkę i szczelnie się nią okrył. Chwycił za swój telefon i zaczął wystukiwać do kogoś sms'a.
"Dzień dobry, z tej strony Piotr Nowakowski. Chciałbym zadać panu pytanie, czy zgodziłby się pan na to, żebym jutro udzielił panu wywiadu? Chciałbym w końcu sprostować te wszystkie nieprawdziwe informacje, jakie to trafiły do mediów. Niestety, media opisały to zupełnie inaczej, aniżeli działo się to w rzeczywistości. Proszę o jak najszybsze udzielenie odpowiedzi, gdyż muszę wiedzieć, jak mam zaplanować sobie jutrzejszy dzień. Z góry dziękuję, pozdrawiam."

Nie wysłał jednak jeszcze tego sms'a, zrobi to potem...
Odłożył telefon i przytulił się do Anki, która także ponownie zaczęła się wylegiwać pod cieplutką kołderką. Psycholożka wtuliła się w niego i już po raz kolejny, dzisiejszego dnia, zaczęli między sobą wymieniać pocałunki.
I nie wiadomo, co by się znowu zaczęło między nimi dziać, gdyby nagle nie "otrzeźwiło" ich pukanie do drzwi. Momentalnie oderwali się od siebie. Kto to mógł być?... Gość. Z kamerą. I nie był to Ignaczak, bo ten ze sobą nie nosił dodatkowo mikrofonu. Czyli dziennikarz. Czyli jednak wielki skandal wyjdzie na jaw. On miał tutaj ratować swoje imię w mediach, a wygląda na to, że jeszcze bardziej się pogrąży... A może nie? Bo ten dziennikarzyna wyglądał znajomo.

- Piotrek?! - zaczął. Był wyraźne zdumiony widokiem środkowego w łóżku z jakąś kobietą.

- Krystek? - szepnął Pit. Ach, więc jednak Krystian Piotrowski, najbliższy kumpel Pitera z liceum, zrealizował swoje marzenie, i został dziennikarzem. Może on go nie wkopie. Oby. Wciśnie mu się jakiś kit. Albo powie, jak jest naprawdę, a jemu nakaże napisać jakieś bzdury... Tak, druga wersja brzmiała lepiej, bo jednak Pit do końca nie skłamie, skoro ostatecznie powie prawdę... - Co Ty tu robisz, Krystek? - spytał.

- To chyba ja powinienem się Ciebie o to spytać. - westchnął. - W sensie, że... co Ty robisz w łóżku z tą kobietą?

- Leżę, jak widać. - zaśmiał się. Specyficzne poczucie humoru nie zamierzało opuścić blondwłosego środkowego.

- No, widać. A wiesz, kto to jest? - zapytał.

- Moja dziewczyna. - odpowiedział mu i uśmiechnął się szeroko.

- To jest psycho... co Ty powiedziałeś?! - wrzasnął zdumiony.

- Cicho bądź, bo zaraz mi tu całą kadrę sprowadzisz, a mam dosyć tego, że ich zdaniem, odpierdalam szopkę na ich oczach. - przewrócił oczami. - Powiedziałem prawdę. To moja dziewczyna. - przytulił ją i pocałował w policzek. Anka natychmiast odwzajemniła ten gest.

- Ale wiesz, że to jest wasza psycholożka?

- Wiem. No i co z tego? To w czymś przeszkadza? - prychnął na niego. - Na miłość nic nie poradzisz. Kocham ją i w dupie mam to, co inni sobie o mnie pomyślą, jak się dowiedzą, że jesteśmy parą

- Nie no, nie przeszkadza. - uśmiechnął się Piotrowski. - Wiesz, dowiedziałem się, że masz jakieś problemy z mediami, możesz mi dokładnie wytłumaczyć, o co chodzi? Spróbuję coś z tym zrobić.

- No mam. - westchnął Cichy. - Wylewa się na mnie niewyobrażalną ilość pomyj za to, że obiłem mordę Bartmanowi.

- Nie sądziłem, że byłbyś zdolny do pobicia kogoś. - wypalił.

- Ja też. Ale sytuacja była, jaka była... - westchnął.

- Właśnie. Bo Bartman to przedstawił tak trochę... dziwnie. Że po prostu wpadłeś i go spizgałeś. Wierzę, że bez powodu byś tego nie zrobił. - zdziwił się.

- No bo nie zrobiłem tego bez powodu! - zdenerwował się Nowakowski. - Ta parszywa świnia wszystko zmyśliła! To nie on jest ofiarą w tym wszystkim!

- A kto? - spytał zdziwiony dziennikarz.

- Anka... - szepnął Pit i zwiesił głowę. - Moja Aneczka.

- On coś jej chciał zrobić? - drążył temat.

- Chciał. Konkretnie, to chciał ją zgwałcić. - zacisnął pięść. - Rozumiesz więc, że jak usłyszałem jej wrzaski, wbiłem tam natychmiast. Rozumiesz więc, że jak zobaczyłem, że on siedzi na niej i próbuje jej ściągnąć spodnie, wypierdoliłem mu natychmiast parę razy. Wtedy jeszcze nie byliśmy razem, ale moje uczucia do niej były zbyt silne. Z resztą... nie mogę patrzeć, jak innym dzieje się krzywda, więc bardzo prawdopodobne jest to, że zachowałbym się tak bez względu na to, kto byłby ofiarą.

- Jezus Maria! - wrzasnął. - No to na bank sprostuję te słowa Bartmana!

- Czekaj! Nie pisz, że to chodziło o Ankę. Napisz po prostu, że o kobietę. I że nie żałuję, że mu wpierdoliłem, bo mu się należało za takie zachowanie. - przewrócił oczami.

- Dobra. Dzięki. Zobaczysz, uratuję Ci opinię. - uśmiechnął się. - To cześć. - pomachał im i wyszedł.

- Mam nadzieję, że uratujesz... - szepnął Piter, gdy Krystian już opuścił jego pokój.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Minęło trochę czasu, a siatkarze zebrali się na hali, gdzie czekali na Stefana i resztę sztabu szkoleniowego. Za niedługo miał się bowiem zacząć trening. Podobno lada dzień chłopcy mieli rozegrać jakiś sparing, ale, jak w przypadku tego poprzedniego, ze Stanami Zjednoczonymi, nikt nic nie wiedział. Wszystko było trzymane w tajemnicy do ostatniej chwili. To przecież nie było normalne zachowanie, ale to jest PZPS - tego nie ogarniesz. Prawdopodobnie nasza reprezentacja bardziej nie ogarniała PZPS'u, niż studenci filologii romańskiej, USOS'a... Szkoda tylko, że Antiga nie wiedział, jaką taktykę przygotować na ten mecz. No, ciekawe, czy jak zaczną się poważne mecze, to też na pięć minut przed nimi, chłopacy dowiedzą się, z kim grają. Bardzo możliwe... Tak się nie dało pracować. I wszyscy głośno to powtarzali, jeden za drugim. Począwszy od trenerów, którzy nie wiedzieli, jaki skład desygnować przeciwko danej drużynie, przez statystyków, którzy w ogóle nie wiedzieli, co mają robić, jaką reprezentację analizować, aż po siatkarzy, którzy też nie wiedzieli, z kim zagrają i na jakich zawodnikach mają się skupić, w kogo celować zagrywką i w ogóle. Nie da się grać "na czuja", bez żadnych założeń taktycznych, nawet, jeśli wszyscy są w dobrej formie...
Kadrowicze próbowali jednak o tym zapomnieć. Niekoniecznie poważna rozmowa powinna pomóc. Albo nawet jakaś głupawa zabawa. Atmosfera w grupie chyba się poprawiła, bo w pogaduchach uczestniczyli wszyscy siatkarze. Nawet Dziku, któremu najwyraźniej już odechciało się fochać na Cichego. Nie było widać między nimi żadnej miłości, ale przeciez nie każdy w reprezentacji musi lubić się z każdym...

- Ej, pobawmy się w pytanie i wyzwanie! - zaproponował Igła.

- Dobra! - wrzasnęli wszyscy, niezwykle podekscytowani. Tak, NAWET ZAGUMNY.

- Kto zaczyna? - spytał Bociek.

- Ej, żeby było śmiesznie, to niech Zator zacznie. - zaśmiał się Winiar.

- Nie chcę zaczynać. - jęknął Zator.

- Masz rację, najlepsze na koniec. - zaśmiał się Łomacz. - Ja mogę zacząć.

- No to chcesz pytanie, czy wyzwanie? - zapytał Drzewo.

- Pytanie. - odpowiedział.

- Ile razy w życiu zjebałeś się w portki? - przeszył go wzrokiem.

- Jaa... aaa... - przełknął ślinę. - Czteer...

- Cztery? Sporo. - wtrącił się Mikuś.

- Czteer... naaście. - wykrztusił.

- Widzę, że doświadczony zawodnik. - parsknął Wiśnia, a wszyscy pozostali zezgonowali na podłodze. - No to kręcisz tą butelą, i zobaczymy, na kogo wypadnie, na tego bęc. - wyszczerzył się.
Tak więc Gregor ową butelką po świeżo wypitym Tymbarku zakręcił. Wypadło na Jarskiego.

- Wyzwanie. - rzekł pewnym głosem.

- Wyżłop za jednym razem całą szklankę tranu. - uśmiechnął się Rucy.

- A jak nie dasz rady, to zafarbujemy Ci nim czuprynę. - dodał Ignaczak. - A, nie, tranem się nie da. Ale mamy naturalną hennę.

- To ja polecę po ten tran. I po tą hennę. - rzekł Mały i wybiegł z hali. Wrócił jednak w ciągu paru minut.

- Żłopiesz, malutki. - słodził mu Wrona. Ryży strzelił taką minę, jakby miał mu zaraz przypierdolić. Chcąc, nie chcąc, musiał jednak to zrobić. Niestety, na jeden raz nie dało się tego wypić.

- To kto się bawi we fryzjera? - zaśmiał się Mały.

- Ja! - wrzasnął podekscytowany Pit.

- Dobra. Masz dziesięć minut na zrobienie z niego czarnej mamby. - zachichotał Igła.
Nowakowski przystąpił do akcji. Chwycił kępę rudych włosów Jarosza i zaczął w nie wcierać czarną farbę. Smarował tak każdą kolejną kępkę, dbając o to, by na ryżej głowie nie pozostał żaden włos w kolorze wściekłej pomarańczy. Wszystkie musiały być czarne jak asfalt. Toteż po krótkim czasie już były. Może nie zajęło to Piterowi dziesięciu minut, a nieco więcej, ale z efektu jego pracy zadowoleni byli wszyscy. Oprócz Jakuba Jarosza...

- Stefan będzie zachwycony. - zaśmiał się Winiar.

- Matko z ojcem. - westchnął Kuba. Zakręcił butelką. Wypadło na Możdżona.

- To ja też poproszę wyzwanie. - rzekł Muratore.

- Zatańcz break dance'a. - zaproponował Wojtaszek.

- O jezu.

- Do piosenki Justina Biebera. - wypalił Siurak.

- O matko. - pokręcił głową.

- Piosenkę zaśpiewa Ci Kosok. - dodał Kurek. Środkowy ZAKSY chyba naprawdę się załamał, bowiem (nie)umiejętność śpiewania rzeszowskiego środkowego była wszystkim powszechnie znana... - Zaczynamy! - wrzasnął.
Możdżon wystąpił na środek, a Kosok zaczął wyć...

- Beejbee, beeejbee, beejbe, oooo! Laaajk beeejbe, beejbe, beejbe, noooł! Oooł beejbe, beej... - w tej chwili przestał wydawać z siebie dźwięki, jakby ktoś zarzynał świnię w rzeźni, bo Drzewo po prostu nie był już w stanie dłużej utrzymać się na swojej głowie. Usiadł więc i zakręcił butelką. Wypadło na Konana.

- To ja też poproszę wyzwanie. - przewrócił oczami.

- Opowiedz dowcip, który lozśmieszy Zagumnego. - uśmiechnął się Buszek. Jezu, Rafał. Te zadania mają być wykonalne...

- Co robi polski kibic po tym, jak Polska odniesie mistrzostwo świata w piłce nożnej? Wyłącza playstation i idzie spać.

- Nieśmieszne. - burknął rudowłosy rozgrywający. Dla reszty to było śmieszne. No ale dla Zagumnego, niestety nie.

- Szkocka drużyna odniosła zwycięstwo. Trener wchodzi do szatni, do swoich zawodników i mówi: Zasłużyliście na coś orzeźwiającego. John, otwórz okno.

- Hahaha - zaśmiał się Guma. - Tak, to Ci się naprawdę udało. - uśmiechnął się. Nie trzeba chyba wspominać, że reszta zgonowała na potęgę, prawda?
Konarski zakręcił butelką i wypadło, och, wypadło na Gumę.

- Dla odmiany poproszę pytanie. - rzekł.

- Czy zdarzało Ci się spuszczać kiedyś podczas oglądania pornoli? - spytał Kłos.

- Zdarzało. - odpowiedział beznamiętnie.

- Aha. - podsumował Wrona. Tymczasem rozgrywający zakręcił flaszką, by wylosować kolejnego "szczęśliwca", który będzie musiał liczyć na łaskę, lub niełaskę kumpli. Wlazły.

- Również poproszę pytanie.

- Czy wpieprzałeś kiedyś żarcie od swoich zwierząt? - zapytał Travolta.

- Wpierdalałem z miski od psa, kota, wyżerałem rybkom z akwarium... - westchnął i pokręcił głową.

- Najs. - skomentował to Ziomek.

- Wery najs. - zaśmiał się Włodi.
Mario zakręcił i wypadło na Rafała.

- Wyzwanie. - Rafale, nie wiesz, co czynisz. Oni tylko na to czekali...

- Powiedz bez zająknięcia "wyrewolwerowany rewolwerowiec". - wyszczerzył się Rucek. No właśnie, tylko tego typu zadaniem mogli Ci dowalić...

- Wylewelwo... wylewolwewany... wylewolwelowany lelwelo... lewolwelowiec. - wydusił w końcu z siebie, z niemałym trudem.

- Niezaliczone. - zaśmiał się Kuraś. Winiar tylko machnął ręką, by Siurak dał spokój byłemu przyjmującemu Indykpolu. Buszu zakręcił. Tym razem wypadło na Dzika.

- Wyzwanie. - burknął.

- Przez dwie minuty masz namiętnie całować się z Nowakowskim. - zaśmiał się Igła. - A ja to będę kamerować.

- Jeezu, nie. - złapał się za głowę Kubiak.

- No, dalej, czekam. - prychnął Cichy, zalotnie mrugając rzęsami.

W końcu Misiek podszedł do środkowego, objął go i zbliżył swoją twarz do oblicza Pitera.

- Czy mam się wczuwać w rolę? - szepnął blondyn.

- Rób co chcesz. - westchnął Dzik.
Złączyli więc swoje usta w pocałunku, a że Cichy wczuł się w rolę, wyglądało to, jakby byli parą gejów. Dodatkowo Piotrek, żeby uatrakcyjnić widowisko, zaczął jedną ręką przeczesywać czuprynę Michała...

- Dobra, dobra, starczy, bo zaraz zwątpię w waszą orientację seksualną. - jęknął Bociuś.
Kubi zakręcił butelką. Wypadło na Karolla.

- Pytanie. - powiedział środkowy Skry.

- Powiedz mi proszę... - zaczął Wiśniewski. - czy przelizałbyś się z naszą psycholożką?

- Nowakowski by mu nie pozwolił. - wtrącił się Łomacz.

- Cicho bądź, nie Ciebie pytam o zdanie. - warknął środkowy ZAKSY.

- Nie zrobiłbym tego. - odpowiedział Kłosik.

- Dlaczego? - drążył temat Mika.

- Bo ona ma chłopaka. - przewrócił oczami.

- Serio? - spytał Siurak.

- Podobno. Zobacz sobie na jej Facebook'u. Co więcej, w komentarzach sugerują, że to ktoś z nas. - zaśmiał się.

- A ja chyba nawet wiem kto. - zachichotał Mały. Cichy spiorunował go wzrokiem.
Tym razem butelka zatrzymała się właśnie na blondwłosym środkowym Resovii.


- Iceman, co chcesz? Pytanie, czy wyzwanie? - zapytał Muratore.

- Wyzwanie. - poruszył brwią.

- Rozwiń skrót "SPAŁA". - zarządził.

- Ale to nie jest skrót. - jęknął Zator.

- Zamknij się, albo zaraz stąd wyjdziesz. - warknął na niego Kubiak.

- Ale...

- Słuchaj starszych, Pawełku. - rzekł Zagumny.

- Nie i chuj. - fuknął Zati.

- O żesz, pocisk stulecia. - zaśmiał się Pit. - To trzeba zapisać gdzieś dla potomnych.
Nagle Łomacz wytrzasnął skądś jakiś różowy zeszycik w pieski i kotki i zaczął w nim coś pisać.


"Drogi pamiętniczku, dzisiaj to jest właśnie ten dzień, kiedy to Zatorski zdissował Gumę. Na słowa "Słuchaj starszych, Pawełku", odpowiedział mu "Nie i chuj". Słowa te należy zapamiętać na zawsze, i dlatego pragnę je w Tobie zapisać. To już wszystko na dzisiaj, pamiętniczku, uwielbiam Cię, pozdrawiam, Twój kochany Grzesiu."


Aha.

- Dobra, dobra, Cichy, Ty nam tu znowu niczym nie ciskaj, tylko myśl nad tą Spałą. - powiedział Drzyzga.

- Rozwinąć skrót "SPAŁA", tak? - wolał się upewnić.

- Mhm. - bąknął Krzysiu.

- Słodkie, Piękne, Atrakcyjne Łono Anny. - czarująco się wyszczerzył.

- Ooo jeezzuuu... - jęknął tylko Jarski. - Mogłeś nam oszczędzić tych wyobrażeń. Teraz przez Ciebie nie zasnę.

- Pożyczę Ci pluszowego misia, chcesz? - wypalił Zator.

- A skąd Ty go masz? - spytał Siurak.

- No jak to skąd? Śpię z nim codziennie. - wszyscy wybuchnęli dzikim śmiechem. - Ej, nie powiedziałem nic śmiesznego!
Nie, wcale Pawełku. To nie było ani trochę zabawne, masz rację. Pozdrawiam wszystkich, którzy wiedzą, że to była ironia, a tych, którzy nie wiedzą, informuję: to była ironia.

- Ej, Cichy. - zaczął po chwili ciszy Kosok.

- Nooo? - westchnął.

- A Ty wiesz, że właśnie sam się przyznałeś przed wszystkimi do tego, że coś chyba bardzo gorące są te wasze wspólne noce? Zasugerowałeś, że się tam liżecie. - zaśmiał się czarnowłosy siatkarz.
Mina Cichego bezcenna. Jego burak na twarzy jeszcze bardziej.

- Ha, ha, ha, no to się wkopał. - wesoło rechotał Karollo.
I to jeszcze jak... Teraz na pewno chłopaki nie dadzą im spokoju...

- Ale się zaczerwienił jak dupa! Uuuu uuu! - przedrzeźniał go Igła. - Ej, ale weź no, my przecież już od dawna o tym wiemy, że ze sobą śpicie! Tylko, że teraz mamy oficjalne potwierdzenie, że niezłe cuda wyczyniacie, że to nie jest tylko pukanie się. - wyszczerzył się Krzysiu.

- A weźcie Wy wszyscy spierdalajcie. - warknął wkurwiony, i trzaskając głośno drzwiami wybiegł z pomieszczenia.
Oj, Guma mu tego trzaśnięcia nie daruje...


- Żartowałem. - zaśmiał się, gdy wrócił po paru sekundach. Reszta tylko przewróciła oczami.

- Ej, a Mały coś gadał, że wie, z kim jest Anka, nie? - wtrącił się nagle Wrona. Najwyraźniej bardzo go to interesowało...

- Owszem, wiem. I nie tylko ja wiem. - zaśmiał się Wojtaszek.

- No, to z kim? - kontynuował Endrju.

- Serio się nie domyślisz? - spytał Igła.

- Ach. Gratuluję zdobyczy, panie kapitanie. - uśmiechnął się.

- Dziękuję. - Pit odwzajemnił uśmiech. Usiadł ponownie na parkiecie i zakręcił butelką. Jest! Zator!  


- Wyzwanie. - uśmiechnął się Pawełek.

- Jako, że wszyscy Cię kochamy... - zaczął Kubiak. - Masz się przerżnąć z Kozłowską. Z tą recepcjonistką, jakbyś nie wiedział, kto to.

- Alee jaa się booję seeksu. - biadolił Zati.

- A my to mamy w dupie. - zaśmiał się Wrona. - A ona niedługo będzie mieć Ciebie. Dosłownie.

- No, przyjacielu, w końcu zamoczysz, cudownie, nie? - parsknął Konarski.

- Jeejuu, nieee. - jęczał jak baba. Nie miał jednak wyjścia. Możdżonek i Mika chwycili go (bo byli chyba najwyżsi z całego towarzystwa) i zaprowadzili prosto pod recepcję.

- Ten pan ma sprawę do pani. - zaśmiał się Mikuś.

- Jaką? - zapytała Kozłowska.

- Eee... jebanko, bejbi. W łóżeczku, mejbi? - wypalił. Chyba nie spodziewał się takiej reakcji. Oto bowiem ognistowłosa Dagmara natychmiast uwiesiła się na nim i chwyciła go za dłoń. Zaprowadziła do jakiegoś pokoju, a tam... a tam wzięła go w obroty. Tak, moi mili. Paweł Zatorski nie jest już prawiczkiem.
Należy dodać, że miłosne uniesienie tak bardzo mu się podobało, że krótko po jego rozpoczęciu, sam przejął inicjatywę. Tak bardzo cieszył się z tego, co robi, że doprowadził na szczyt rozkoszy zarówno siebie, jak i ją...


-------------------------------------------------------------------------------------------------

W międzyczasie Anna Chmura przeglądała Internet. Sprawdziła, czy nikt jej nie obserwuje, po czym w pasku adresu wpisała "meskiedupeczki.net.". To, co tam znalazła, zaskoczyło ją totalnie...
 



- No chyba nie... - westchnęła. Pokręciła głową z niedowierzaniem, po czym niemal natychmiast zamknęła laptopa.

_____________________________________________________

/ Oj, chyba wielbicielki urody naszych chłopaków nie polubiły nowej pani psycholog. Wścibskie z nich dziewczyny, skoro wszczęły śledztwo, mające wykazać, z kim to w związku jest Anka Chmura. I wygląda na to, że chyba uda im się to odgadnąć...

Zabawa w pytanie i wyzwanie... Typowe wariackie spędzanie czasu wolnego przez siatkarzy. A że Ci mają bardzo, bardzo dziwne pomysły, to potem z tego wynikają takie kwiatki, jak farbowanie włosów Jaroszowi, break dance w wykonaniu Możdżona, czy, co było chyba absolutnym hitem, pierwszy raz Zatora...
Nawet pytania nie były normalne. Bo przecież z tą bandą nic normalne być nie może.

Czy Krystian Piotrowski uratuje w mediach dobrą opinię Cichego? Czy to, co zmyślił Bartman, zostanie sprostowane?
Czy Anka, po sezonie, zdecyduje się zamienić miejsce swojego zamieszkania z Leszna, na Rzeszów?


Bardzo proszę, jeśli przeczytasz ten rozdział - skomentuj go. Chcę wiedzieć, ile osób czyta moje wypociny. Masz jakieś uwagi? Napisz to, to wy pomagacie mi w tworzeniu tego opowiadania, wasze rady są naprawdę cenne.
Napisanie choćby dwóch słów "fajny rozdział" albo jednego "beznadzieja" nie jest trudne, a mi to naprawdę pomoże... :)


To może zapytamy któregoś z siatkarzy, jak tam wrażenia po dzisiejszym hicie ligi?
Widzę, że Pit zadowolony. Mnie ten wynik też cieszy. Bardzo. Bardzo cieszy.
Co? Pokażesz, jak się cieszysz? Proszę, zaprezentuj.
ASSECO RESOVIA RZESZÓW LIDEREM PO FAZIE ZASADNICZEJ!

10 komentarzy:

  1. Kolega oczyści dobre imię Pitera, Anka zamieszka w Rzeszowie a zabawa była przednia.

    Mało konstruktywny komentarz, ale nie wiem co napisać.
    WYBACZ! :(

    Pit, potańczyłabym razem z Tobą, ale obawiam się, że nie mam siły xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to ja z nim podenszę. ;>

      Ja też nie wiem, co napisać. :(

      Usuń
  2. Ach, nie ma to jak pytanie i wyzwanie w wykonaniu naszych kochanyc lekko pojebanych siatkarzy. Ich wyobraźnia nie zna grabic xD Chciałabym xobaczyć Jarskiego w nowej fryzurze, to musi być coś ;D Ale jak oni mogli dać Rafałkowi takie okropne zadanie? Co za potwory :( Bo ale jakoś mu się udało.
    Ale Zator! O.O Jak ty mogłeś się tak sprzeciwić ZAGUMNEMU?!
    Ciekawe co tam wyniknie z tego sieciowego śledztwa czytelniczek portalu. A w ogóle to nie wiem dlaczego zawsze wyobrażałam sobie Ankę jako blondynkę z włosami do pasa. A tu proszę, śliczna szatynka.
    Od razu zapraszam do siebie gdzie dzisiaj pojawi się kolejny rozdział ale pewnie dopiero wiecziorem :)
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyobraźnia chłopaków nie zna granic. ;) Zobaczyć Jarskiego w nowej fryzurze? Może jak mi się będzie nudzić, to przemaluję w PhotoFiltre jakieś jego zdjęcie. :D
      Chłopcy lubią się znęcać nad sobą nawzajem, dlatego dali Buszowi takie, a nie inne zadanie. ;)

      Zdjęcie Anki od dawna wisi w zakładce "Sztab Szkoleniowy". Z boku są zakładki ze zdjęciami wszystkich bohaterów. :)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  3. Nadrobiłam Twojego bloga i zostaję :D Trochę mi to zajęło, ale lepiej później niż wcale :D
    Chętnie zagrałabym z chłopakami w pytanie i wyzwanie. Ich pomysły mnie po prostu rozwalają :D No ale żeby Rafała tak męczyć? Podryw Zatora bardzo oryginalny :D
    Widzę, że związek Ani i Pita ma sie coraz lepiej. Uwielbiam tą parę :D Tylko ani mi się waż ich rozdzielić. Sielanka ma być :D
    Co do wyniku to nie jestem aż tak zadowolona ;)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie http://malzenska-loteria.blogspot.com/?m=1
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło. :)

      Zator nie ma doświadczenia w podrywaniu dziewczyn, dlatego też jego podryw był taki, a nie inny. Ale fakt, bardzo oryginalny. :D
      Też bym z nimi zagrała w taką grę, tylko bałabym się chyba, co oni by mi wymyślili. xdd

      Tak, związek słitasków ma się całkiem nieźle. ;) A na razie nie planuję ich rozdzielać. Nie wiem, czy w ogóle ich rozdzielę, bo lubię te słodziaczki. Bardzo. :D

      Ja też pozdrawiam. :*

      A Twojego bloga już zaraz lecę czytać. :D

      Usuń
  4. Matko zajebisty xD
    Cóż to za oryginalne pytanie i wyzwania :D
    Chłopaaaaaki, no błagam was nie męczcie tak tego biednego Rafała :( Nie ładnie, baardzo nie ładnie :D
    Zati, jaki podryw :) Oryginalny tak bardzo!
    Pozdrawiam i czekam na następny :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny rozdział będzie chyba jeszcze bardziej hardkorowy... ;d
      Ale nie wiem dokładnie, kiedy on będzie. Być może w środę. ;)

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń
  5. Ileż słodyczy w relacjach Ani i Pita! :) Widać jak na dłoni, że ta dwójka totalnie za sobą szaleje. Ta "chemia" wyczuwalna jest w każdym geście, każdym słowie; uważam, że naprawdę świetnie prowadzisz ten ich wątek.
    A Anka chyba wygrała los na loterii. Jaki z tego wniosek? Czasem warto odbierać telefony od nieznanych numerów! ;)
    Chmura nie powinna się przejmować tym artykułem z portalu plotkarskiego i okraszającymi go komentarzami. To pewnie jakieś zakompleksione dziewoje, które węszą niczym psy myśliwskie. Choć też z drugiej strony należy mieć na uwadze, że Ania i Piotrek chyba już jednak wyczerpali limit swoich "wpadek" i na przyszłość będą musieli być znacznie bardziej ostrożni. Mam nadzieję, że kolega Pita z czasów licealnych faktycznie okaże się życzliwym kolegą i dzięki jego małemu "sprostowaniu" Cichy choć w niewielkim stopniu odzyska dobre imię.
    No, no, Zati wzniósł się na wyższy level swojego jestestwa! :D Niby taki przeciwnik uciech cielesnych, a tu proszę, jak mu się spodobało! Czasem nie warto wydawać pochopnych osądów :D
    Mnie również ogromnie cieszy pierwsze miejsce Resovii! Mamy lideeeeeeraaaaaa!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, szaleją za sobą totalnie. :D Bałam się, że ktoś stwierdzi, że jest za duża sielanka, że trzeba jakichś dramatów, czy czegoś. Ale chyba jest okej.
      Kurcze, ja chyba też muszę zacząć odbierać telefony od obcych. :D Może w końcu po 20 latach kogoś sobie znajdę. xdd

      Anka nie przejmuje się tym artykułem. Ona po prostu się zdziwiła, że ktoś się zainteresował jej życiem prywatnym. No bo kogo to niby miałoby obchodzić?...
      Wyczerpali limit swoich wpadek, owszem. Ale czy będą ostrożniejsi? Nie sądzę. :D

      Wszyscy jesteśmy dumni z Zatora. :) Może w końcu zacznie się nawracać xdd

      Ja też pozdrawiam. :*

      Usuń