04.06.2014, Centralny Ośrodek Sportu, Spała
Obudził się z samego rana i w trybie natychmiastowym zrzucił z siebie kołdrę, gdyż stwierdził, że mu pod nią za gorąco. Przeciągnął się na prześcieradle, przy okazji zrzucając dłonią jedną z leżących na łóżku poduszek. Chwycił leżący obok niego pilot do telewizora i po chwili włączył owe urządzenie. Ułożył się wygodnie i zaczął oglądać powtórkę jakiegoś meczu piłki nożnej. Grała Borussia Dortmund, czyli jedna z jego ulubionych drużyn. W sumie, to kibicował jej głównie dlatego, że grał tam jego bliski przyjaciel, Robert Lewandowski, czyli najlepszy polski piłkarz. To, że oprócz "Lewego", było tam jeszcze dwóch Polaków, tak bardzo już go nie obchodziło. Z resztą, Robercik ich nie lubił, więc on też zbytnią sympatią ich nie darzył. Uwielbiał za to Goetze i Reusa, czyli najlepszych przyjaciół Lewandowskiego... Ich przyjaźń była tak silna, że zdarzało mu się jeździć na mecze Borussii, czy to ligowe, czy też w europejskich pucharach. Był na tym, kiedy to Dortmund rozbił sam Real Madryt 4:1, a wszystkie bramki dla drużyny niemieckiej strzelił nie kto inny, jak Robert Lewandowski. Nie zabrakło go także na finale Ligi Mistrzów, w którym to drużyna w żółto - czarnych strojach mierzyła się z Bayernem Monachium. Niestety, wówczas obejrzał porażkę ekipy prowadzonej przez Juergena Kloppa... Żółto - czarne stroje... On sam przecież w takich grał w swojej lidze... W swoim zespole, czyli w Skrze Bełchatów, mistrzu Polski, którego to mistrza w końcu udało się wydrzeć zespołowi z Rzeszowa. Po to jednak w miejscowości Bełchatów stworzono dream team, jak na polskie warunki. Sprowadzenie dwóch Argentyńczyków, czyli rozgrywającego, Nicolasa Uriarte, i przyjmującego, Facundo Conte, okazało się strzałem w dziesiątkę. Życiową formę osiągnął także bombardier ekipy "Pszczółek", czyli Mariusz Wlazły. Ten sam Mariusz Wlazły, który teraz wraz z nim przebywa na zgrupowaniu reprezentacji Polski w piłce siatkowej mężczyzn. Ten sam, który po czterech latach rozbratu z kadrą, zdecydował się do niej powrócić, by osiągnąć z nią życiowy sukces, jakim miał być medal mistrzostw świata. Chociaż... on przecież medal już miał. Srebro. On chciał złota. Wiedział, że to będzie trudne, ale wierzył, że jest to możliwe do zrealizowania. W końcu nasza kadra miała naprawdę dobry skład, i jeśli tylko wszyscy by złapali odpowiednią formę, to mogli razem dokonać czegoś wielkiego...
A Andrzej Wrona żadnego sukcesu z kadrą jeszcze nie osiągnął. I nie wiadomo było, czy osiągnie, skoro na razie niczym nie zachwycał podczas tego zgrupowania. Teraz też, zamiast myśleć nad tym, co zrobić, żeby było lepiej, wolał oglądać w akcji swojego ziomeczka. Leżał więc rozwalony na łóżku jak król, z tym swoim buszem na klacie na wierzchu. I jedyne co go obchodzio, to to, że "Lewy" załadował właśnie bramkę jakiemuś outsiderowi Bundesligi... Chwycił swoją komórkę i zalogował się na Facebook'a. Dostrzegł tam bardzo szczery wpis Jakuba Bączka. Otóż, mentalista napisał wprost, że się nudzi.
Do rozczochranej czupryny Andrzeja wpadł szatański plan, co zrobić, żeby ten nienormalny człowiek nie narzekał już na nudę. Ale do jego realizacji potrzebni mu będą jego koledzy. Postara się wtajemniczyć ich w sprawę podczas śniadania.
A teraz już nie będzie o tym myślał, tylko skupi się na meczu, bo Robert strzelił kolejnego gola. Ach, cóż to był za piękny strzał zza lini pola karnego. Piłka leciała wysoko i przelobowała bramkarza. Ach, piękna, piękna bramka. Tak, Wrona zachwycał się nią, jakby jego przyjaciel ustrzelił co najmniej hattrick'a w meczu z Barceloną. A to była tylko ostatnia w tabeli drużyna. Najsłabsza drużyna Bundesligi, w której obronie grali tacy parodyści, że prawdopodobnie nawet Andrzej byłby w stanie strzelić im gola...
Kiedy już mecz się skończył, Wrona ruszył w stronę stołówki. Wszyscy już tam byli i siedzieli przy jednym stole. Dosiadł się więc do nich i od razu zdradził im swój plan...
- Cześć, chłopaki. Włączyłem sobie Facebooka i ogarnąłem, że mentaliście się nudzi. Sam tak tam napisał. Wpadłem więc na pomysł, że damy mu jakąś głupawą ankietkę do wypełnienia. Taki zbiór niepoważnych pytań, rozumiecie. Po kolei zapytam każdego z was o coś totalnie durnego, a wy mi udzielicie odpowiedzi na te pytania. Wszystko zostanie nagrane. Ja potem spiszę te pytania i wręczę je temu idiocie, i zobaczymy, co on wymyśli. Będzie śmiesznie - uśmiechnął się Andrzej.
- Ciekawy pomysł. - odrzekł Zagumny. - Masz moje poparcie, Andrzeju. - Guma też się uśmiechnął. Tak, naprawdę. Paweł Zagumny się uśmiechnął. To trzeba gdzieś zanotować. Łomacz, gdzie masz swój zeszycik w pieski i kotki?
- No, może być. - bąknął znudzony Piter.
- To zaczynam. Po kolei każdemu z was zadam jakieś głupie pytanie. I liczę na jeszcze głupsze odpowiedzi. - uśmiechnął się Andrzej.
- Dobra, chłopaki, to już się kameruje. - zaśmiał się Igła i włączył swoją ukochaną kamerę.
- Czekamy. - rzekł Możdżon.
- To zaczniemy od pana kapitana. - puścił oczko do Cichego, co ten skomentował głośnym ziewnięciem.
- A może będzie lepiej, jak każdy powie po prostu jakąś głupotę. A nie jakieś pytania. Pytania ułożysz na podstawie tych zasłyszanych głupot. - wtrącił się Winiar.
- To chyba lepszy pomysł. - przytaknął Nowakowski. - To ja mam zacząć, tak? - wolał się upewnić. Spojrzał na Wronę, a ten pokiwał głową. - Ale to ma być prawda? Bo możemy po prostu opowiedzieć jakieś hardkory z naszego życia. - zaśmiał się.
- To będzie ciekawe. Przy okazji trochę się pośmiejemy. - stwierdził Mario.
- Ej, to ja muszę sobie przypomnieć taki najlepszy hardkor z życia. To niech Winiar zacznie.
- Wracałem kiedyś spity z potańcówy i chyba musiałem tak trochę dużo wypić, bo obudziłem się pod zakładem masarskim z tasakiem w ręce. - przewrócił oczami przyjmujący Skry.
- I nie zabiłeś nikogo tym tasakiem? - spytał Łomacz.
- Nie. - strzelił facepalm'a.
- Próbowałem kiedyś popełnić samobójstwo. - wyszeptał Siurak.
- I przeżyłeś? - wypalił Zator. Tym razem wszyscy strzelili facepalm'a.
- Nie, umarł, wiesz? Pogrzeb odbył się dwa lata temu. - zironizował Dzik.
- Jeju, Bartek, przepraszam, że mnie nie było na Twoim pogrzebie! Nie wiedziałem, że umarłeś! Ale... zaraz, zaraz... przecież Ty żyjesz, to jak Ty mogłeś umrzeć i mieć pogrzeb?... Jezus Maria, Ty zmartwychwstałeś! - wrzasnął. A wszyscy zgonowali na podłodze...
- Zeszczałem się kiedyś Ignaczakowi do jego butelki z piciem. - zaśmiał się Kosok.
- Co zrobiłeś?! - wrzasnął Igła.
- To, co słyszysz. - rechotał wesoło Grześ. Wyszedłeś się odlać, więc... ja też się odlałem.
- Ty świnio! - fuknął na niego Krzysiek.
- Dosypałem kiedyś Świderskiemu ziemi do kawy. - rzekł Guma beznamiętnie.
- No proszę, Paweł taki żartowniś. I Sebastianowi smakowała? - zachichotał Rucek.
- Nie poczuł różnicy. - odpowiedział.
- Ach. Rozumiem.
- Uprawiałem z Sabiną seks na Podpromiu. - szepnął Konan.
- Wpuścili was na halę, jak się dowiedzieli, co chcecie robić?! - wrzasnął Fabian.
- Nie no, co Ty, debilu. Po prostu sobie weszliśmy, zamknęliśmy się na hali, i, no, wiecie. Nie muszę wam chyba tłumaczyć, jak to się robi. - przewrócił oczami.
- Zatorskiemu musisz. - prychnął Bociek.
- Serio? - jęknął.
- Wcale nie! - przerwał Zati. - Ja wiem, jak to się robi. - uśmiechnął się.
- Serio?! - ryknął zdumiony Karollo.
- Tak. Przecież robiłem to z tą całą Kozłowską. I wiecie co? Spodobało mi się.
- On się nawraca! - krzyknął Andrzej.
- Pawle, jesteśmy z Ciebie dumni. - rzekł Zagumny.
- Dlaczego gadasz sam do siebie? - spytał Zator.
- Ale zaraz przestaniemy. - doświadczony rozgrywający przywalił sobie facepalm'a.
- Uprawiałem seks na fortepianie. - wypalił Karollo.
- I Ci w dupę było wygodnie? - zarechotał Wojtaszek.
- Wiesz, jak jest Ci dobrze, to nie zwracasz uwagi na takie pierdoły. - odpowiedział.
- Podrzuciłem kiedyś Falasce do torby trzy paczki kondomów i zboczony film. A on myślał, że to dzieło Wlazłego. - zaśmiał się Wronson.
- TO TY TO ZROBIŁEŚ?! - wrzasnął Wlazły. - A on mi zrobił taką połajankę, że szkoda gadać! - warknął. - A mój hardkor... Hmm... Kiedyś, po gorącej nocy z żoną, zaśpiewałem jej "We are the champions".
- Zamknąłem kiedyś Kowala w kiblu, z Kosokiem, i powiedziałem im, że nie wypuszczę ich, dopóki Grzechu nie nagra, jak Kowal wpierdala z kibla. - słodkim głosikiem powiedział Drzyzga.
- To my aż takich hardkorów we Skrze nie robimy. My to tylko takie akcje jak wtedy, kiedy Andrzej przytrzaskiwał mi łeb klapą od kibelka, kiedy ja owy łeb do niego schylałem. - westchnął Włodi.
- Przegrałem raz wyzwanie podczas pijackiej imprezki i do końca dnia musiałem siedzieć z kostkami lodu w gaciach. - jęknął Dziku.
- Zadzwoniłem kiedyś do Ignaczaka i udając jakiegoś prezentera z telewizji, zacząłem go wkręcać, że wygrał lodówkę. Niestety, zorientował się, skurwysyn, że to ja. - westchnął Ziomek.
- Bo Ty nigdy nie umiałeś udawać. - fuknął Krzysiu.
- Krzysiaczku, jaki jest Twój największy hardkor? - zaśmiał się Mały.
- No, to chyba jednak ten ostatni. - uśmiechnął się szeroko.
- To znaczy? - spytał McGregor.
- Nakręcenie seks - taśmy z Nowakowskim w roli głównej. - zachichotał.
- Na pewno zrobiłeś w życiu coś bardziej szalonego. - prychnął Piter.
- Być może, ale to jest największe osiągnięcie, no bo jak, to, Ciebie udało mi się nakręcić w takiej sytuacji? Tego najgrzeczniejszego? - rechotał jak głupi.
Cichy tylko udał, że się śmiertelnie obraził.
- Noo jaa... umiem oddychać. - wypalił Zatorski.
- O ja Cię pierdolę, takiego hardkoru to nikt nie przebije. - zironizował Kubi.
- Miło mi to słyszeć. A mogę podać jeszcze drugi hardkor? - spytał.
- Dajesz. Nie mogę się doczekać, aż to usłyszę. - prychnął Dzik.
- Uprawiałem seks. - uśmiechnął się.
- Kurwa, szaaaloony. - podsumował wszystko Wiśnia.
- Wybieram lambadę tańczoną w hawajskiej spódniczce. - ozwał się Możdżon.
- A ja to, że kiedyś utknąłem w huśtawce, na placu zabaw. - zaśmiał się Gregor.
- Ja też chyba tą imprezę naszą w Spodku, to, że tak się spiłem. - bąknął Mikuś.
- Nakulwienie salta, bo mi mentalista kazał. - stwierdził Buszu.
- Strzelenie w łeb Cichemu z zagrywki. - zarechotał Wiśnia.
- Podglądałem kiedyś Bartmana pod prysznicem. - przewrócił oczami Wojtaszek.
- I jak wrażenia? - wtrącił się Endrju.
- Nic specjalnego. Tutaj, na kadrze są lepsze ciała. - machnął ręką.
- Ja to chyba najbardziej szaloną rzecz, jaką zrobiłem, to było wtedy, jak się wjebałem w tą ścianę. - podrapał się po głowie Bociek.
- Ja to się dziwię, że to przeżyłeś. - wypalił Zator.
Pozostali postanowili tego nie komentować. Już dosyć dużo dzisiaj usłyszał złośliwych tekstów.
- To ja chyba zakończę te zwierzenia. - zauważył Jarski. - Łomacz musiał kiedyś zażywać jakieś tabletki uspokajające, czy tam nasenne, czy coś. Nieważne. Były one w kolorze niebieskim, więc... podmieniłem mu raz tą tabletkę na viagrę. Jak go potem roznosiło na boisku podczas meczu! - zarechotał.
- Co Ty zrobiłeś?! A ja myślałem, że po prostu złapałem zajebistą formę! - żachnął się rozgrywający.
- Dobra, ostatnie wyznanie. - ponaglał Ignaczak. - Bo mi się powoli kończy bateria w kamerze i muszę doładować.
- Kowal mnie kiedyś wkurwił, i to tak porządnie, więc postanowiłem mu się pięknie za to odwdzięczyć. Pewnego dnia dorwałem się do jego samochodu. Wziąłem sobie parę kamieni i urządziłem strzelanie do szyb w jego aucie. Powybijałem mu wszystkie szyby, po czym tą dziurą po wybitej szybie wlazłem do środka, mu tam do samochodu. - opowiadał. - Chciałem coś tam mu podpierdzielić z tego samochodu, ale nie wyszło. Wyszło za to coś innego. - zaśmiał się.
- Okej, wlazłeś mu do samochodu. I co potem zrobiłeś? - zaciekawił się Winiar.
- Jako, że byłem po ostro zakrapianej imprezie, to mi się po chwili zrobiło niedobrze. Zerzygałem mu się więc do tego samochodu. - odpowiedział.
- Szalony. - zaśmiał się Kłosik.
- To nie wszystko. - przerwał mu Pit.
- O! Co jeszcze zlobiłeś? - spytał Buszek.
- Srać mi się zachciało... - przewrócił oczami.
- Nie mów, że mu się zesrałeś do samochodu?! - Igła wybuchnął dzikim śmiechem.
- Sikać też. - rzekł słodziutkim głosem. - Tak, załatwiłem w samochodzie Kowala swoje potrzeby fizjologiczne. - wyszczerzył się czarująco.
- Wygrałeś. - podsumował Zagumny. - Nawet Zatorski nie jest tak hardkorowy jak Ty. - przewrócił oczami.
- Ej, a bo ja chciałem jeszcze zadać jedno pytanie mojemu przyjacielowi, mogę? - spytał Endrju.
- Możesz. - stwierdził Możdżon.
- Ej! Najpierw ja! Ja jeszcze nie pochwaliłem się hardkorem! - wrzasnął Mały.
- A to podglądanie Zbycha pod prysznicem nie było tym hardkorem? - spytał Mario.
- Nieee, mam coś lepszego. - zaśmiał się.
- No, słuchamy. - machnął ręką Siurak.
- Cztery razy zesrałem się w gacie jednego dnia.
- Oooo, matko. Widzę, że zawodowiec. - wypalił Bociuś.
- Leon Zawodowiec. - zaśmiał się Ignaczak.
- Dobra, to ja chcę zadać pytanie mojemu przyjacielowi. - uśmiechnął się Wrona.
- Dajesz. - westchnął Cichy.
- WŁODI! Czy czujesz się kobietą? - wypalił.
- Taak, oczywiście, a Tyy? - zironizował młody przyjmujący.
Nikt nie wie, dlaczego Wrona zadał to pytanie...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Leżała na łóżku, w pokoju swojego chłopaka i analizowała właśnie zapiski, jakie widniały w jej zeszycie. Ubrana była w nieco za dużą na nią koszulkę Nowakowskiego, a włosy miała związane w kok. T - shirt był całkowicie przesiąknięty zapachem Piotrka, ale jej to ani trochę nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, co jakiś czas przykładała koszulkę do nosa i wdychała woń swojego ukochanego. W ten sposób czuła, że cały czas jest przy niej. A był przecież gdzieś w sąsiednim korytarzu, na stołówce. I odwiedzał ją co jakiś czas, zupełnie, jakby doglądał swojego największego skarbu. Nie brakowało wówczas czułych uścisków i pocałunków. Wykorzystywali te chwile, kiedy mogli być razem tak bardzo, jak to tylko było możliwe. Nie mieli czasu na to, by zrobić coś więcej, ale parę słów zamienionych ze sobą w zupełności wystarczało im do tego, by byli szczęśliwi. A właściwie, wystarczało im parę gestów, sam dotyk ukochanej osoby. Siadał więc obok niej na łóżku i chwytali się za ręce, milcząc, albo mówiąc sobie czułe słówka. Niby nic, a im to wystarczało. Nie potrzebowali już nie wiadomo jak wielkich namiętności, poprzez które uświadamialiby sobie, jak bardzo są dla siebie ważni. Wiedzieli już, ile dla siebie znaczą, więc nie musieli tego sobie nawzajem w żaden sposób udowadniać. Upust swoim uczuciom dawali w nocy, gdy wszyscy już smacznie spali. I to wcale nie kolejne spędzane ze sobą noce, a właśnie takie, z pozoru nic nie znaczące gesty, umacniały ich związek. Związek, który z pewnością nie jest łatwy, a w przyszłości będzie jeszcze trudniej. Bo nie wiadomo, czy Anka będzie potrzebna Stefanowi na kolejnych zgrupowaniach kadry. Wtedy byłaby po prostu zwyczajną, najzwyczajniejszą siatkarską WAG. Anka trochę bała się tego, że mogłaby właśnie zostać "odstrzelona" ze sztabu. Przecież chłopaki maja już mentalistę, więc na cholerę im jeszcze psycholog? Jak odratuje wszystkich z tego ogłupienia, nie będzie już w kadrze potrzebna. Musiałaby wrócić do Leszna, do swojego nudnego, przewidywalnego życia. Z tą tylko różnicą, że wiedziałaby, że gdzieś, być może na drugim końcu świata, jest ktoś, kto ją kocha, dla kogo ona jest bardzo ważna. Jest ktoś, kto odmienił jej życie. Miała nadzieję, że Antiga nie stwierdzi, że Chmura nie jest mu już potrzebna... Nie wybiegała zbyt daleko w przyszość, chociaż zastanawiała się, co to będzie, gdy zacznie się sezon ligowy... On w ciągłych rozjazdach, a ona? Gdzie ona będzie?... Prawda jest taka, że o tym w ogóle nie pomyślała, wiążąc się z nim...
Zajadała właśnie swoje ulubione chipsy, o smaku zielonej cebulki, którymi to miała się podzielić z Cichym, a którymi to się nie podzieli, bo zje je sama. No chyba, że on by przyszedł, zanim ona zjadłaby wszystkie, to może na parę by się załapał. Lepiej by było, gdyby jednak się nie załapał na żadnego, bo chipsy są przecież niezdrowe. Stefan by ją mógł skarcić, że faszeruje jego zawodnika niezdrowym żarciem...
Usłyszała właśnie pukanie do drzwi. Któż to zamierzał złożyć jej wizytę? Piotrek to to raczej nie był, on wszedłby bez pytania. W drzwiach pojawił się Włodi. Ach, więc to on przeszkadza Ance w rozmyślaniu. A czego od niej może chcieć Wojciech Włodarczyk?...
- Cześć. - bąknął.
- No cześć. - ziewnęła. - Przepraszam, trochę zmęczona jestem.
- To się śpi w nocy, żeby nie być zmęczonym. - zaśmiał się. - Anka, mogę Ci zadać pewne niedyskretne pytanie? - spytał.
- To zależy. - zaczęła.
- Od czego? - drążył temat.
- Od tego, jak bardzo jest ono niedyskretne. - odpowiedziała.
- No wiesz... Do łóżka nie mam zamiaru wam zaglądać. Przecież i tak wszyscy już wiedzą, że ze sobą sypiacie. I że niezłe cuda odwalacie. - Anka zaczerwieniła się jak burak. - Hihi, ale buraczek.
- Spadaj. - fuknęła. - A w sumie to... skąd wiecie? Wnioskujecie to po tym, co wtedy Ignaczak odwalił na sali? Czy po tej nieszczęsnej akcji, jak nas nakryliście w pokoju?...
- Nie, niekoniecznie. - podrapał się po głowie.
- To po czym? - zapytała.
- No wiesz, Twój chłopak nie potrafi zbyt długo trzymać języka za zębami... - wypalił.
-
Że co, kurwa?! - oj, zdenerwowała się, i to bardzo.
- To, co słyszysz. - przewrócił oczami.
- On chyba tak po prostu Wam się nie pochwalił?! - syczała wkurwiona Chmura. - Tak po prostu nagle wziął i wrzasnął: "Ej, chłopaki, a ja sypiam z Anką i się nieźle zabawiamy po nocach!"?!
- Tak po prostu to nie. - stwierdził.
- To, kurwa, jak? - wysyczała.
- No, kurwa, z efektami specjalnymi. Jezu, Anka, przestań. - machnął ręką.
- Gadaj, jak Wy się o tym dowiedzieliście! Natychmiast! - wrzasnęła.
- No to ten... No graliśmy w "Pytanie czy Wyzwanie", oczywiście... No wiesz, przy okazji zadania wypalił. - powiedział.
- Chyba nie zapytaliście go wprost? - spojrzała mu głęboko w oczy.
- Niee. - zawahał się nieco.
- No to jak to niby wypłynęło? - tupnęła nogą.
- Noo wypalił, po prostu. Tak nagle, przez przypadek wypalił. Ale wiesz, jaki potem wyleciał wkurwiony z pokoju, jak wszyscy zaczęli mu dosrywać? - zarechotał Włodi.
- Na pewno przez przypadek to wyciekło? - bardzo była dociekliwa...
- Tak. - odrzekł. - Inaczej nie czerwieniłby się jak dupa i nie powiedziałby do Nas, że mamy wszyscy spierdalać.
- Ale nie rozumiem... On powiedział wprost? - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Nie, nie powiedział tego wprost. Palnął jakąś głupotę, ale tych słów nie można było zinterpretować dwuznacznie. No sorry, ale tego co wypalił nie szło odczytać w inny sposób, wszyscy od razu zczaili o co chodzi. - powiedział.
- A powiesz mi, jak to było? - zapytała.
- Mmmm.. rozwiń proszę skrót "SPAŁA". - nakazał.
- Przecież to nie jest skrót. - zauważyła.
- Proszę Cię, nie odpierdalaj mi tu Zatorskiego. - zaśmiał się.
- Nie wiem, jak rozwinąć ten skrót, przykro mi. - spuściła głowę.
- Podpowiem Ci. - szepnął.
- A zatem słucham.
- Słodkie, Piękne, Atrakcyjne Łono Anny. - zachichotał.
- Zatłukę gamonia. - zacisnęła pięść.
- Ej no, weź. Skomplementował Cię przecież. - cmoknął w powietrze.
- Mógł w TAKI sposób nie komplementować mnie przy wszystkich... - westchnęła.
- Ale chyba nie zamierzasz się na niego fochać? Przecież raz, zaczerwienił się jak dupa, dwa, wyleciał wkurwiony, jak torpeda. Tak jebnął drzwiami, że na Twoim miejscu, schowałbym go gdzieś w szafie, żeby Zagumny go nie dorwał. - zachichotał bełchatowski przyjmujący.
- Pomyślę nad tym, dzięki za ostrzeżenie. - przewróciła oczami.
- To mogę zadać Ci to pytanie? - spytał.
- Skoro musisz... - machnęła ręką.
- Muszę. - wyszczerzył się.
- No?
- Masz może siostrę? - wypalił.
- A co to za pytanie? - zdziwiła się dziewczyna.
- Noo... Bo Ty taka śliczna jesteś, dziewczyno i tak się zastanawiam, czy masz... - wybełkotał.
- Przykro mi, Władeczku, jestem zajęta. - uśmiechnęła się.
- I jesteś z nim szczęśliwa? - zapytał.
- Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, naprawdę. - uśmiechnęła się promiennie. Widać było, że nie kłamie, że w swoim związku czuje się naprawdę dobrze.
- Co on w sobie takiego ma? - jęknął.
- Wiesz, jest uroczy... - zaczęła Anka.
- Ja też. - fuknął obrażony Wojtek.
- Być może. - zaśmiała się pani psychiatra. - Jest... jest... jej, trudno to opisać. Po prostu jest cudowny. Idealny. Drugiego takiego człowieka na tym świecie nie ma. Czuły, troskliwy, kochający, opiekuńczy, szarmancki, zabawny, wesoły i wiecznie roześmiany... No i jest też niezwykle przystojny. - Anka charakterystycznie poruszyła brwią.
- On? Przystojny? - zdziwił się Włodi tym co usłyszał. - Niby od kiedy?
- Od zawsze. - prychnęła dziewczyna. - A co, nie jest?
- W sumie, nigdy nie zaliczałem go do kategorii "ciacha"... - podrapał się po brodzie.
- Bo się nie znasz. - wytknęła mu język.
- Doobra, nieważne. To masz siostrę? - powtórzył swoje pytanie, które zadał jej już przed chwilą.
- Niestety, a może i stety. Dla kogo stety, dla tego stety... Mam brata i dwie siostry. Obie są zajęte, w szczęśliwych związkach, więc nie masz na co liczyć.. - uśmiechnęła się.
- Cholera... To może masz chociaż jakąś równie ładną, jak Ty, koleżankę? - wypalił przyjmujący.
- W sumie... To jedna by się znalazła. Zaproszę ją kiedyś na jakiś mecz czy coś i wtedy was zapoznam ze sobą. - mrugnęła okiem Anka. - A w sumie, to dwie by się znalazły.
- Dzięki, dzięki, jesteś przekochana! - pisnął uradowany siatkarz i przytulił Ankę.
- Ej, ej, bez czułości, bo mi się mój dwumetrowiec obrazi. - fuknęła na niego.
- Sorry. - zachichotał i wyszedł.
No kto to widział? W takiej sprawie przychodzić do niej? No cóż, Anka powiadomi swoje dwie przyjaciółki, że jest do wzięcia niezła partia. A nuż się uda jej zeswatać Włodiego z jedną z sióstr Mielnik? Zarówno Ewka, jak i Kaśka, były wolne i czekały na miłość. A zasługiwały na to, bo to były naprawdę spoko dziewczyny. Nie byłoby kłamstwem, gdyby się stwierdziło, że były to najlepsze przyjaciółki Anki. Najlepsze? Możliwe, że jedyne, bo Chmura nigdy nie lubiła otaczać się zbyt dużą grupą przyjaciół... Zawsze była typem osoby raczej wycofanej, żyjącej w cieniu innych, robiącej swoje bez żadnego rozgłosu. Większość jej znajomych chciało być kimś, jakąś znaną osobistością. Taki jeden Karol twierdził, że chce zostać prezydentem. Ciekawy pomysł, ale Ania wątpiła, czy to mu się uda. To zawsze był leniuch, któremu nie chciało się uczyć. Maturę zdał nie wiadomo jakim cudem, ściągał chyba na każdym przedmiocie... Jakimś cudem dostał się na prawo, ale żeby mu tam dobrze szło, to nie można było powiedzieć... Wprawdzie roku nie powtarzał, ale musiał fatygować się na kilka wrześniowych poprawek... Julia chciała zostać światowej sławy modelką. Zaczęła więc się głodzić, żeby uzyskać idealną figurę. Parę razy z powodu kłopotów zdrowotnych trafiła do szpitala, lecz ostatecznie swój cel osiągnęła - była chuda jak sztacheta od płotu. Liczyła na to, że jakaś agencja się nią zainteresuje, więc zaczęła wrzucać do Internetu swoje nagie zdjęcia. Przecież to na pewno w ten sposób agencje modelingu znajdują kandydatki na modelki. A przynajmniej ona tak myślała... O swoich marzeniach i tak musiała zapomnieć, bo po jednej z pijackich imprezek, jakich w jej życiu było pełno, skończyła z bonusem w postaci Małgośki... Michalinie marzyło się aktorstwo. Skończyło się na tym, że owszem, występowała w filmach, ale niekoniecznie takich, w jakich chciała. Utrzymywała się jednak ze zboczonego biznesu, więc specjalnie nie narzekała. Brzydziło ją tylko to, że co chwilę dobierał się do niej jakiś niedomyty facet... Łukasz marzył o tym, żeby zostać policjantem, o którym będą mówić wszyscy. A teraz sam siedzi w więzieniu, za spowodowanie wypadku samochodowego pod wpływem alkoholu. Ze skutkiem śmiertelnym... Gabriela znalazła sobie faceta, którego nazywała księciem z bajki. Przystojny, bogaty, młody piosenkarz, o którym robiło się coraz głośniej. Ona także zyskała więc rozgłos. Gdy swojego księcia znalazła w łóżku ze swoją najlepszą przyjaciółką, wyskoczyła z okna. Nie udało jej się odratować.Życie więc przyjaciół Anki nie oszczędziło... Ona miała szczęście, nie dość, że robi to, co kocha, a więc zajmuje się swoją ukochaną psychologią, to jeszcze poznała siatkarzy, a z jednym z nich nawiązała nawet taki bliski kontakt...
Przemyślenia Anki o życiu przerwało kolejne już dzisiaj pukanie do jej drzwi. Kto tym razem? Była to ostatnia osoba, której Chmura mogła się spodziewać w ośrodku. Długie, czarne, proste włosy. I te zrobione brwi. To znaczyło tylko jedno. To znaczyło wjazd do pokoju Bereniki Nowak... Czarnowłosa chciała się dowiedzieć czegoś więcej o tej dziewczynie. Jakieś tajemnicze plany Zbigniewa Bartmana wydały jej się podejrzane. Chciała się dowiedzieć, co on chciał jej zrobić. Być może coś złego, czego ona nie życzyłaby nawet największym wrogom. Bo chociaż była to dziewczyna raczej wredna, wiedziała, co to znaczy przegiąć pałę. Być może Bartman tego właśnie się dopuścił.
- Dzień dobry, cóż to za miły widok mnie tutaj zastaje. - zaczęła Berenika w dosyć ironiczny sposób.
- Co Ty tu robisz? Co Cię tu sprowadza? - Anka rozpoznała Nowak. Wiedziała, że to jedna z tych sześciu panien, z którymi pamiętnej nocy zabawiał się Piter.
- Chciałam porozmawiać. - odburknęła.
- A mamy o czm? - spytała Chmura.
- Myślę, że tak. - odpowiedziała. - Wiesz, że Bartman chciał się stąd Ciebie pozbyć, prawda? - zapytała.
- Domyślam się, po tym, co ten skurwysyn chciał mi zrobić. - warknęła.
- A co on chciał Ci zrobić? Bo wiesz... to ja nalegałam, żeby on Cię stąd wykurzył, a on mi nie chciał przedstawić jakiegoś swojego tajemniczego planu. Nie wiem, co on Ci chciał zrobić, nie chciał mi powiedzieć... - przewróciła oczami.
- Nie powiedział Ci? Jaka szkoda. Zrozumiałabyś, że z takimi skurwielami się nie współpracuje. - syknęła rozwścieczona.
- No to... co on chciał Ci zrobić? - powtórzyła.
- Zgwałcić mnie. - przerwała jej, zanim ta zdążyła jeszcze coś powiedzieć.
- CO?! - wrzasnęła Nowak. - Naprawdę?!
- Nie, kurwa, na żarty! - krzyknęła wkurwiona Anka.
- Jeezu, przepraszam. - prychnęła. - Nie wierzę... On naprawdę to chciał zrobić? - gadała sama do siebie. - Przepraszam. - powiedziała.
- Za co Ty mnie przepraszasz? - zdziwiła się Ania.
- Za to, że współpracowałam z tym debilem. - westchnęła Nowak. - Jak mogłabym Ci to wynagrodzić? - spytała.
- Po prostu zerwij z nim wszelaki kontakt, jaki masz. A z mojego życia możesz zniknąć. Nie jesteś mi potrzebna do szczęścia. - odpowiedziała. Może nie była zbyt miła, ale przecież kłamać nie będzie. Berenika Nowak do szczęścia nie była jej potrzebna.
- Dobrze. Niech więc tak będzie... A tego skurwysyna dorwę i powiem mu, co o nim myślę. - stwierdziła.
I wyszła.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Minęło trochę czasu, a chłopcy skończyli już trening. Mieli właśnie wychodzić z hali i każdy z nich zamierzał udać się do swojego pokoju. Nie było im to jednak dane, gdyż ruchem ręki zatrzymał ich Antiga. O co mu chodziło? I dlaczego na hali nagle pojawiła się jakaś telewizja, dziennikarze? O co tu chodzi? Co to za spontan, o którym oni nic nie wiedzą? Może nagle się okaże, że rozegrają teraz jakiś międzypaństwowy mecz? Jeszcze tego by brakowało, żeby poziom absurdu PZPS'u osiągnął poziom maksymalny. Dno. Po prostu dno i gorzej już być chyba nie mogło. Czy oby na pewno?
Oto właśnie speszonego kapitana reprezentacji dorwał jego największy fan wśród dziennikarzy, czyli Wojciech Drzyzga. Chyba chciał przeprowadzić z nim jakiś wywiad. Czego on od niego chciał?...
- Dzień dobry, Piotrze, jak nastrój przed meczem? - zapytał Papa D.
- Przed jakim meczem? - jęknął zdezorientowany Piter.
- Rozumiem, że nie grasz? Gracie przecież teraz towarzyski sparing z Rosją. - Piotrkowi oczy prawie by wypadły z oczodołów. Super. Nie dość, że sparing - niespodzianka, to jeszcze ze znienawidzoną drużyną naszych wschodnich sąsiadów. Co ten PZPS odpierdzielał, do cholery?!
- Fajnie, że ktokolwiek mi powiedział o tym, że teraz jest mecz. - fuknął. - Nikt o nim nic nie wiedział. - dodał. - Jeśli to miała być niespodzianka, to zdecydowanie, udało się nas zaskoczyć. - przewrócił oczami. - Przepraszam, ale muszę iść powiadomić drużynę o tym, że zaraz gramy. I choćby przez parę minut przemyśleć to, jak będziemy grać. - powiedział i odszedł w stronę reszty chłopaków.
- Czego on chciał? - zapytał od razu Zagumny.
- Zapytał się, jak nastrój przed meczem... No to ja się go pytam, o jaki mu, kurwa, mecz chodzi. A on na to, że przecież gramy teraz sparing. - westchnął.
- Sparing? Super, że ktokolwiek coś o tym wiedział. - prychnął rozgrywający.
- A żeby było jeszcze fajniej, to gramy z Rosją... - szepnął środkowy.
- Jeszcze tego nam do szczęścia brakowało... - jęknął Możdżon.
- To mi się dobrze wydawało, że słyszałem coś po rusku jakieś pół godziny temu. - stwierdził Kurek.
- Dlaczego nic nie powiedziałeś?! Może byśmy się domyślili! - wrzasnął Winiar.
- Bo nie byłem pewny, czy się nie przysłyszałem. - spuścił głowę przyjmujący Maceraty.
- Trzeba było powiedzieć, nawet, jeśli miałoby to się okazać jakąś bujdą. Przygotowałbym się psychicznie na tego idiotę Spirytusowa. - przewrócił oczami Pit.
W tej właśnie chwili na halę weszła owa rosyjska reprezentacja. Chyba szeroka kadra, bo można było tam dostrzec aż czterech atakujących, a więc wracającego do zdrowia, po kontuzji, Maksima Mikhailova, a także Nikolaya Pavlova, Pavla Moroza i Denisa Zemchenoka. Za nimi wmaszerowali przyjmujący, czyli Denis Biryukov, a także ulubieniec Polaków, czyli oczywiście nie kto inny, jak Aleksey Spiridonov, kolejny z niezbyt inteligentnych, Sergey Savin... Savin nie był lubiany, bo miał idiotyczne cieszynki. Evgeniy Sivozhelez i Dimitriy Illinykh byli naszym siatkarzom neutralni. Podobnie jak rozgrywający, czyli dwóch Sergey'ów - Grankin i Makarov.
- Idzie, idzie! - wrzasnął Zatorski. - Jezu, jaki on jest wielki! On jest większy od Możdżona! - oczywiście podziw Zatora wzbudził nie kto inny jak najwyższy siatkarz świata, środkowy reprezentacji Rosji, Dmitriy Muserskiy. Obok niego stanęli kolejni środkowi - Nikolay Apalikov, Andrey Aschev i Artem Volvich. Jako ostatni zjawili się libero - Aleksey Verbov i Artem Ermakov.
- доброе утро. [Dobroye utro.] (Dzień dobry.) - usłyszeli.
- No siema. - bąknął Łomacz. Grankin, bo to on właśnie postanowił porozmawiać z naszymi chłopakami, chyba nie zrozumiał, co Gregor chciał powiedzieć...
- Что вы сказали? [Chto vy skazali?] (Co powiedziałeś?) - spytał rozgrywający reprezentacji Rosji.
- Он хотел, чтобы поприветствовать вас. [On khotel , chtoby poprivetstvovat' vas.] (On chciał się z Tobą przywitać.) - odrzekł mu... Nowakowski.
- Piter, skąd Ty znasz ruski?! - wrzasnął zdumiony Siurak.
- W szkole się uczyłem. - przewrócił oczami. - No wiesz, język wroga trzeba znać. - zaśmiał się.
- Ох. Я понимаю. [Okh. YA ponimayu.] (Aha. Rozumiem.) - odpowiedział Grankin i podrapał się po głowie.
- Удачи. Пусть победит лучший. [Udachi. Pust' pobedit luchshiy.] (Powodzenia. Niech wygra lepszy.) - rzekł Muserskiy, który właśnie zjawił się obok swojego rozgrywającego.
- Ja pierdolę, jaki on jest wielki! - wrzeszczał Zatorski.
- Что вы сказали? [Chto vy skazali?] (Co powiedziałeś?) - spytał środkowy.
- Он похвалил ваш рост. [On pokhvalil vash rost.] (On skomplementował Twój wzrost.) - odrzekł Piter.
- Спасибо. Я доволен. [Spasibo. YA dovolen.] (Dziękuję. Miło mi.) - odpowiedział wielki siatkarz. - Я с нетерпением жду хорошей, сбалансированной игры. [YA s neterpeniyem zhdu khoroshey , sbalansirovannoy igry.] (Nie mogę się doczekać dobrego, wyrównanego meczu.) - stwierdził Dmitriy.
- О чем ты говоришь?! Мы выиграет к нолю! [O chem ty govorish'?! My vyigrayet k nolyu!] (Co Ty gadasz?! Wygramy do zera!) - wrzasnął Spiridonov.
- Я рекомендую меньше самолюбования. [YA rekomenduyu men'she samolyubovaniya.] (Zalecam mniej samouwielbienia.) - prychnął Cichy.
- Вы будет заблокирован, вы увидите! [Vy budet zablokirovan , vy uvidite!] (Zablokuję Cię, zobaczysz!) - ryknął wkurwiony Aleksey.
- Я уже боюсь. [YA uzhe boyus'.] (Już się boję.) - parsknął. - Это будет туз. [Eto budet tuz.] (Będzie as.) - zaśmiał się. - На вас, дорогой. [Na vas, dorogoy.] (Na Tobie, misiu.) - dodał.
- Я не боюсь ваших тряпками. [YA ne boyus' vashikh tryapkami.] (Nie boję się Twojej szmaty.) - burknął Spirytusow.
- Итак вы будете бояться. [Itak vy budete boyat'sya.] (A więc będziesz się bać.)
- Вы будете лежать и визжать. [Vy budete lezhat' i vizzhat'.] (Będziesz leżeć i kwiczeć.) - wtrącił się Siurak.
- Chłopcze! Nie kłóczicz szje! Sztanoncz do mecz! - wrzasnął Stefan, czym zakończył te durne kłótnie. W samą porę, bo nie wiadomo, do czego byłby zdolny wkurwiony Aleksey.
W pierwszej "szóstce" reprezentacji Sbornej wybiegli Pavlov na ataku, Grankin na rozegraniu, Muserskiy z Apalikovem na środku. O przyjęcie dbali Spiridonov z Savinem, a jako libero miał grać Verbov. Polacy zdecydowali się na nieco eksperymentalny skład - w ataku oczywiście Wlazły, no bo kto inny miał grać? Rozgrywać miał Drzyzga. Nie wiadomo, czy było to podyktowane tym, że jego ojciec miał komentować ten mecz, czy też po prostu tym, że Fabian ostatnio bardzo dobrze radził sobie na treningach. Na środku Nowakowski, co było oczywiste. Nie było tylko pewne, z kim zagra. Ostatecznie Antiga zdecydował się na... Wiśniewskiego. Na przyjęciu, kolejne zaskoczenie, Winiarski z Miką. A jako libero, oczywiście, Ignaczak.
Zanim mecz się rozpoczął, Igła podbiegł jeszcze na chwilę do DJ, Marka Magiery, i szepnął mu coś na ucho. Ten tylko uśmiechnął się szeroko i przytaknął na jego słowa. Co ten Krzychu wykombinował?...
- O czym z nim gadałeś? - spytał Zagumny
- Powiedziałem mu, żeby puścił Nas nie dogoniat, jak będziemy mieć pięć punktów przewagi. - zaśmiał się libero.
- Szaalony. - zarechotał Siurak.
- Panowje! Gracz! - wrzasnął Stefan.
Po losowaniu okazało się, że od zagrywki rozpoczną Rosjanie, a konkretnie atakujący tej drużyny, Nikolay Pavlov. Posłał mocną bombę, którą przyjął Mikuś. To głównie w niego będą kierowane zagrywki przeciwników. Fabio rozegrał na skrzydło, a Mario nie miał żadnych problemów z pokonaniem pojedynczego bloku (1:0). Zagrywa Drzyzga, mocno, w sam róg boiska. Bardzo dobra zagrywka, Verbov nawet nie zorientował się, że coś wylądowało obok niego (2:0). Kolejny serwis Travolty, tym razem w Savina. Ten przyjmuje, a Grankin posłał do boju Apalikova. Podbijamy ten atak, a zabójczą kontrę kończy Mikuś (3:0) Piłka ląduje w siatce (3:1). Spirytu... Spiridonov na zagrywce. Też w siatkę (4:1). U nas zagrywa Winiar, Spirik przyjmuje, a Pavlov strzela nie do obrony (4:2). Apalikov na zagrywce. Nieprzyjemny serwis, ale co to dla Igły. Wiśnia obija ręce Muserskiego, mamy piąty punkt (5:2). W nagrodę pójdzie więc w pole serwisowe. Hehe, as. Nie popisał się Savin (6:2). Drugą zagrywkę już przyjął, ale Muserskiy nie skończył, bo... nadział się na polską ścianę. Niższą od niego o kilkanaście centymetrów, ale cholernie zdeterminowaną. I bardzo wysoko skaczącą (7:2).
- Как это возможно?! [Kak eto vozmozhno?!] (Jak to możliwe?!) - wrzasnął Grankin. Wyraził swoje niezadowolenie w związku z tym, że Dmitriy nie skończył posłanej do niego piłki.
- Извините. В следующий раз будет лучше. [Izvinite. V sleduyushchiy raz budet luchshe.] (Przepraszam. Następnym razem będzie lepiej.) - bąknął Muserskiy i spuścił głowę. Tymczasem wszyscy zgromadzeni w hali usłyszeli właśnie Nas nie dogoniat. Spiridonov zaczął ciskać takim spojrzeniem, że chyba zaraz by kogoś zajebał...
Wiśnia zagrywał więc po raz trzeci. Tym razem skończył ze skrzydła Savin. A że do najmądrzejszych nie należał, zaczął odpierdalać swoją ulubioną cieszynkę. Tą z telefonem (7:3)
- Вы звоните психиатру? Изгоняющий дьявола? Ноль семьсот? [Vy zvonite psikhiatru? Izgonyayushchiy d'yavola? Nol' sem'sot?] (Dzwonisz po psychiatrę? Egzorcystę? Zero siedemset?) - prychnął Winiar.
- У меня есть ряд с последним, который я могу дать. [U menya yest' ryad s poslednim, kotoryy ya mogu dat'.] (Mam numer do tego ostatniego, mogę Ci dać.) - zaśmiał się Cichy, a wraz z nim cała reszta Polaków. Pamiętali bowiem, kogo Pit ma zapisanego jako zero siedemset.
Grankin poszedł na zagrywkę. Siatka (8:3). I po raz kolejny Nas nie dogoniat, a chłopaki zeszli na przerwę. Po niej, na zagrywce stanął Mario. To je Mario, to je as (9:4). To je Mario, to je drugi as (10:4). Trzecią piłkę Savin wyekspediował gdzieś w trybuny (11:4).
- Stop! Teraz Polska! Patrzcie ludzie, Voronkov załamany, Rosja rozjebana! Nakurwiajcie chłopaki, nananananana! - wrzasnął Wojtaszek, w rytm słynnego "nakurwiam węgorza".
Czwartą zagrywkę Mario przyjął Verbov, a piłkę skończył... nie, piłki nie skończył Spiridonov, bo nadział się na podwójny blok Polaków, a zwłaszcza na uroczego Piotrusia (12:4). Piątą zagrywkę Wlazły jednak zepsuł (12:5). Czyli teraz zagrywa Sergey Savin. Też psuje (13:5). Rosjanom zagrywka wyraźnie dziś nie siedziała. Ale teraz mamy festiwal zepsutych zagrywek, bo Mika wyrzuca piłkę w aut (13:6). A Muserskiy zapodaje asa (13:7). I kolejnego (13:8). Pięć punktów przewagi, a zatem... Nas nie dogoniat poleciało po raz trzeci. Zdekoncentrowało to rosyjskiego środkowego, bo trzecia piłka ugrzęzła w siatce (14:8). Kat o twarzy dziecka w polu serwisowym. Niemożliwie wredna szmata ustrzeliła Spiridonova. Obiecał, że go ustrzeli? Obiecał, a że Pit obietnic dotrzymuje, to to zrobił (15:8).
- Но он сделал это! Но трахал! [No on sdelal eto! No trakhal!] (Ale on to zrobił! Ale pierdolnął!) - dało się usłyszeć w wykonaniu trenera reprezentacji Rosji, Andriy'a Voronkova. W ten sposób oczywiście skomplementował genialną zagrywkę Cichego.
Po chwili musiał komplementować kolejną, bo ustrzelony został Savin (16:8). Przerwa. Voronkov chyba się wkur... zdenerwował, bo wymienił pół składu. W ataku zniszczenie miał teraz siać Mikhailov, a przyjmować piłki mieli Biryukov i Illinykh. Skoro są "świeżakami", to warto ich sprawdzić. Żaden z nich nie przyjął serwisu (17:8, 18:8), a i Verbov też tego nie zrobił (19:8). O, nowość, piłka w siatce (19:9). Podobno zrobił to specjalnie, z litości... Mikhailov zaczął odrabiać stratę - mocnym serwisem ustrzelił Winiara (19:10). Drugim zaś Mateusza (19:11). Trzecim nie ustrzelił Igły, bo ten idealnie przyjął piłkę. Z takiej piłki nie mógł nie skorzystać Wiśnia, więc po chwili posłał zabójczego gwoździa obok bezradnego Apalikova (20:11). Zagrywa Fabian. As serwisowy na Biryukov'ie (21:11) I kolejny, też na nim (22:11). To nie jest dobry mecz Biryukov'a, to jest wręcz fatalny mecz tego przyjmującego. Nic więc dziwnego, że po zaledwie paru chwilach od wejścia na boisko, już z niego schodził. A w jego miejsce wszedł Evgeniy Sivozhelez. Jego już Drzyzga nie będzie mieć okazji ustrzelić, bo posłał piłkę w taśmę (22:12). Zobaczymy, na co stać świeżaka Siwego. Aha, na asa (22:13). I na spieprzoną zagrywkę (23:13). A Winiara? Też na spieprzoną zagrywkę. (23:14). Apalikov dołącza się do festiwalu zepsutych serwisów (24:15). Piłka setowa, zagrywa Łukasz Wiśniewski. Mocny serwis, Illinykh przyjmuje tak, że piłka wraca na naszą stronę. A wtedy wystarczyło już tylko słodko się uśmiechnąć i wpierdolić w boisko takiego gwoździa, że Muserskiy aż się przestraszył tego huku, jaki usłyszał obok siebie... (25:15). Rosja rozjechana w pierwszym secie.
- Достаточно! Хватит! Что мы покидаем! [Dostatochno! Khvatit! Chto my pokidayem!] (Dość! Wystarczy tego! Wychodzimy!) - wrzeszczał Voronkov.
- Но я все еще не играл, и не только я. [No ya vse yeshche ne igral, i ne tol'ko ya.] (Ale ja jeszcze nie grałem, i nie tylko ja.) - bąknął Zemchenok.
- И насрать! В попку у меня есть! [I nasrat' ! V popku u menya yest'!] (A gówno mnie to obchodzi! W dupie to mam!) - ryknął na niego wkurwiony trener.
Tak więc wyszli, a sparing, który miał mieć co najmniej dwa sety, zakończył się na jednym...
_____________________________________________________________
/ Nerwowy facet z tego Voronkova. :D A tak naprawdę, to musiałam coś wymyślić, żeby nie opisywać kolejnych setów, bo by rozdział wyszedł zbyt długi. :D
Chłopaki rozjechali Rosję bez żadnego wcześniejszego przygotowania do tego meczu. Ale jak długo taktyka - gramy na spontana, będzie przynosić oczekiwane rezultaty?...
Czy PZPS się ogarnie i zacznie kogokolwiek informować o kolejnych meczach, jakie przyjdzie im rozegrać?
Berenika Nowak zmienia front. Od teraz będzie tępić Zbigniewa Bartmana, a nie mu pomagać. Tego można było się spodziewać, bo aż tak wredna nie jest, by popierać gwałcenie kobiety...
Co z tego wyniknie? W jaki sposób dziewczyna odegra się na przyjmującym? Czy ktoś jej w tym pomoże?
A czy ktoś pomoże Włodiemu w szukaniu partnerki? :D Czy faktycznie Anka zeswata go z jedną ze swoich przyjaciółek?
Jak mentalista zareaguje na ankietę od chłopaków? To się wyjaśni w następnym rozdziale. Albo w jeszcze kolejnym, nie jestem do końca pewna. Mogę zdradzić, że wyjaśni się też w końcu to, czy środkowi zostaną jakoś ukarani za pobicie pana Zbigniewa.
I przepraszam za to, jeśli te teksty po rosyjsku znaczą coś zupełnie innego, ale nie wyobrażam sobie, żeby Rosjanie mieli mówić po angielsku. :D Nie znam rosyjskiego, więc skorzystałam z tłumacza Google... ;x
Aha, Piter podobno serio umie gadać po rosyjsku. :D
Władeczek poszukuje miłości? OJEJ <3 Niech Anka mu kogoś znajdzie, bo Włodi zasługuje na fajną kobietę :D
OdpowiedzUsuńPanie Voronkov, po co tak nerwowo? Spuść z ciśnienia, bo chciałam poczytać więcej o moim ulubionym rosyjskim przyjmującym (bez ironii, bo chodzi mi o wiesz kogo :D). A tu dupa :(
Ankieta zapowiada się co najmniej bardzo zabawnie :D A że to chodzi o Mentalistę, to odpowiedzi mogą być... różne :D
Andżejku, co to było za dziwne pytanie? Proszę zaprzestać takich dziwnych akcyjek i dać Władeczkowi spokój. Włodi ma się zakochać w koleżanc Anki i już :D
PZPS się nigdy nie ogarnie :D Nawet nie ma na co liczyć. Spodziewam się kolejnego sparingu-niespodzianki ;)
<3
Kurde, następnemu mam dawać babę? :D Już ktoś mi kiedyś proponował lasię dla Grzesia. A teraz jeszcze Włodi? Zobaczymy, co wymyślę. :D
UsuńWiem, o kogo Ci chodzi. Pojawił się na chwilę na boisku przecież. :P
Odpowiedzi będą... różne. :D W końcu to mentalista.
Pytanie to akurat zaczerpnęłam z mojej gimbazy xdd
Kolejny sparing niespodzianka? Nie sądzę. ;)
Ja też kocham. <3
Ci nasi siatkarze to serio niezłe hardkory, a Nowakowski to po prostu bezkonkurencyjnie xD W życiu bym na coś takiego nie wpadła :D
OdpowiedzUsuńJak Władeczek szuka miłości. To ma ją znaleźć! :)
Faktyczbie nerwowy gość z tego Voronkova no ale cóż.
Przepraszam za jakoś :(
Pozdrawiam :**
Hehe, cicha woda brzegi rwie.
UsuńTo nie jest grzeczny chłopiec. :D
To ja przepraszam za jakość. xd
Ja też pozdrawiam. :*
Włodi romantyk, miłości poszukuje.. Hmm tak się składa, że ja jestem wolna XDD nie no bo wiadomo, to jest Polska reprezentacja, tego nie ogarniesz ;p
OdpowiedzUsuńoni zawsze coś odjebią ;p i brawo Panowie, tak trzeba grać :D tak mi brakowało Pita i Anki xDD ale czekam na kolejny <3
Zostaw swój numer telefonu, oddzwonimy, razem z Włodim. :)
UsuńStaram się w miarę przeplatać wątki, nie wałkować w koło tematu dwóch głównych bohaterów.
Inni też muszą mieć swoje chwile. :P
Z każdym kolejnym rozdziałem nasi kadrowicze coraz bardziej mnie zaskakują, a ich wyobraźnia zdaje się być studnią bez dna :P Ciekawa jestem, jak na wszystko zareaguje mentalista.
OdpowiedzUsuń"- Próbowałem kiedyś popełnić samobójstwo. - wyszeptał Siurak.
- I przeżyłeś? - wypalił Zator. Tym razem wszyscy strzelili facepalm'a." Pozwól, że ja również strzelę tego nieszczęsnego facepalm'a (który to już raz z okazji nieogaru Zatora? :D)
Trudno mi uwierzyć w tę nagłą "przemianę" Bereniki. Ja rozumiem, że jej plany spaliły na panewce, właśnie z powodu bezmyślności Bartmana, ale żeby aż tak zmieniać front? Boję się, że to jakaś część jej chytrego planu... W każdym razie wydaje mi się, że Anka jednak powinna mieć się na baczności.
Ach, Piter, człowiek wielu talentów :P Jak trzeba, to i po rosyjsku "zaszprecha" ;)
Pozdrawiam :*
Ja sama już nie wiem, co jeszcze wymyślać za akcje tych naszych chłopaków. :D Robili już chyba wszystko. xdd
UsuńZator odwalił typowego Zatora, po prostu. :D
Hmmm... przyznam, że miałam właśnie w planach właśnie taką przemianę Bereniki, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy ona by jeszcze tu czegoś nie mogła zmalować.
Ona jeszcze tutaj się pojawi.
Ja też pozdrawiam. :*
O Jezu Chryyyyste..... XD
OdpowiedzUsuńŚmiechłam śmiechem xD
Ło Boooże, Piter, no wygrał! :D Nawet Zatorski nie jest takim hardkorem jak Pituś :D
Boooże, Paaaweł, ogarnij dupę, jak Kurek mógł umrzeć? xD
Czekam na następny :***
Pozdrawiam :)
Chyba skutecznie zerwałam z wyobrażeniem o grzecznym chłopcu. ;)
UsuńSiurak umarł. I zmartwychwstał.
Znaczy się, Zator tak uważa. Ale Zatora się nie słucha. Czyli Siurak nie umarł.
A Zatorski nie ma mózgu.
Ja też pozdrawiam. :*
Wiedziałam, że nasi siatkarze to hardkory, ale nie wiedziałam, że aż tak :D Już nie mogę się doczekać tej ankiety. Piter zdecydowanie najlepszy :D
OdpowiedzUsuńZatorski jaki ogarnięty :DZresztą jak zawsze.
Włodi szuka dziwczyny? Coś tu mi się zanosi na kolejny romans :D
Trochę mnie zaskoczyłaś tą akcją z Bereniką, ale dobrze, że się nawróciła (chyba).
Przy okazji zapraszam do siebie jutro.
Pozdrawiam :*
Ankieta będzie jednak nie w następnym rozdziale, tylko jeszcze w kolejnym.
UsuńKolejny romans być może będzie, ale czy akurat z Włodim? No nie wiem, nie wiem. ;)
Co nieco będzie w tym temacie w następnym rozdziale. :D
Ja też pozdrawiam. :*